"Najmocniejsza w Europie tarcza" czy "radykalnie spóźniony gest"? Politycy o rządowym pakiecie CPN
W niedzielę zaczęła obowiązywać część przepisów mających obniżyć ceny paliw. Jak wynika z dzisiejszych wypowiedzi polityków, PSL ocenia pakiet jako najmocniejszy w Europie, a PiS i Konfederacja uznają reakcję rządu na kryzys paliwowy za spóźnioną.
W niedzielę zaczęła obowiązywać część rozwiązań pakietu CPN, które mają obniżyć ceny paliw na stacjach. Chodzi o ustawę o cenie maksymalnej oraz przepisy pozwalające obniżyć akcyzę. Jednak kierowcy zobaczą zmianę cen najwcześniej we wtorek.
Według rządzących, powód opóźnienia jest techniczny – stacje potrzebują czasu na dostosowanie kas fiskalnych do nowych zasad. Ponadto pierwsze obwieszczenie ministra energii ustalające ceny maksymalne ma zostać opublikowane w poniedziałek.
Tak Tusk wyjaśniał obniżkę cen paliw. Pełne nagranie
Obniżka cen paliw. Co weszło w życie
Najważniejsze elementy pakietu to:
- cena maksymalna paliw,
- obniżka VAT-u,
- możliwość obniżenia akcyzy,
- zmiany widoczne na stacjach najwcześniej we wtorek.
W programie "Kawa na ławę" na antenie TVN24 posłanka PSL Urszula Pasławska przypomniała, że "w ciągu trzech tygodni została podjęta regulacja, która dzisiaj jest największą tarczą osłonową i programem osłonowym w Europie".
– W żadnym kraju europejskim nie wprowadzono tych trzech elementów, czyli ceny maksymalnej, obniżki VAT-u i obniżki akcyzy. Hiszpania, Włochy dzisiaj próbują, obniżają akcyzę, ale rzeczywiście Polska ma najmocniejszy i najbardziej kosztowny program ochrony konsumentów i polskich przedsiębiorców – podkreśliła.
Doradca społeczny prezydenta prof. Andrzej Zybertowicz, odnosząc się do tych słów, wskazał, że państwa wymienione przez Pasławską zrobiły to z wyprzedzeniem. Zwracał też uwagę na czas publikacji ustawy po podpisie prezydenta Karola Nawrockiego i mówił, że - można było zrobić to w ciągu dwóch godzin.
Schetyna, KO: warto czekać i mieć pewność
Senator KO Grzegorz Schetyna przypomniał, że sytuacja jest dynamiczna, nie można reagować od razu. – Cały czas wszyscy się zastanawiają, w jaki sposób będzie ewoluować sytuacja. (...) Warto czekać i mieć pewność, że wprowadza się zmianę, jednak dosyć radykalną, bo przecież ograniczamy wpływ do budżetu, kiedy jesteśmy przekonani, że rzeczywiście do świąt sytuacja będzie się utrzymywać, że ceny mogą rosnąć w sposób mało kontrolowany, więc dlatego państwo ingeruje – tłumaczył.
Schetyna zaznaczył również, że nie jest zwolennikiem nadmiernej ingerencji państwa, ale w tej sytuacji, kiedy rzeczywiście ma to wpływ na inflację, chodzi o to, żeby wzrost cen zatrzymać i to się udaje.
Wójcik, PiS: rząd "cztery tygodnie czekał"
Poseł PiS Michał Wójcik zwracał uwagę, że rząd "cztery tygodnie czekał na to, żeby podjąć jakąś decyzję". – Ostatecznie złożyliśmy projekt ustawy i to wymusiło na was działania. Po czterech tygodniach. Przez cztery tygodnie łupiliście Polaków – podkreślił polityk PiS.
Posłanka Lewicy Daria Gosek-Popiołek zwróciła uwagę, że wcześniej Orlen obniżał marżę, by ograniczać skutki wzrostu cen paliw na świecie. – Pewnie trzeba będzie rozważyć w najbliższej przyszłości inne działania, chociażby podatek od nadmiarowych zysków dla tych podmiotów, które, korzystając z pewnego zamieszania na rynku, mogą podnosić ceny bardziej, niż uzasadnia to sytuacja na rynkach międzynarodowych – mówiła.
Wawer, Konfederacja: "gest radykalnie spóźniony"
Poseł Konfederacji Michał Wawer nazwał nowe rozwiązania "gestem radykalnie spóźnionym".
– Tanie paliwo jest w interesie całej gospodarki i również dochodów budżetowych w sposób trwały, zawsze, a nie tylko w sytuacji kryzysowej. Natomiast zrozumieć nie możemy, skąd pomysł wprowadzania cen maksymalnych w tym wszystkim i jak to się stało, że jedynie my z całego Sejmu przeciwko tym cenom maksymalnym głosowaliśmy – podkreślił.
Wawer argumentował ponadto, że "ceny maksymalne nie spowodują, że ceny na stacjach będą niższe"
– Jeżeli cena maksymalna zostanie danej stacji narzucona na takim poziomie, że sprzedaż po tej cenie nie będzie się opłacała, będzie przynosiła straty, to spowoduje to, że po prostu sprzedaż będzie wstrzymana, stacja będzie zamknięta, dystrybutory się popsują albo nie będzie się dało określonego typu paliwa kupić. I to rzeczywiście ludziom, którzy chcą tam kupić paliwo, rozwiąże problem wysokiej ceny, bo nie będzie paliwa w ogóle. To jest szaleństwo – ocenił.
Źródło: PAP