Złoto ignoruje prawa grawitacji. Eksperci: "7000 dolarów jest realne"

Ceny metali szlachetnych biją historyczne rekordy, a analitycy mówią wprost: rynek wycenia chaos. W rok po rozpoczęciu drugiej kadencji Donalda Trumpa, w cieniu aresztowania prezydenta Wenezueli i napięć wokół Grenlandii, złoto staje się najważniejszym ubezpieczeniem świata.

Ceny złota pod wpływem polityki USACeny złota pod wpływem polityki USA
Źródło zdjęć: © East News | Mark Schiefelbein
Robert Kędzierski
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Na rynkach finansowych obserwujemy sytuację bez precedensu. Notowania złota w transakcjach spot przebiły poziom 4870 dolarów za uncję, ustanawiając nowy historyczny rekord. Inwestorzy, reagując na groźby aneksji Grenlandii przez administrację USA oraz rosnące napięcie na linii Waszyngton-Bruksela, masowo uciekają w stronę bezpiecznych aktywów.

Jak wskazują eksperci rynkowi, tradycyjne czynniki makroekonomiczne zeszły na drugi plan, ustępując miejsca polityce, która staje się coraz trudniejsza do przewidzenia.

Ignorowanie praw grawitacji

Obserwując zachowanie rynku w pierwszych tygodniach 2026 roku, analitycy nie kryją zaskoczenia skalą wzrostów. Bartosz Sawicki, analityk EXANTE, zauważa, że w obecnym roku ceny metali szlachetnych zdają się całkowicie ignorować prawa grawitacji. Ekspert wylicza, że kurs uncji złota zbliżył się do bariery 4900 dolarów, co oznacza wzrost o ponad 12 proc. tylko od początku miesiąca.

Jeszcze bardziej dynamiczną sytuację obserwujemy na rynkach innych kruszców.

Gwałtownie rosną notowania srebra, które wystrzeliły w tym roku o 33 proc. i przekroczyły poziom 95 dol. za uncję - wskazuje Sawicki.

Wielki powrót polskiej marki. Prezes ujawnia, co go uratowało

Analityk dodaje również, że do grona rekordzistów dołączyła platyna, która po raz pierwszy w historii naruszyła pułap 2500 dolarów za uncję.

Podobne wnioski płyną z analizy Tomasza Gessnera, głównego analityka Tavex. Zwraca on uwagę, że cena złota zbliża się do poziomu 4900 dolarów, co sprawia, że okrągłe 5000 dolarów - poziom, który jeszcze do niedawna wydawał się nie do pomyślenia – mamy już na wyciągnięcie ręki. Gessner podkreśla, że za obecną hossą stoi w sporej mierze geopolityka, która zepchnęła w cień dane makroekonomiczne czy nawet informacje o zakupach banków centralnych.

Rok drugiej kadencji Trumpa

Eksperci są zgodni co do źródła rynkowych turbulencji. Michał Stajniak, wicedyrektor Działu Analiz XTB, przypomina, że właśnie mija dokładnie rok drugiej prezydentury Donalda Trumpa. Według analityka okres ten wywraca do góry nogami wieloletni porządek na świecie.

Wojny handlowe, interwencje zbrojne i kontrowersyjne pomysły doprowadziły do ogromnej zmienności w wielu klasach aktywów - ocenia Stajniak.

W jego opinii metale szlachetne przykuły uwagę inwestorów na całym świecie właśnie dlatego, że złoto i srebro są w najmniejszym stopniu podatne na gwałtowne zawirowania. Stajniak zauważa istotną zmianę w paradygmacie rynkowym: do tej pory złoto napędzane było głównie czynnikami monetarnymi czy obawami o inflację, jednak obecnie dla notowań kruszcu liczy się przede wszystkim ryzyko geopolityczne.

Bartosz Sawicki z EXANTE dodaje, że praktycznie wszystkie motywy, które w minionym roku - od początku drugiej kadencji Donalda Trumpa - popychały inwestorów w kierunku złota, dały o sobie znać ze zdwojoną siłą w pierwszych trzech tygodniach stycznia. Analityk zwraca uwagę na kumulację czynników ryzyka.

Wymienia wśród nich pojmanie prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro, co przypomniało rynkom o ryzykach geopolitycznych, oraz prokuratorskie śledztwo wobec szefa Fed, Jerome’a Powella.

Śledztwo wobec Powella odświeżyło obawy o próby demontażu instytucjonalnej osnowy amerykańskiej gospodarki. Do tego dochodzi awantura wokół sytuacji Grenlandii oraz agresywne roszczenia Białego Domu, które wraz z groźbami zaostrzenia polityki celnej oznaczają powrót wojen handlowych - tłumaczy Sawicki.
Wzrost cen złota
Wzrost cen złota © Stooq

Puszka Pandory i nowe cele imperialne

Sytuacja geopolityczna staje się coraz bardziej skomplikowana. Tomasz Gessner z Tavex używa mocnych słów, opisując działania amerykańskiej administracji. Jego zdaniem po niedawnym otwarciu przez Trumpa "puszki Pandory" w Wenezueli, cały świat zastanawiał się, kto będzie następny.

Bardzo szybko okazało się, że na tapet wchodzi już nie tylko Grenlandia, ale także rodzą się obawy dotyczące Kanady - zauważa analityk.

Według Gessnera Donald Trump rozbija dotychczasowy porządek świata, jaki znamy. Dzieli go wyraźnie nie tylko na Wschód i Zachód, ale także podważa jedność samego Zachodu, kierując USA na kurs kolizyjny z Europą. Przykładem mogą być cła za "obronę Grenlandii", co w opinii eksperta stawia pod znakiem zapytania przyszłość NATO.

Michał Stajniak z XTB zwraca uwagę na specyfikę obecnego kryzysu. Jego zdaniem sytuacja związana z Grenlandią wydaje się tak abstrakcyjna, że inwestorzy - chcąc zabezpieczyć się przed ryzykiem - w ogóle przestają patrzeć na tradycyjne aktywa amerykańskie czy europejskie.

Złoto jak nigdy wcześniej stało się najważniejszym ubezpieczeniem na globalną niepewność geopolityczną - podkreśla wicedyrektor Działu Analiz XTB.

Prognozy: 7000 dolarów na horyzoncie?

W obliczu tak dużej niepewności, analitycy rewidują swoje prognozy cenowe, wskazując na poziomy, które jeszcze niedawno wydawały się fantastyką. Michał Stajniak przyznaje, że większość dotychczasowych prognoz dla złota zakładała na ten rok poziom 4800-5200 dolarów za uncję. Oznaczałoby to wzrost o 10-20 proc., co byłoby znacznym spowolnieniem dynamiki względem 2025 roku i powrotem do średniej skali wzrostów z ostatnich 50 lat.

Jednak, jak zaznacza ekspert XTB, biorąc pod uwagę obecną skalę niepewności, nie można wykluczyć większej dynamiki. Stajniak informuje, że pojawia się jedna z pierwszych prognoz, która przebija nie tylko kolejny duży, okrągły poziom 6000 dolarów, ale wskazuje nawet na 7000 dolarów w ciągu obecnego roku.

Uwzględnia ona ogromną niepewność dotyczącą ceł związanych z Grenlandią oraz kolejny rozdział wojny handlowej. Poziom 7000 dol. implikowałby wzrost o 60 proc. w 2026 roku, czyli wynik bardzo podobny do ubiegłorocznego - wylicza Stajniak.

Dodaje przy tym, że próba wyceny godziwej wartości złota w oparciu o ryzyko geopolityczne jest w zasadzie niemożliwa. W jego ocenie złoto może równie dobrze osiągnąć poziom 7000 dolarów, jak i 10 000 dolarów za uncję.

Co istotne, Stajniak uważa poziom 7000 dolarów za bardziej prawdopodobny ze względu na mniejszy dystans do pokonania, a zarazem realniejszy niż powrót cen do zakresu 2000-3000 dolarów. - Ten ostatni scenariusz wymagałby bowiem wyeliminowania większości czynników ryzyka na świecie, a nawet jeśli niektóre z nich znikają, natychmiast pojawiają się kolejne - argumentuje analityk.

Dolar na łopatkach i problemy długu

Wzrost cen złota to nie tylko efekt strachu, ale także słabości tradycyjnego pieniądza. Bartosz Sawicki z EXANTE obrazowo opisuje kondycję amerykańskiej waluty, stwierdzając, że poturbowany w 2025 roku dolar nadal pozostaje "na łopatkach". Poza czynnikami geopolitycznymi, na odbicie nie pozwala mu sytuacja makroekonomiczna, a grudniowe niskie odczyty inflacji przekreśliły szanse na przetasowania w wycenie tegorocznych obniżek stóp procentowych.

Sawicki zwraca również uwagę na powrót tematu stabilności fiskalnej. - Gwałtowna wyprzedaż japońskich obligacji, wywołana ogłoszeniem przedterminowych wyborów przez premier Sanae Takaichi, zaczyna rozlewać się na globalne rynki długu - ostrzega ekspert.

Wspólnym mianownikiem rynkowej układanki jest - według Sawickiego - oddziaływanie w kierunku podtrzymania szerszych makrotrendów: dedolaryzacji, gospodarczej regionalizacji oraz zwrotu w kierunku aktywów fizycznych. Trendy te przejawiają się także poprzez wzmożone zakupy złota przez banki centralne, w czym - jak zauważa analityk - przoduje Narodowy Bank Polski.

Czy bańka może pęknąć?

Mimo tak silnych fundamentów do wzrostów, eksperci zachowują pewną dozę ostrożności w ocenie fundamentów ekonomicznych. Michał Stajniak przyznaje, że jeżeli spróbujemy wyznaczyć godziwą wartość złota w zależności od takich czynników jak stopy procentowe, podaż pieniądza czy inflacja, kruszec wydaje się w tym momencie mocno przewartościowany.

Z drugiej jednak strony, ekspert XTB podkreśla, że trudno znaleźć analityka, który obecnie wskazałby na potencjalną 20- lub 30-procentową korektę. Przytacza on konsensus analityczny Bloomberga, który zakłada poziom 4400 dolarów za uncję (poniżej obecnych wycen), ale zaznacza, że nie uwzględnia on jeszcze wszystkich zaktualizowanych prognoz na 2026 rok. Z kolei sondaż przeprowadzony przez LBMA wskazuje na 5000 dolarów - poziom, który znajduje się w zasadzie na wyciągnięcie ręki.

Bartosz Sawicki również dopuszcza możliwość chwilowego oddechu na rynku. - Z drugiej strony po ostatnim rajdzie rynkowi może być potrzebny nowy impuls. Trend wzrostu cen metali szlachetnych zdaje się bowiem przypominać sztafetę - ocenia analityk EXANTE. Przypomina on, że począwszy od pierwszego kwartału 2024 roku, gdy kurs uncji złota zadomowił się powyżej 2000 dolarów, kolejne odsłony dynamicznych zwyżek były przerywane okresami stabilizacji. W tym czasie żadna z korekt nie przekroczyła 12 proc.

Przyszłość w cieniu militaryzacji

Długoterminowe perspektywy dla złota wydają się być ściśle powiązane z rozwojem sytuacji międzynarodowej. Tomasz Gessner z Tavex ostrzega, że jeśli imperialne zapędy Trumpa spotkają się z aktywnym, zwłaszcza militarnym oporem, globalna geopolityka tym bardziej się skomplikuje. - Wydatki wielu państw na budżety obronne spowodują konieczność zwiększania zadłużenia w jeszcze większym tempie, na co właśnie reaguje złoto - tłumaczy analityk.

W takiej sytuacji, zdaniem Gessnera, może się okazać, że poziom 5000 dolarów za uncję będzie tylko "niewinnie wyglądającym przystankiem".

Podobne wnioski płyną z analizy Michała Stajniaka. Ekspert uważa, że dopóki ryzyko utrzymuje się na rynku, a inflacja nie zmusza banków centralnych do ekstremalnych podwyżek stóp procentowych, złoto powinno pozostać w cenie. - Biorąc pod uwagę inflację wszystkich aktywów finansowych na świecie, kruszec najprawdopodobniej prędzej czy później sięgnie poziomu 7000 dolarów - prognozuje wicedyrektor Działu Analiz XTB.

Stajniak dodaje z nutą ironii, że scenariusz ten jest pewny, o ile nie dojdzie do odkrycia nowych, łatwo dostępnych złóż na Ziemi lub opłacalnego wydobycia w kosmosie.

Tymczasem, jak zauważa Bartosz Sawicki, w obliczu nadchodzących wyborów śródokresowych Donald Trump wyraźnie zaostrza kurs na każdej płaszczyźnie, dążąc do polaryzacji elektoratu. Minione trzy tygodnie dowodzą, że rok 2026 może być czasem chaosu i niepewności na rynkach finansowych. W takich warunkach kruszec jawi się jako najpewniejsza z "bezpiecznych przystani".

Robert Kędzierski, dziennikarz money.pl

Wybrane dla Ciebie
Kolejny nagły zwrot Trumpa. Najpierw chwalił, teraz grozi Kanadzie cłami
Kolejny nagły zwrot Trumpa. Najpierw chwalił, teraz grozi Kanadzie cłami
PiS chce paszportów dla żywności i skuteczniejszej kontroli importu
PiS chce paszportów dla żywności i skuteczniejszej kontroli importu
USA przejmują wenezuelską ropę z tankowców. Trump potwierdza
USA przejmują wenezuelską ropę z tankowców. Trump potwierdza
Jest wniosek o upadłość kopalni PG Silesia. Wiadomo, co z pracownikami
Jest wniosek o upadłość kopalni PG Silesia. Wiadomo, co z pracownikami
"100-proc. cła". Trump grozi Kanadzie natychmiastową decyzją. Za umowę z Chinami
"100-proc. cła". Trump grozi Kanadzie natychmiastową decyzją. Za umowę z Chinami
Gigant cyfrowy wprowadza zakaz dla nastolatków. Ogłasza przełom
Gigant cyfrowy wprowadza zakaz dla nastolatków. Ogłasza przełom
Kaloryfery skręcone do "zera". Prawnik: to problem dla spółdzielni
Kaloryfery skręcone do "zera". Prawnik: to problem dla spółdzielni
Metro w drugim polskim mieście. Trwają przygotowania. Oglądali tarczę
Metro w drugim polskim mieście. Trwają przygotowania. Oglądali tarczę
Podatek od papierowych zysków. W Holandii pojawił się pomysł, który jeży włos na głowie [OPINIA]
Podatek od papierowych zysków. W Holandii pojawił się pomysł, który jeży włos na głowie [OPINIA]
Parkingi przy sklepach pod lupą UOKiK. Gigantyczna kara dla operatora
Parkingi przy sklepach pod lupą UOKiK. Gigantyczna kara dla operatora
Relacje z USA zniszczone nieodwracalnie? W Europie wrze. "Czasy bycia miłym minęły"
Relacje z USA zniszczone nieodwracalnie? W Europie wrze. "Czasy bycia miłym minęły"
Elektryczne Porsche Macan to był błąd. Teraz starają się go naprawić
Elektryczne Porsche Macan to był błąd. Teraz starają się go naprawić