Zapowiedź Tuska ws. cen paliw. Mamy odpowiedź Orlenu
Konflikt na Bliskim Wschodzie i napięcia wokół Cieśniny Ormuz budzą strach przed skokowym wzrostem cen paliw. We wtorek premier Tusk uspokajał i zapewniał, że "Orlen użyje narzędzi, np. związanych z marżą", by ewentualne skoki cen nie uderzyły w Polaków. Co na to sam koncern?
We wtorek przed posiedzeniem rządu premier Donald Tusk zabrał głos w sprawie działań wojennych w Iranie i na Bliskim Wschodzie. Był oburzony tym, że "pojawiła się paskudna narracja ze strony niektórych polityków dotycząca paliwa".
- Że za chwilę zabraknie i próba wywołania takiej paniki, co znamy z historii. To często działa. Ktoś zaczyna mówić, że na pewno zabraknie paliwa, że ludzie za chwilę zaczną szturmować stacje benzynowe i ludzie zaczynają szturmować stacje i kupować paliwo na zapas. I wtedy jest kłopot - stwierdził premier.
W wieku 19 lat zarobił pierwszy milion. Zdradza w co dziś inwestuje
Przypomniał, że Orlen nie sprowadzał i nie sprowadza żadnej ilości ropy przez Cieśninę Ormuz, ani z Iranu, a poziom wypełnienia systemu gromadzenia paliwa "wynosi ponad 73 proc. - to 3 mln m sześc. ropy naftowej z tendencją rosnącą, a nie malejącą". Premier zabrał też głos w sprawie cen paliw. Zapowiedział, że spółki kontrolowane przez państwo będą chronić Polaków przed skutkami zawirowań na rynkach.
- Jeśli chodzi o ceny, my nie będziemy tu decydowali, ale Orlen, jako główny aktor na tej scenie, jest świadomy - użyje narzędzi dostępnych dla niego, też finansowych - np. związanych z marżą - by ewentualne skoki cen ropy na giełdach światowych nie odbiły się w sposób masywny i bardzo dokuczliwy na cenach paliwa w Polsce - poinformował we wtorek szef rządu.
Spytaliśmy Orlen, jakie konkretnie narzędzia związane z marżami mogą potencjalnie zostać zastosowane i czy przedstawiciele rządu kontaktowali się już w tej sprawie z koncernem.
W odpowiedzi nie doczekaliśmy się jednak konkretów. Firma zapewnia, że "dąży do zapewnienia klientom najniższych możliwych cen paliw".
"Są one teraz jednymi z najniższych w Unii Europejskiej - czytamy w przesłanym do nas stanowisku. "Jednak Orlen nie funkcjonuje na rynku paliw samodzielnie - w 2025 roku 38 proc. zużywanego w naszym kraju oleju napędowego i 25 proc. benzyn pochodziło z importu, z rafinerii poza Polską. Dlatego poziom cen na krajowych stacjach kształtowany jest zarówno przez lokalnych producentów, jak również importerów sprowadzających paliwo zza granicy" - podkreśla Orlen.
"Takie właśnie funkcjonowanie mechanizmów rynkowych pozwala na skuteczne zaopatrzenie kraju - a skutki jego naruszenia obserwowaliśmy jesienią 2023 r., gdy na wielu stacjach w Polsce zabrakło paliwa. Dlatego, wykorzystując dostępne narzędzia, Orlen będzie dążyć do złagodzenia skutków zawirowań geopolitycznych na świecie przy zachowaniu bezpieczeństwa kraju - zapewnia koncern.
Orlen i "bufor bezpieczeństwa"
W poniedziałek spółka zapewniała, że "na bieżąco monitoruje sytuację geopolityczną na Bliskim Wschodzie oraz jej potencjalne konsekwencje dla globalnych rynków surowców energetycznych".
"Na obecnym etapie nie identyfikujemy zagrożeń dla ciągłości dostaw paliw na rynek krajowy ani dla funkcjonowania naszych rafinerii, ponieważ Orlen nie sprowadzał i nie sprowadza ropy naftowej przez Cieśninę Ormuz. System zabezpieczenia rynku, w tym zapasy obowiązkowe i strategiczne, stanowi istotny bufor bezpieczeństwa na wypadek przejściowych zakłóceń w handlu międzynarodowym" - przekazała spółka.