Enter Air lata na Bliski Wschód. Prezes mówi o kulisach
LOT, Ryanair i Wizz Air zawiesiły loty na Bliski Wschód. Lata tam polski czarterowy przewoźnik Enter Air. – Naszą rolą jest zapewnienie bezpiecznego wykonania lotów w ramach obowiązujących ograniczeń – mówi money.pl Marcin Kubrak, prezes Enter Air. Podkreśla, że decyzja o każdym locie podejmowana jest indywidualnie.
Premier Donald Tusk powiedział w środę, że ci, którzy lecą dzisiaj na Bliski Wschód, jutro być może będą czekać na pomoc państwa polskiego przy ewakuacji. - Zwracam się do wszystkich jeszcze raz: kto nie musi, niech nie leci - zaapelował szef rządu.
Polskie Linie Lotnicze LOT odwołały rozkładowe rejsy do Dubaju (do 6 marca), Rijadu (do 8 marca), Tel Awiwu (do 18 marca). Jednak w razie eskalacji sytuacji na Bliskim Wschodzie decyzja ta może zostać przedłużona. Do Jordanii nie lata Ryanair, a Wizz Air do 15 marca zawiesił połączenia do i z Izraela, Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz Jordanii. W weekend Enter Air zawiesił loty do i z Ras al-Chaima w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Salali w Omanie i Goi w Indiach. 3 marca wznowił jednak loty z Salali.
– Działamy w ścisłej koordynacji z biurami podróży, które organizują powroty swoich klientów do kraju. Naszą rolą jest zapewnienie bezpiecznego wykonania lotów w ramach obowiązujących ograniczeń – mówi money.pl Marcin Kubrak, prezes Enter Air.
Założył linie lotnicze. Czasem sam siada za sterami samolotów
Polacy utknęli nie tylko na Bliskim Wschodzie
Po tym, jak linie lotnicze z Zatoki Perskiej wstrzymały operacje, na Bliskim Wschodzie utknęły tysiące polskich turystów. W samym Dubaju na powrót do kraju miało oczekiwać nawet 10 tys. rodaków. Problem z powrotem mają również ci, którzy wybrali się do Izraela i Jordanii. "Bramą" do Europy stały się kraje sąsiadujące, jak Egipt, Turcja, Oman, Arabia Saudyjska.
Ale "utknęli" nie tylko ci, którzy za cel podróży obrali Bliski Wschód. Lotniska w Dubaju, Abu Dhabi i Dosze to światowe huby, oferujące przesiadki między Europą i obiema Amerykami a Afryką, Azją i Australią. Te połączenia również zostały zawieszone. Dopiero w nocy z poniedziałku na wtorek niektóre połączenia zostały przywrócone. Etihad jako jeden z pierwszych bliskowschodnich przewoźników ogłosił, że będzie realizował rejsy repatriacyjne i specjalne.
"Bezpieczeństwo to priorytet absolutny"
– Rejon Bliskiego Wschodu jest obecnie obszarem wysokiego ryzyka. Bezpieczeństwo pasażerów i załóg jest dla nas priorytetem absolutnym – każda decyzja operacyjna podejmowana jest na bieżąco, w oparciu o aktualne informacje o zagrożeniach oraz wytyczne EASA i lokalnych władz lotniczych – dodaje Marcin Kubrak.
Jak pisała Wirtualna Polska, we wtorek 3 marca około 200 turystów próbujących wrócić do Polski z Omanu zostało zawróconych do hoteli tuż przed wyjazdem na lotnisko w Salalah. Samolot linii Enter Air, który po nich leciał z Warszawy, zawrócił nagle nad Rijadem z powodu informacji o ataku dronów w jednym z portów w Omanie. Nie było ofiar, ale operacje lotnicze w kraju zostały wstrzymane.
Marcin Kubrak podkreśla, że w obecnych warunkach nie jest możliwe podawanie z wyprzedzeniem szczegółowych informacji o planie lotów. – Każda operacja oceniana jest indywidualnie, tuż przed jej wykonaniem. Szczegółowych informacji o organizacji powrotów udzielają biura podróży, które bezpośrednio koordynują wyjazdy swoich klientów – zaznacza prezes Enter Air.
Przełom ws. ewakuacji Polaków z Bliskiego Wschodu
Od soboty polski rząd nie podejmował decyzji o zorganizowaniu lotów ewakuacyjnych dla Polaków przebywających na Bliskim Wschodzie. Z pomocą konsulów organizowano transport drogą lądową m.in. z Jordanii i Izraela do Egiptu, a także ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich do Omanu, gdzie lotniska pozostały otwarte. Przełom nastąpił w środę.
"Podjąłem decyzję o wykorzystaniu samolotów będących w dyspozycji Sił Zbrojnych do wsparcia ewakuacji Polaków z Bliskiego Wschodu" - napisał w portalu X premier Donald Tusk w środę. Dodał, że wniosek w tej sprawie został skierowany do prezydenta Karola Nawrockiego. To on podejmie ostateczną decyzję. Wcześniej rząd ogłosił również organizację lotu medycznego do Omanu.
Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl