Wytrąca argumenty Orbanowi. Lider opozycji wskazuje na gaz z Rosji

Lider węgierskiej opozycji Peter Magyar oświadczył w opublikowanym we wtorek wywiadzie dla Radia Wolna Europa, że w przypadku jego wygranej w planowanych na 2026 rok wyborach, na Węgrzech nie nastąpi szybkie odejście od importu paliw kopalnych z Rosji.

BUDAPEST, HUNGARY - MARCH 15: Peter Magyar, Hungarian oppsition, leader of the 'TISZA' (Respect and Freedom) party, lawyer, former government insider holds the Hungarian flag at a demonstration during commemorations of the 177th anniversary of the 1948/49 Hungarian Revolution on March 15, 2025 in Budapest, Hungary. (Photo by Janos Kummer/Getty Images)Peter Magyarlider lider opozycyjnej partii 'TISZA' (Szacunek i Wolność)
Źródło zdjęć: © GETTY | Janos Kummer
Przemysław Ciszak

"Nie chcemy pozbywać się (rosyjskich nośników energii) od razu, ale do 2035 roku" – powiedział Magyar. "To nie znaczy, że nie będziemy kupować od (Rosji) w ogóle, ale że znajdziemy najtańsze i najbezpieczniejsze źródła. Jeśli nastąpi kryzys energetyczny, powinno być wiele sposobów na zaspokojenie" węgierskich potrzeb - stwierdził.

Zarówno Unia Europejska, jak i Stany Zjednoczone, wzywają do odejścia od importu rosyjskich nośników energii. Węgry importują obecnie około 95 proc. gazu ziemnego z Rosji, w pierwszej połowie 2025 roku około 92 proc. importu ropy naftowej pochodziło z Rosji.

Orban nie porzuci rosyjskiego gazu

Rząd Viktora Orbana kilkakrotnie w ostatnich tygodniach odrzucił możliwość rezygnacji z importu energii z Rosji, twierdząc, że nie jest to decyzja polityczna czy ideologiczna, ale krok podyktowany położeniem geograficznym Węgier.

Magyar, lider opozycyjnej partii TISZA, zasugerował też w wywiadzie zmianę podejścia Budapesztu do wojny na Ukrainie w przypadku jego wygranej w przyszłorocznych wyborach.

Wygląda na to, że prezydent Donald Trump nie stosuje metody, której życzyłby sobie Orban, czyli wycofania wszelkiego wsparcia dla Ukraińców. Zamiast tego próbuje wywrzeć presję na Rosjan w dokładnie odwrotny sposób i zmusić ich do zawarcia pokoju, a przynajmniej zawieszenia broni. Są przesłanki, że to może się powieśc – ocenił opozycjonista.

Rząd w Budapeszcie sprzeciwia się przystąpieniu Ukrainy do UE i od lutego blokuje otwarcie tzw. pierwszego klastra w negocjacjach Kijowa z Brukselą. Spór dotyczy obowiązującej od ponad 10 lat ukraińskiej ustawy językowej, która, zdaniem Budapesztu, ogranicza prawo do używania języków mniejszości, w tym mniejszości węgierskiej na ukraińskim Zakarpaciu.

W 2023 roku parlament w Kijowie przyjął nową ustawę o mniejszościach narodowych, która uwzględniła wymogi Rady Europy. Ówczesny wiceminister spraw zagranicznych Węgier Tamas Menczer uznał jednak wprowadzone zmiany za niewystarczające.

Ponadto w ocenie władz węgierskich przystąpienie Ukrainy do UE miałoby negatywny wpływ na gospodarkę i bezpieczeństwo Węgier oraz całej Wspólnoty.

Wybory parlamentarne na Węgrzech zaplanowano na kwiecień 2026 roku. Niektóre sondaże przedwyborcze wskazują na nawet ok. 20 proc. przewagę TISZY nad rządzącym Fideszem Viktora Orbana. W poniedziałek poparcia premierowi Węgier udzielił prezydent USA Donald Trump, mówiąc, że "jest on fantastycznym liderem" i "jest po jego stronie w 100 proc.".

Wybrane dla Ciebie
Wyłączono komentarze
Sekcja komentarzy coraz częściej staje się celem farm trolli. Dlatego, w poczuciu odpowiedzialności za ochronę przed dezinformacją, zdecydowaliśmy się wyłączyć możliwość komentowania pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Money.pl