Wojnę w Zatoce Perskiej odczują wszyscy Polacy? Jest prognoza ws. inflacji
Inflacja w marcu może przekroczyć 3 proc. ze względu na wojnę w Iranie - ocenił starszy ekonomista Banku ING Adam Antoniak, komentując piątkowe dane GUS. Zablokowanie Cieśniny Ormuz oraz skokowy wzrost cen ropy naftowej i gazu to czynniki pro-inflacyjne - dodał ekonomista.
Inflacja w lutym wyniosła 2,1 proc. rok do roku, a ceny w ujęciu miesięcznym ceny wzrosły o 0,3 proc. - podał w piątek Główny Urząd Statystyczny.
"Dzisiejsze dane mają głównie wartość historyczną, gdyż marzec przyniósł wyraźną zmianę perspektyw inflacyjnych z uwagi na wojnę w Iranie" - ocenił w komentarzu ekonomista Biura Analiz Makroekonomicznych w ING.
Tak może wzrosnąć inflacja. Jest nowa prognoza
Przypomniał, że wcześniej dominowały czynniki dezinflacyjne, tj. hamujący wzrost płac, korzystna sytuacja na rynku żywności, import tanich towarów z Chin i stabilne ceny energii. Natomiast zablokowanie Cieśniny Ormuz oraz skokowy wzrost cen ropy naftowej i gazu - zdaniem eksperta - jest poważnym czynnikiem pro-inflacyjnym.
Tusk odpowiedział Nawrockiemu. "Weto prezydenta nas nie zatrzyma"
Jak podkreślił ekonomista, wpływ kryzysu energetycznego na inflację będzie uzależniony od długości trwania konfliktu na Bliskim Wschodzie. Dodał, że skala szoku jest dotychczas wyraźnie mniejsza niż w 2022 r., zwłaszcza w przypadku cen gazu i odbywa się w innych warunkach gospodarczych.
Sytuacja jest dynamiczna, ale wcześniejsza prognoza banku ING dotycząca średniorocznej inflacji w okolicach 2 proc. jest już nieaktualna - poinformował Adam Antoniak.
Obecnie widzimy wzrost cen konsumpcyjnych w tym roku w okolicach 2,5 proc. z ryzykiem w górę, gdyby konflikt się przedłużał - przekazał.
Przypomniał, że średnie detaliczne ceny paliw w pierwszej połowie marca były o ok. 15 proc. wyższe od średniej z lutego. Zdaniem eksperta ING, w przypadku utrzymania się tej skali podwyżek cen paliw, może to podbić inflację w marcu o ok. 0,8 pkt proc., a główny wskaźnik inflacji może przekroczyć 3 proc. rdr.
Co zrobi RPP?
Chociaż wzrost cen ropy jest w głównej mierze czynnikiem podażowym, to może potencjalnie napędzać oczekiwania inflacyjne i generować efekty drugiej rundy, podbijając w średniej perspektywie ceny transportowanych towarów - ocenił ekonomista. Wskazał, że w obecnej sytuacji Rada Polityki Pieniężnej (RPP) przechodzi w tryb "wait and see", co oznacza, że najbliższych miesiącach stopy procentowe Narodowego Banku Polskiego (NBP) pozostaną bez zmian.
Gdyby okres turbulencji na rynku energii okazał się krótkotrwały, a lipcowa projekcja NBP prezentowała nadal korzystne perspektywy inflacyjne, to nie można jednak wykluczyć jeszcze jednej obniżki stóp procentowych o 25 pb w drugiej połowie roku - ocenił Antoniak. Dodał, ze bardzo prawdopodobny jest również scenariusz braku zmian w polityce pieniężnej w tym roku. "Wcześniej zakładaliśmy spadek stóp NBP do 3,25 proc., co w obecnych uwarunkowaniach globalnych nie wydaje się możliwe" - przekazał.