Niemcy piszą o Tusku. "Obietnica, która ma pomóc wygrać wybory"
Donald Tusk chce, by Polska miała najszybszą kolej w Europie. Zdaniem portalu niemieckiej publicznej rozgłośni Mitteldeutsche Rundfunk (MDR), "to obietnica, która ma pomóc premierowi Tuskowi wygrać następne wybory". Wskazuje też na ryzyko z nią związane.
"20 lat temu w Polsce rozpoczęła się jedna z największych historii sukcesu po okresie transformacji: budowa nowoczesnej sieci autostrad praktycznie od zera. Ponad 5 tysięcy km asfaltu przeniosło kraj w XXI wiek" – napisał portal Mitteldeutsche Rundfunk (MDR). I dodaje, że teraz rząd Donalda Tuska chce powtórzyć ten manewr i sprawić, by Polska miała najszybszą kolej w Europie, a plan ten jest elementem kampanii przed wyborami parlamentarnymi w 2027 r.
"To obietnica, która ma pomóc premierowi Tuskowi wygrać następne wybory" – pisze redakcja MDR.
"Jak stare PKP". Pięć godzin opóźnienia i śmietnik na łańcuchu. Bareja w Indiach
Po autostradach czas na kolej
Chodzi o budowę sieci Kolei Dużych Prędkości do 350 km/h, czym przewyższałaby niemieckie pociągi ICE. Do 2035 r. szybka kolej ma połączyć Warszawę, Łódź, Poznań i Wrocław oraz nowe lotnisko w Baranowie, czyli Port Polska (do niedawna: Centralny Port Komunikacyjny). W kolejnych latach sieć KDP ma objąć również takie miasta jak Gdańsk czy Kraków.
MDR przypomina, że Polska po 1989 roku przeżyła regres w transporcie kolejowym, postrzeganym jako relikt przeszłości, co doprowadziło do likwidacji wielu połączeń. "Kolej stała się symbolem cofania się państwa. Teraz ma stać się symbolem modernizacji" - podkreśla niemiecki portal.
Polityczna motywacja
Według redakcji motywacja ma charakter wyraźnie polityczny – rozbudowa kolei ma stać się sukcesem, dzięki któremu Tusk będzie mógł wygrać kolejne wybory parlamentarne. Zdaniem portalu temat odbudowy praworządności po latach władzy Prawa i Sprawiedliwości (PiS) ma już znaczenie jedynie dla twardego elektoratu Tuska.
"Natomiast place budowy, nowe dworce i nowoczesne pociągi można skutecznie wyeksponować przed szeroką publicznością. Są one ‘namacalne' i dają poczucie, że coś się dzieje, że życie staje się lepsze" – czytamy.
Tusk nie wymyśla jednak na nowo rewolucji kolejowej – sprytnie "przechwytuje" projekty poprzedniego rządu PiS. Projekty te były często oskarżane o megalomanię. (...) Rząd może teraz wykorzystać je do własnych celów politycznych. Realizuje swoje cele bez konieczności zaczynania od zera i rozbraja przeciwnika. Sprytne posunięcie, ale niosące ze sobą również ryzyko.
Niemiecka redakcja zaznacza, że pisowska "gigantomania nie wzięła się znikąd, ponieważ wielu Polaków jest dumnych z osiągniętego ożywienia gospodarczego i chce je uwidocznić w postaci dużych projektów infrastrukturalnych". Dlatego taktyka Donalda Tuska i Koalicji Obywatelskiej, aby "urealniać zamiast usuwać", pozwala trafić do tych osób, nie zrażając przy tym zagorzałych krytyków PiS wśród zwolenników Tuska i jego partii.
Jest ryzyko
Dlatego MDR nazywa ten sposób działania "sprytnym posunięciem", ale wskazuje też na ryzyko. Modernizacja kolei przyniesie bowiem efekty dopiero w następnej dekadzie.
"Ludzie muszą jednak już teraz poczuć, że na torach – a tym samym w ich codziennym życiu – coś się dzieje. I tak rząd Tuska, z podobnym rozmachiem PR-owym jak niegdyś PiS, świętuje każde częściowe osiągnięcie – na przykład niedawne zamówienie 42 ultranowoczesnych pociągów dwupoziomowych" – czytamy.
Źródło: Deutsche Welle, Mitteldeutsche Rundfunk