Wpływ na regulacje UE zaczyna się w Brukseli

O kształcie przepisów ważnych dla biznesu często rozstrzyga się długo przed ich oficjalnym przyjęciem, a polskie firmy wciąż zbyt rzadko włączają się w ten proces odpowiednio wcześnie.

Źródło zdjęć: © materiały partnera | Piotr Waniorek/zelaznastudio.pl

Nasze firmy mogą realnie wpływać na unijne regulacje. Problem w tym, że wciąż zbyt mało z nich o tym wie i zbyt mało z tego korzysta.

W Brukseli mawia się: "kto nie siedzi przy stole, ten jest w menu". To trafny opis mechanizmu, który decyduje o kształcie przepisów wpływających na działalność przedsiębiorstw. Około 80 procent regulacji dotyczących biznesu powstaje na poziomie UE, a kształt tych przepisów rozstrzyga się na długo przed ich oficjalną publikacją. Firmy, które tam nie docierają, mogą potem jedynie dostosowywać się do przepisów wynegocjowanych przez innych.

Polska gospodarka jest dziś jedną z największych w Unii, ale obecność firm w procesie stanowienia prawa unijnego wciąż nie odpowiada tej skali. W Brukseli lobbing jest uznaną i przejrzystą formą dialogu. Codziennie wpływ na regulacje stara się wywrzeć tysiące podmiotów. Polskie firmy angażują się coraz częściej, ale nadal na zbyt późnym etapie. Unijny proces legislacyjny trwa latami: to okno możliwości, ale tylko dla tych, którzy wiedzą, kiedy i jak się włączyć. Sama znajomość procesu to jednak nie wszystko. Równie ważne jest zrozumienie znaczenia lobbingu – kiedy, z kim i jak rozmawiać.

– Przez wiele lat patrzyliśmy na decyzje przychodzące z Brukseli jak na coś, na co nie mamy wpływu. Powoli zaczynamy rozumieć, że jest inaczej. Firmy coraz chętniej włączają się w proces legislacyjny na poziomie UE – uczą się go. Jednak skuteczność to regularność, kontakty i wiarygodny przekaz – podkreśla Kinga Grafa, zastępczyni dyrektor generalnej ds. europejskich w Konfederacji Lewiatan.

© materiały partnera

Dwa przykłady z ostatnich lat pokazują, że skuteczny lobbing w Brukseli jest możliwy – i że jego efekty są wymierne.

Pierwszy dotyczy obowiązującego w Polsce zakazu reklamy aptek, który był nie tylko barierą dla przedsiębiorców, ale też ograniczał dostęp pacjentów do informacji o dostępnych usługach. Po złożeniu skargi do Komisji Europejskiej i wieloletnich działaniach – dialogu z instytucjami, prezentowaniu danych, konsekwentnej argumentacji – Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł w 2025 roku, że polskie przepisy są niezgodne z prawem unijnym. Polska musi teraz zmienić regulacje.

Drugi przykład to rozporządzenie SPC Manufacturing Waiver, dotyczące dodatkowych świadectw ochronnych dla leków. Dzięki skoordynowanym działaniom udało się zmienić przepisy, które stawiały europejskich producentów w gorszej pozycji wobec konkurencji spoza UE. Dziś mogą oni produkować na eksport jeszcze w trakcie trwania ochrony patentowej. To zmiana, która bezpośrednio przekłada się na ich konkurencyjność na rynkach globalnych.

W obu tych procesach aktywną rolę odegrała Konfederacja Lewiatan. To nieprzypadkowe: Lewiatan prowadzi przedstawicielstwo w Brukseli od 25 lat, najdłużej spośród polskich organizacji pracodawców. Ćwierć wieku obecności w Brukseli to sieć relacji, znajomość procedur i przede wszystkim wyczucie, kiedy i jak skutecznie działać. To obecność, która pozwala nie tylko obserwować proces legislacyjny, ale też odpowiednio wcześnie wnosić do niego perspektywę przedsiębiorców.

Kinga Grafa, zastępczyni dyrektor generalnej ds. europejskich, Konfederacja Lewiatan

Luana Żak, zastępczyni dyrektorki przedstawicielstwa Konfederacji Lewiatan w Brukseli

© materiały partnera
Materiał sponsorowany przez KONFEDERACJĘ LEWIATAN
Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Jako redakcja Wirtualnej Polski doceniamy zaangażowanie naszych czytelników w komentarzach. Jednak niektóre tematy wywołują komentarze wykraczające poza granice kulturalnej dyskusji. Dbając o jej jakość, zdecydowaliśmy się wyłączyć sekcję komentarzy pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Money.pl