ZUS zabiera emerytalne miliony. Resort wciąż zwleka ze zmianami
Przez lata regularnie opłacali składki emerytalne, a po latach usłyszeli, że robili to bez podstawy prawnej. Efekt? ZUS przejmuje nawet setki tysięcy, a czasem ponad milion złotych kapitału emerytalnego. Resort pracy od miesięcy zapowiada zmiany, ale projekt przepisów wciąż nie ujrzał światła dziennego - opisuje wyborcza.biz.
Coraz więcej osób zgłasza się z historiami, w których po kilkunastu lub nawet kilkudziesięciu latach opłacania składek emerytalnych dowiadują się, że ZUS kwestionuje tytuł do ubezpieczenia. W praktyce oznacza to utratę znacznej części kapitału emerytalnego. W niektórych przypadkach chodzi o kilkaset tysięcy złotych, a rekordowe sprawy dotyczą nawet 1,5 mln zł.
Według informacji ujawnionych przez Wyborczą.biz problem dotyczy zarówno przedsiębiorców zatrudnionych we własnych spółkach, jak i osób objętych tzw. zbiegiem tytułów do ubezpieczeń. Zakład po latach uznaje, że składki były opłacane niepotrzebnie, a obowiązujące przepisy pozwalają odzyskać jedynie wpłaty z ostatnich pięciu lat. Pozostałe środki przepadają.
Resort zapowiada zmiany. Projektu nadal nie ma
O problemie wiadomo od miesięcy. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej już w ubiegłym roku deklarowało zmianę przepisów, jednak do tej pory nie przedstawiono projektu nowelizacji.
"Lepiej odkładać mało niż nic". Ekspert zdradza receptę na sukces
Do resortu zwróciła się również rzeczniczka Małych i Średnich Przedsiębiorców Agnieszka Majewska. W piśmie podkreśliła, że przedsiębiorcy powinni mieć pewność, iż po latach nie poniosą konsekwencji zmiany interpretacji prawa.
Przedsiębiorcy muszą mieć pewność, że nie będą ponosić konsekwencji zmian interpretacyjnych dokonywanych po wielu latach. Jeżeli państwo uznaje, że składki zostały opłacone na niewłaściwe konto lub z niewłaściwego tytułu, powinno jednocześnie stworzyć skuteczny mechanizm umożliwiający odzyskanie nienależnie wpłaconych środków. Obecna sytuacja prowadzi do naruszenia poczucia bezpieczeństwa prawnego przedsiębiorców – wskazała.
Resort poinformował Wyborczą.biz, że kończy prace nad wnioskiem o wpis projektu do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów. Według wcześniejszych zapowiedzi nowe przepisy mają sprawić, że pięcioletni termin na odzyskanie składek będzie liczony dopiero od momentu poinformowania płatnika przez ZUS o powstałej nadpłacie. W praktyce oznaczałoby to możliwość odzyskania wszystkich nadpłaconych składek, a nie wyłącznie tych z ostatnich pięciu lat.
Kolejne osoby tracą emerytalne oszczędności
Mimo zapowiedzi zmian liczba poszkodowanych rośnie. Do kancelarii dr Katarzyny Kalaty regularnie zgłaszają się kolejne osoby, wobec których ZUS po wielu latach zakwestionował tytuł do ubezpieczenia.
Jedną z nich jest pani Monika. W maju 2026 r. ZUS uznał, że od 2011 r. nie podlegała ubezpieczeniom społecznym jako pracowniczka własnej spółki. Oprócz ryzyka utraty składek gromadzonych przez około 15 lat usłyszała, że powinna dopłacić ponad 102 tys. zł zaległych składek oraz blisko 97 tys. zł odsetek.
Inna sprawa dotyczy kobiety zatrudnionej w rodzinnej restauracji. Przez wiele miesięcy ZUS przyjmował składki, jednak gdy wystąpiła o świadczenia związane z ciążą, uznał, że od początku była osobą współpracującą, a nie pracownikiem. W efekcie nie otrzymała zasiłków, a dodatkowo została obciążona obowiązkiem dopłaty 96 tys. zł.
Do kancelarii trafiła także sprawa kobiety, której przez dwie dekady ZUS prowadził konto ubezpieczonej i nie zgłaszał żadnych zastrzeżeń. Dopiero po latach zakwestionowano podstawę ubezpieczenia, a wartość zagrożonych składek sięgnęła około 350 tys. zł.
Kolejną poszkodowaną jest 72-letnia emerytka. Po ponad dziesięciu latach ZUS podważył umowy zlecenia, od których odprowadzano składki. Skutkiem było obniżenie emerytury o 800 zł miesięcznie oraz żądanie zwrotu ponad 92 tys. zł.
Kilka tygodni temu do kancelarii zgłosił się również pan Tomasz. Przez około 25 lat opłacał składki z tytułu zatrudnienia we własnej spółce. Po decyzji ZUS wartość utraconego kapitału emerytalnego oszacowano na około 1,5 mln zł.
– Każdego tygodnia zgłaszają się nowe osoby, które dowiadują się, że lata pracy, składki i prawa nabyte mogą zostać zakwestionowane wiele lat później. Jeżeli państwo naprawdę chce rozwiązać ten problem, musi nie tylko umożliwić odzyskanie nadpłat. Musi również zagwarantować obywatelom stabilność prawa i wprowadzić realne ograniczenia czasowe dla podważania przez ZUS podlegania ubezpieczeniom społecznym po wielu latach – komentuje dr Katarzyna Kalata.