Łukasz Kijek

Zadzwonił do nieznajomego. Dziś ma biznes wart miliardy złotych

- Ku mojemu zdziwieniu połączyli mnie z panem Huntem. On powiedział: OK, to przyjdź - opowiada Przemysław Gacek. Ten telefon stał się pierwszym krokiem do zbudowania Grupy Pracuj, spółki wycenianej na giełdzie na 3,8 mld zł, która w 2025 r. osiągnęła rekordowe 811,2 mln zł przychodów i 242,9 mln zł zysku netto. Zobacz całą rozmowę w "Biznes Klasie".

Pomysł na biznes narodził się w Londynie w 1999 r., gdy Gacek pracował w korporacji i czuł, że to nie dla niego. Szukając inspiracji, przeglądał publikację "On Course" opisującą kursy językowe i zawodowe, wydawaną przez firmę Elms Hunt International. Zadzwonił do wydawcy i zapytał, czy może się z nim spotkać. - Ku mojemu zdziwieniu połączyli mnie z panem Huntem. Powiedziałem, że dzwonię z Polski, że bardzo mi się podoba ta publikacja i czy mógłbym przyjść do nich porozmawiać. On powiedział: OK, to przyjdź - opowiada Gacek.

Od świata druku do milionów w internecie

Okazało się, że firma wydaje też profile pracodawców dystrybuowane na uczelniach. Gacek przez dwa miesiące testował potrzebę takiego produktu w Polsce ankietami wśród studentów, po czym wrócił do Jeremy'ego Hunta z prośbą o pomoc. Na propozycję inwestycji finansowej dostał odpowiedź odmowną. - Była dosyć szybka i zdecydowana, ale miła, bo Jeremy uznał, że nie ma powodu - wspomina. Zgodził się jedynie użyczyć nazwy i know-how.

Kapitał na start, czyli 4 tys. zł (niecałe 1000 funtów), Gacek zebrał wspólnie z Rafałem Szczepanikiem, z którym zarejestrowali spółkę. Wkrótce dołączył trzeci współzałożyciel, Maciej Noga, którego ojciec dołożył 40 tys. zł. Te środki musiały wystarczyć na pierwsze miesiące, dopóki firma nie zaczęła zarabiać na klientach.

Jak Pracuj.pl zajęło miejsce Agory i Gazeta Praca?

Pierwsze lata finansowała sprzedaż papierowych publikacji, a nie internet. - Te publikacje były głównym źródłem naszych przychodów przez pierwsze cztery lata. Dopiero w czwartym, piątym roku przychody z internetu przekroczyły 50 proc. – mówi Gacek. Przychody rosły jednak szybko. - Pamiętam do tej pory: 400 tysięcy w pierwszym roku, 900 tysięcy w drugim, 1,7 mln w kolejnym - dodaje.

Punktem zwrotnym był 2006 r., gdy analiza ruchu na stronie Pracuj.pl pokazała, że połowa użytkowników klika mały link "oferty pracy" z boku serwisu skierowanego wtedy do studentów. Firma zbudowała wyszukiwarkę ofert, otworzyła się na specjalistów i menedżerów oraz zrobiła pierwszą kampanię telewizyjną. - Ta kampania nas wywindowała na pozycję lidera na rynku - wspomina Gacek.

Rynkiem dominowała wtedy drukowana Gazeta Praca Agory, generująca około 150 mln zł przychodów.

Agora skupiała się na tym, żeby doić tę mleczną krowę, która nazywała się Gazeta Praca. Jak już się zorientowali, że coś jest nie tak, był już 2004–2005 r., a my byliśmy na etapie, kiedy podwajaliśmy przychody. Wtedy było już za późno - ocenia. Dziś kapitalizacja Grupy Pracuj wynosi 3,8 mld zł, a Agory - według Gacka - około 400 mln zł.

Zapytany, czy nie obawia się podobnego losu w erze AI, Gacek odpowiada, że firma żyje z tym strachem od 20 lat. - Mamy taką trochę fobię, pewny lęk, czy nie pojawi się nowy Przemek Gacek, czy nie pojawi się jakiś nowy Mark Zuckerberg, który siedzi gdzieś w garażu i coś wykombinuje. Staramy się na to patrzeć i bardziej wyprzedzać, patrzeć do przodu - opowiada.

Rekordowy rok i dwa filary biznesu

Jak wynika ze sprawozdania zarządu Grupy Pracuj za 2025 r., skonsolidowane przychody grupy wzrosły o 5,4 proc. r/r, do 811,2 mln zł, a zysk netto zwiększył się o 16,3 proc. r/r, do 242,9 mln zł. Zysk z działalności operacyjnej wyniósł 309,3 mln zł, a skorygowana EBITDA - 366,6 mln zł, co oznacza marżę na poziomie 45,2 proc. Segment polski wypracował 570,9 mln zł przychodów (+5,6 proc. r/r), segment ukraiński wygenerował 63,9 mln zł (+21,8 proc. r/r), a niemiecki 176,5 mln zł (w ujęciu netto wzrost o 2,8 proc. r/r, do 150,2 mln zł). Spółka planuje niemal podwoić skonsolidowane przychody do 2030 r., do poziomu 1,4 mld zł, przy utrzymaniu skorygowanej marży EBITDA powyżej 40 proc.

Ukraina: biznes na wojnie i licząca się na przyszłość "ziemia obiecana"

Grupa Pracuj działa na Ukrainie od 2006 r., gdzie rynek rekrutacyjny rozwija się dziś najszybciej ze wszystkich spółek grupy, mimo trwającej wojny. - Nagle 7-8 milionów ludzi wyjechało, część jest zaangażowana w działania militarne. Jest bardzo mało osób, niska podaż pracowników i firmy muszą bardzo mocno inwestować, żeby ich pozyskać - opisuje. Firma zatrudnia 250 osób w Kijowie i okolicach.

- Czasami rozmawiamy z tymi naszymi ludźmi i widzimy, czy w nocy były bombardowania. Widać to po prostu w ich oczach, że są zmęczeni - mówi Gacek. Pytany, co by się stało z polskim rynkiem pracy, gdyby zabrakło na nim ukraińskich pracowników, Gacek odpowiada. - Myślę, że gdyby wiele firm straciło pracowników z Ukrainy, to nie miałyby za bardzo kim ich zastąpić. Dla wielu firm oznaczałoby to bankructwo, zmniejszenie przychodów, być może zwiększenie wynagrodzeń dla tych, którzy zostali. I tak tych pracowników by brakowało - dodaje. Liczy, że po zakończeniu wojny Ukraina stanie się "ziemią obiecaną" wspartą pakietem odbudowy Unii Europejskiej i innych krajów.

AI jako narzędzie, nie zastępstwo dla ludzi

Gacek podaje przykład zespołu M&A. - Kiedyś, jak patrzyliśmy na różne projekty, braliśmy zewnętrznych doradców, żeby oszacowali wielkość rynku i sprawdzili konkurencję. W chwili obecnej Claude jest w stanie to zrobić w ciągu kilkunastu minut, ze wsparciem, z odpowiednim promptowaniem, i tych pieniędzy na zewnątrz nie płacimy - mówi.

Z dystansem odnosi się do wizji Elona Muska o "erze obfitości" i AI przewyższającej inteligencję ludzkości w ciągu pięciu lat. - Ja traktuję AI jako pewne narzędzie, które daje bardzo wiele możliwości, ale budowanie wizji, że ono nagle zastąpi wszystkich, jest tworzone przez kogoś, kto tego zupełnie nie rozumie - dodaje. Za największą przewagę polskich przedsiębiorców nad Europą Zachodnią uważa mentalność wyniesioną z transformacji po 1989 r. - Ta największa przewaga nasza to jest pewna kultura ludzi, którym się chce - dodaje.

Więcej wideo
Sprzedaje tysiące kaw i kanapek. Ujawnia, ile zarabiaSprzedaje tysiące kaw i kanapek. Ujawnia, ile zarabia
Tak działają zaawansowane modele obliczeniowe. Ekspertka tłumaczyTak działają zaawansowane modele obliczeniowe. Ekspertka tłumaczy
W tym ludzki mózg góruje nad AI. "Sztuczna inteligencja tego nie potrafi"W tym ludzki mózg góruje nad AI. "Sztuczna inteligencja tego nie potrafi"
Mikrokawalerki w rodzinie Rasia. Wiceminister: nie ma konfliktu interesówMikrokawalerki w rodzinie Rasia. Wiceminister: nie ma konfliktu interesów
Zwrot rządu ws. najmu. Wiceminister sportu: premier zdecydowałZwrot rządu ws. najmu. Wiceminister sportu: premier zdecydował
Tego AI wciąż nie potrafi. Neurobiolożka wyjaśnia dlaczegoTego AI wciąż nie potrafi. Neurobiolożka wyjaśnia dlaczego
Ustawa o kryptowalutach. Weto? "Nie liczcie na zmianę stanowiska"Ustawa o kryptowalutach. Weto? "Nie liczcie na zmianę stanowiska"
Wybrane dla Ciebie