Nie chcą się narażać. Gigant zdecydował ws. transportów z Bliskiego Wschodu
Duński operator morski Maersk wstrzymał dwie linie żeglugowe łączące Europę, Chiny i porty w Zatoce Perskiej. Uzasadnił to środkami ostrożności w wyniku eskalacji konfliktu w Iranie i blokady przez to państwo cieśniny Ormuz.
Gigant logistyczny, jeden z największych na świecie operatorów kontenerowych i armatorów, koncern Maersk, ogłosił czasowe zawieszenie dwóch połączeń: linii FM1 między Chinami a portem Dżebel Ali w Zjednoczonych Emiratach Arabskich oraz linii ME11 z Hiszpanii i Maroka do saudyjskiej Dżeddy, nad Morzem Czerwonym. Jak podkreślono w komunikacie, decyzja ma zwiększyć bezpieczeństwo załóg i statków w rejonie Bliskiego Wschodu.
Maersk ogranicza trasy przez cieśninę Ormuz
Już wcześniej, 1 marca, w drugim dniu ataków USA i Izraela na Iran, Maersk ogłosił, że przekierowuje wszystkie rejsy na liniach Indie – Morze Śródziemne oraz Bliski Wschód /Indie – Wschodnie Wybrzeże USA. Zamiast pływania przez Morze Czerwone przez cieśninę Bab-al Mandab statki opływają całą Afrykę wokół Przylądka Dobrej Nadziei.
Na sytuację wpływa niedawna eskalacja militarna między USA, Izraelem a Iranem, która doprowadziła do ogłoszenia przez władze Iranu blokady cieśniny Ormuz. To kluczowy szlak, łączący Zatokę Perską z Morzem Arabskim i Oceanem Indyjskim. Już na początku marca Maersk wstrzymał kursy przez ten akwen, podobnie jak inni globalni przewoźnicy.
"Kompletnie niespodziewana sytuacja". Oto dlaczego klient zamówił prywatny samolot
Blokada cieśniny Ormuz uderza w światowy handel ropą i gazem. Na wodach Zatoki Perskiej utknęły setki tankowców, a także ok. sto pięćdziesiąt kontenerowców, w obsłudze których specjalizuje się Maersk. Ograniczenie szlaków żeglugowych może przełożyć się na dalsze zakłócenia w globalnych łańcuchach dostaw.
Źródło: PAP, maersk.com