Chińskie koncerny przyspieszają lokalizowanie fabryk i montażu w Europie, m.in. po to, by ograniczać wpływ dodatkowych ceł UE na samochody elektryczne produkowane w Chinach i być bliżej klientów. Drugim bodźcem jest projekt Industrial Accelerator Act, który ma promować "Made in EU" i skłaniać inwestorów do zostawiania większej części wartości dodanej w Europie.
Najbardziej widoczne są ruchy w Europie Środkowej i w Hiszpanii. BYD buduje zakład na Węgrzech w Segedynie i planuje uruchomienie produkcji w czwartym kwartale 2026 r., a równolegle rozgląda się za przejęciem istniejącej fabryki w południowej Europie. W Hiszpanii Chery z Ebro przygotowuje produkcję marek Omoda i Jaecoo w dawnej fabryce Nissana w Barcelonie, a Leapmotor ze Stellantisem szykują w Saragossie elektrycznego SUV-a B10.
WIDEOCeny aut spadają. Chińska presja narasta
Rośnie sprzedaż chińskich marek w Europie
Za inwestycjami stoi rosnąca sprzedaż: według Dataforce udział chińskich marek w sprzedaży nowych aut w UE, Wielkiej Brytanii i EFTA wzrósł z 0,5 proc. w 2021 r. do 9,5 proc. w pierwszej połowie 2026 r., a w czerwcu osiągnął 10,9 proc. Po siedmiu miesiącach 2026 r. odnotowano 813 096 rejestracji, czyli więcej niż w całym 2025 r. (812 452). Istotną rolę mają też hybrydy plug-in, których — jak na razie — nie obejmują dodatkowe cła na elektryki z Chin.
Źródło: "Rzeczpospolita"