"Wykończyć" czy "zawrzeć porozumienie"? Trump się waha. Rynek już obstawił

Ceny ropy wzrosły w październiku o ponad 10 proc., ale najważniejsze rozstrzygnięcie dopiero przed nami. Po wyborach w USA i Izraelu może dojść do kolejnego ataku na Iran albo deeskalacji konfliktu. Analitycy wskazują, co może wywołać nową falę podwyżek, a co przynieść ulgę kierowcom.

Czy wybory rozstrzygną pat wokół Ormuzu?Czy wybory rozstrzygną pat wokół Ormuzu?
Źródło zdjęć: © East News | Associated Press, Mark Schiefelbein
Robert Kędzierski

Inwestorzy analizują sprzeczne sygnały dotyczące tego, czy Waszyngton postawi na rozmowy z Iranem, czy na wznowienie działań zbrojnych. Przed weekendem grudniowy kontrakt na ropę Brent potaniał o symboliczne 0,38 proc., do 114,88 dol. za baryłkę. Amerykańska ropa WTI straciła 0,76 proc. i zakończyła dzień na poziomie 102 dol. W październiku notowania Brent wzrosły o ponad 10 proc. i dotknęły najwyższego poziomu od kwietnia.

Ceny ropy są dziś pod presją w związku z ponownymi wysiłkami dyplomatycznymi na rzecz deeskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie – powiedział Giovanni Staunovo, analityk UBS, cytowany przez agencję Reuters.

– Nieustające doniesienia o rozmowach na temat porozumienia ciążą rynkowi ropy naftowej. Spodziewamy się, że utrzyma się to do wyborów połówkowych w USA, ale nie przewidujemy, by Iran zgodził się na porozumienie tuż przed napiętymi wyborami – ocenił Ryan McKay, starszy strateg surowcowy TD Securities, cytowany przez Bloomberga.


WIDEO
Trump szykuje atak na Iran? Ekspert ostrzega przed eskalacją

Negocjacje rzutem na taśmę. Warunki wciąż "nie do przyjęcia"

Presja wynikająca z ożywienia dyplomacji przybiera na sile w obliczu zbliżających się wyborów połówkowych. Jak informuje "Wall Street Journal", wiceprezydent USA JD Vance próbuje wyszarpać pokój "rzutem na taśmę". Wysłał list do Mohsena Rezaeia, sekretarza Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Iranu. Półoficjalna agencja Fars przekazała, że Teheran otrzymał wiadomość, ale jeszcze na nią nie odpowiedział.

Według agencji Tasnim główny irański negocjator zapowiedział, że kraj nie zmieni swoich warunków porozumienia pokojowego. Katarscy mediatorzy przedstawili Iranowi nowy projekt umowy kończącej wojnę. Wysoki rangą irański urzędnik uznał jednak zawarte w nim pomysły za nie do przyjęcia i stwierdził, że nie są one ofertą.

Pierwszy scenariusz: wznowienie ataku

Jak podkreśla Bloomberg, o dalszych losach wojny w dużej mierze zdecydują rozstrzygnięcia dwóch głosowań. Izraelczycy czekają na ostateczne wyniki wyborów parlamentarnych, które odbyły się w niedzielę. Ich wynik wciąż jest jednak nieznany. Ostateczne dane mają być upublicznione 4 listopada. Z kolei Amerykanie 3 listopada wybiorą nowy skład Izby Reprezentantów i część Senatu.

Z październikowego sondażu Reuters/Ipsos wynika, że sposób, w jaki prezydent prowadzi konflikt, popiera 34 proc. Amerykanów, najmniej w obu jego kadencjach. Jak zauważa Al Jazeera, porażka republikanów mogłaby ograniczyć swobodę działania prezydenta, zwłaszcza gdyby demokraci przejęli kontrolę nad Kongresem.

Agencja AP podaje z kolei, że ostateczne wyniki wyborów w Izraelu mają potwierdzić utratę większości przez blok premiera Benjamina Netanjahu. Eksperci cytowani przez Al Jazeerę oceniają, że porażka Netanjahu mogłaby utrudnić wznowienie wspólnych z USA ataków na Iran. Zastrzegają jednak, że jego odejście nie musi oznaczać łagodniejszego kursu Izraela wobec Teheranu.

Donald Trump wielokrotnie sygnalizował, że po wyborach może wznowić kampanię przeciwko Teheranowi, być może we współpracy z Izraelem.

Moje pytanie brzmi, czy zawrzeć z nimi porozumienie, czy ich wykończyć? – mówił w niedzielę dziennikarzom amerykański prezydent.

Słowa Trumpa nie są jednoznaczne, ale to scenariusz ataku jest bardziej prawdopodobny. "The Wall Street Journal" podał, że najwyższy rangą amerykański dowódca na Bliskim Wschodzie w czwartek przedstawił Trumpowi wojskowe opcje wobec Iranu. Agencja AP, powołując się na dyplomatów, podała, że amerykańscy urzędnicy polecili państwom regionu i sojusznikom przygotować się na możliwe wznowienie działań zbrojnych po wyborach.

Według "WSJ" Waszyngton uprzedził kilka państw Zatoki o możliwej krótkiej, ale intensywnej kampanii wojskowej. Jak dowiedział się Reuters, koncerny ExxonMobil i Chevron odwołały wyjazdy swoich menedżerów na przyszłotygodniowe targi naftowe w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, powołując się na względy bezpieczeństwa.

Rynki nie zamierzają grać w ruletkę i obstawiają wznowienie ataków. Według strategów ING, cytowanych przez portal OilPrice.com, handlujący ropą już się na to przygotowali.

Szeroko rozpowszechnione doniesienia, że USA rozważają po wyborach połówkowych ponowne uderzenia wojskowe na Iran zamiast pójścia drogą dyplomatyczną, wystarczyły, by wywołać wzrost cen; konflikt, który w ocenie wielu miał być krótki, trwa już ósmy miesiąc – skomentował Richard Hunter z firmy brokerskiej Interactive Investor, cytowany przez dziennik "The Guardian".

Po tym, jak już ataki nastąpią, dla rynków może mieć znaczenie ich skala. Susannah Streeter, główny strateg inwestycyjny w Wealth Club, ostrzega w rozmowie z "Guardianem", że po wyborach siły USA i Izraela mogą otrzymać rozkaz uderzenia w irańską infrastrukturę energetyczną. Teheran ostrzegł, że w razie nowej amerykańsko-izraelskiej ofensywy zaatakuje w regionie Zatoki obiekty naftowe, podmorskie kable, centra danych i obiekty związane ze sztuczną inteligencją. Mohsen Rezaei zapowiedział z kolei, że irańskie siły zbrojne są gotowe odpowiedzieć na każdy atak, w tym wkraczając na terytorium sąsiadów i uderzając w bazy wykorzystywane przez USA.

Jakie będą skutki tego scenariusza? Właśnie ta nieznana skala ataku nie pozwala analitykom na dokładne przewidywania cen. Dziś to ryzyko wyceniane jest na ok. 117 dol. za baryłkę. W kwietniu, czyli w szczycie konfliktu, kosztowała ona 125 dol., inwestorzy wciąż liczą zatem, że skala konfliktu będzie jednak mniejsza.

Drugi scenariusz zakłada spadek cen. Ale do normalności daleko

Jest i druga możliwość. W swojej analizie piszą o niej strategowie ING Warren Patterson i Ewa Manthey. Zastrzegają, że eskalacja nie jest przesądzona. Jeśli do niej nie dojdzie, ceny ropy prawdopodobnie spadną.

Porozumienie między USA a Iranem może nie być potrzebne, by ceny się cofnęły. Jeśli przejdziemy przez wybory bez wznowienia uderzeń na Iran, może to wystarczyć, by premia za ryzyko na rynku zaczęła topnieć. – napisali w notatce dla inwestorów.

Irina Slav z portalu OilPrice.com zwraca jednak uwagę, że wielkość ewentualnej przeceny budzi wątpliwości. Według autorki sytuacja w Zatoce Perskiej nie wróciła do normy, a zatem i ceny nie mogą wrócić do poziomu sprzed agresji. Dla Iranu Ormuz jest wciąż najsilniejszą kartą w talii. Chris Beauchamp, główny analityk rynkowy IG Group, uważa, że Iran świadomie wykorzystuje presję ekonomiczną w szerszej rywalizacji z Waszyngtonem.

Wiedzą, że są z USA w wyścigu na wyniszczenie, w którym chodzi o to, kto pierwszy się złamie. Na razie jednak chętnie kontynuują ataki na żeglugę, by wypychać ceny w górę – mówił Al Jazeerze.

Iran nie ufa USA. "Negocjacje nie uchroniły go przed atakami"

Jak zauważa Al Jazeera, Teheran nie ustępuje w swoich żądaniach, bo czuje się przez USA traktowany niesprawiedliwie. Rezaei zapowiedział w zeszłym tygodniu, że Iran otworzy cieśninę Ormuz i rozpocznie rozmowy pokojowe dopiero wtedy, gdy Waszyngton podejmie konkretne kroki na rzecz odbudowy zaufania.

Chodzi o zawieszenie sankcji, odmrożenie irańskich aktywów, zniesienie blokady morskiej irańskich portów i gwarancje, że ataki nie zostaną wznowione. Szef MSZ Iranu Abbas Araghczi zapewnił w środę, że Teheran wciąż daje szansę dyplomacji, a w razie przyjęcia irańskiego siedmiodniowego planu jego realizacja może zająć mniej niż tydzień.

Iran uważa, że wcześniejsze negocjacje i ustalenia dotyczące zawieszenia broni nie uchroniły go przed ponownymi atakami wojskowymi, dlatego zabiega o bardziej namacalne i trwałe gwarancje – powiedział Al Jazeerze Sina Toossi, starszy współpracownik Center for International Policy.

Negar Mortazavi, redaktorka i prowadząca The Iran Podcast, wskazuje, że największą przeszkodą pozostaje właśnie brak zaufania Iranu do Waszyngtonu. – Po dwóch wojnach Teheran jest głęboko sceptyczny wobec amerykańskich zobowiązań i chce konkretnych gwarancji, że jakiekolwiek porozumienie nie stanie się po prostu kolejną tymczasową przerwą przed następnym atakiem – mówiła Al Jazeerze.

Zatoka Ormuz pod obstrzałem. Rośnie liczba incydentów

Teheran utrzymuje presję. Stale blokuje żeglugę w cieśninie Ormuz, przez którą przed wojną płynęła mniej więcej jedna piąta światowych dostaw ropy i LNG. Z danych Washington Institute for Near East Policy, na które powołuje się Al Jazeera, wynika, że w październiku doszło tam do największej liczby ataków na statki handlowe. W czwartek Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej poinformował, że w ciągu doby trzy tankowce wpadły na miny, eksplodowały i stanęły w ogniu, gdy próbowały wypłynąć z cieśniny nieautoryzowaną trasą. Agencja AP nie zdołała potwierdzić tych informacji.

Skutki ataku na Iran mogą spotęgować rosnące napięcie wokół Arabii Saudyjskiej. W środę jemeńscy rebelianci Huti poinformowali, że trafili rakietą w największą rafinerię w królestwie. Koalicja pod wodzą Rijadu przekazała, że zniszczyła rakietę balistyczną wystrzeloną przez Huti w kierunku wschodniej części kraju. Jednocześnie władze uznały, że "zagrożenia dla infrastruktury w regionie pozostają aktualne mimo ponownego nacisku na negocjacje".

Putin nie pomoże Trumpowi?

Na rynek paliw wpływa też sytuacja w Rosji. Reuters podał, powołując się na dwa źródła, że Moskwa przedłuży do końca roku zakaz eksportu oleju napędowego, pomimo zawarcia porozumienia z USA.

Analitycy JPMorgan wskazali, że od uderzenia w rafinerię w Riazaniu 15 października nie potwierdzono kolejnych ataków, a przerób ropy w Rosji wzrósł w ubiegłym tygodniu do 4 mln baryłek dziennie. – Z Rosji płyną mieszane sygnały w sprawie tego, co zamierza zrobić z wypełnieniem obietnicy dostaw oleju napędowego dla USA, i to pomaga utrzymywać ceny w górze – ocenił John Kilduff z Again Capital, cytowany przez Reutersa. Układanka, która decyduje o ostatecznym poziomie cen na stacjach benzynowych, wciąż wydaje się zatem niezwykle skomplikowana.

Wybrane dla Ciebie