Rząd lekką ręką wydał ponad 200 mln zł na premie w resortach. Tylko w podlegającym Mateuszowi Morawieckiemu Ministerstwie Finansów na nagrody wydano 71 mln zł.
Podsumowanie finansowe rządów Beaty Szydło pokazało, jak wielkie pieniądze poszły na gratyfikację dla pracowników resortowych PiS. "Super Ekspress"sprawdził, który z ministrów miał najlżejszą rękę.
W sumie na nagrody rząd wydał 200 mln zł. Z tego znaczna część to nagrody dla Ministerstwa Finansów. Mateusz Morawiecki do najoszczędniejszych nie należał i na premie wydał 71 mln zł.
- Istnieje ustawowy obowiązek utworzenia funduszu nagród – tłumaczy się wywołany przez "SE" do odpowiedzi resort finansów. Obowiązek oczywiście istnieje, ale nie określa kwot, jakie przeznaczają poszczególni szefowie resortów na nagrody.
Mateusz Morawiecki to jeden z najbogatszych polskich polityków:
Drugie miejsce po rekordziście Morawieckim zajął Minister Spraw Zagranicznych Witold Waszczykowski, który od listopada 2015 rozdał 60 mln zł.
Nie wszystkie ministerstwa chętnie podzieliły się wiedzą o wydatkach na ten cel. Jak podaje SE, znacznie więcej czasu na podsumowanie nagród potrzebuje resort Kultury podlegający prof. Glińskiemu.
Z kolei MON dał sobie czas do przyszłego roku. Z informacji dziennika, do sierpnia 2017 kwota nagród od Macierewicza wyniosła około 12,7 mln zł.