Kolejowy megaprojekt. Nowy szlak z Bliskiego Wschodu do Europy
Turcja i Arabia Saudyjska planują połączyć Zatokę Perską z Europą za pomocą nowej trasy kolejowej. Projekt, który ma powstać w ciągu kilku lat, to odpowiedź na rosnące napięcia w regionie i zagrożenie dla morskich szlaków. Towary, surowce i pasażerowie pojadą lądem.
Rządy w Ankarze i Rijadzie podpisały memorandum o współpracy w sektorze logistycznym i kolejowym, które ma doprowadzić do powstania potężnego korytarza transportowego. Zgodnie z zapowiedziami tureckiego ministra transportu i infrastruktury, Abdulkadira Uraloğlu, nowa linia kolejowa połączy Arabię Saudyjską z Turcją, przebiegając przez terytoria Jordanii oraz Syrii. Inwestycja ma zostać zrealizowana w perspektywie najbliższych trzech do czterech lat.
Docelowo infrastruktura ma umożliwić płynny transport towarów komercyjnych, ropy naftowej, gazu ziemnego oraz ruch pasażerski między państwami Zatoki Perskiej a rynkami europejskimi. W wywiadach dla stacji Al Jazeera i Al Arabiya turecki minister zaznaczył, że w późniejszych etapach do korytarza mogłyby dołączyć kolejne państwa regionu, w tym Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar, Kuwejt, a potencjalnie również Irak i Jemen.
"Polski w Waszyngtonie nie ma". Michta ostro o bezpieczeństwie
Geopolityka i omijanie zapalnych punktów
Decyzja o budowie lądowego szlaku handlowego nie jest podyktowana wyłącznie względami gospodarczymi. W tle porozumienia wyraźnie zarysowuje się napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie, w tym groźba eskalacji konfliktów oraz powtarzające się ataki ze strony Iranu na regionalne instalacje i infrastrukturę krytyczną. Niestabilność ta sprawia, że tradycyjne szlaki morskie stają się coraz bardziej ryzykowne i kosztowne w utrzymaniu.
Turecki resort transportu otwarcie przyznaje, że nowa trasa ma stanowić bezpieczną alternatywę dla transportu morskiego. Korytarz lądowy ma w przyszłości łagodzić skutki ewentualnych blokad i zakłóceń w cieśninie Ormuz, która pozostaje jednym z najważniejszych, a zarazem najbardziej wrażliwych punktów na globalnej mapie transportu surowców energetycznych.
Międzynarodowi obserwatorzy zwracają również uwagę na inny aspekt geopolityczny nowej inicjatywy. Projekt omija terytorium Izraela, co ma kluczowe znaczenie w obecnej sytuacji dyplomatycznej. Wcześniejsze, wspierane przez Stany Zjednoczone i Unię Europejską plany budowy korytarza gospodarczego Indie-Bliski Wschód-Europa (IMEC) utknęły w martwym punkcie. Powodem jest brak normalizacji stosunków między Izraelem a Arabią Saudyjską, która uzależnia swoje stanowisko od powstania państwa palestyńskiego.
Wyzwania infrastrukturalne i koszty
Mimo ambitnych planów, realizacja projektu wymaga uzupełnienia istotnych braków w istniejącej infrastrukturze. Jak wskazuje turecki minister, linia od strony saudyjskiej dociera już do granicy z Jordanią, a po stronie tureckiej połączenia sięgają południowo-wschodnich prowincji, tuż przy syryjskiej granicy.
– Pociąg wyruszający z Rijadu dociera już do kilku regionów Arabii Saudyjskiej. Mówimy o trasie, która przetransportuje każdy rodzaj ładunku do Europy – powiedział Abdulkadir Uraloğlu, cytowany przez międzynarodową prasę.
Brakujące odcinki i finansowanie
Kluczowym wyzwaniem pozostaje budowa brakującego, kilkusetkilometrowego odcinka między Syrią a Jordanią oraz rewitalizacja zniszczonej infrastruktury. Przedstawiciele rządu w Ankarze szacują, że samo przywrócenie do użyteczności trasy prowadzącej do syryjskiego Aleppo pochłonie znaczne środki finansowe. Realizacja tego etapu stała się możliwa dzięki zmianom politycznym w regionie i zacieśnieniu relacji Turcji z nową administracją w Damaszku.
Dla Arabii Saudyjskiej inwestycja ta wpisuje się w szeroką strategię "Vision 2030". Saudyjski minister transportu, Saleh al-Jasser, potwierdził, że do końca roku ma powstać szczegółowe studium wykonalności. Rijad konsekwentnie dąży do uniezależnienia swojej gospodarki od eksportu ropy, planując przekształcenie kraju w kluczowy, globalny węzeł logistyczny łączący Azję, Europę i Afrykę.