"Zupełnie inna sprawa". Mogą otworzyć lotnisko bez szyldu Port Polska
Port Polska to nazwa projektu inwestycyjnego. Nazwa lotniska w Baranowie po jego otwarciu to zupełnie inna sprawa – mówi money.pl wiceminister Maciej Lasek, pytany o rebranding CPK i jego kulisy. Zapewnia, że nowa nazwa nie była pomysłem jego ani premiera, a proces odbył się "bez niepotrzebnych kosztów".
– Przede wszystkim, trzeba pamiętać, że nie mówimy o nowej nazwie lotniska po jego otwarciu, to zupełnie inna sprawa. Port Polska to nazwa projektu inwestycyjnego – mówi money.pl Maciej Lasek, wiceminister infrastruktury, pełnomocnik rządu ds. budowy CPK. 12 grudnia 2025 r. premier Donald Tusk ogłosił odejście od nazwy "Centralny Port Komunikacyjny" na rzecz "Port Polska".
– Udało nam się uzupełnić braki w projekcie poprzedników, urealnić harmonogramy, przechodzimy z fazy projektowania do realizacji. To moment, w którym można było nadać projektowi nową nazwę. Nie zmienialiśmy nazwy spółki, bo ona jest zapisana w ustawie. Ja nadal jestem pełnomocnikiem rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego, bo tak jest zapisane w ustawie – tłumaczy nam Maciej Lasek.
Koalicja Obywatelska, Polska 2050, Polskie Stronnictwo Ludowe i Nowa Lewica mają większość w Sejmie, by zmienić ustawę o Centralnym Porcie Komunikacyjnym. Najprawdopodobniej jednak nie podpisałby jej prezydent Karol Nawrocki, który otwarcie opowiada się za projektem w kształcie przyjętym przez PiS. – Zarejestrowaliśmy nazwę spółki Port Polska. Lotnisko, niewykluczone, że powstanie spółka Port Polska.Tabor – dodaje Lasek.
Tak wygląda działka pod CPK, o której mówią wszyscy. Nagranie z Zabłotni
Kto wymyślił nazwę "Port Polska"?
W opinii komentatorów nazwa Port Polska jest zbyt ogólna, niezwiązana z Warszawą jako celem podróży, a w dodatku może sprawiać mylne wrażenie, że Polska to tylko jeden port lotniczy. Jednak Maciej Lasek uważa, że Port Polska to dobra nazwa dla tego projektu.
– Dobrze go pozycjonuje, bo przecież jest ściśle związany z Polską, nie budzi wątpliwości, a słowo "port" jest uniwersalne w każdym języku. Widzę, że część osób cały czas patrzy z przymrużeniem oka na ten rebranding, ale pomysł jest dobry – przekonuje.
I jak mówi, wcale nie potrzebuje angielskiego odpowiednika. - Faktycznie, pojawiają się pytania, jak to będzie brzmiało po angielsku. Moja odpowiedź? A po co ma brzmieć po angielsku? Czy Deutsche Bahn, České dráhy albo Lufthansa mają odpowiedniki w tym języku? Nie mają. Niech więc za granicą mówią i piszą "Port Polska". Brzmi to zdecydowanie lepiej niż "sipikej" (fonetyczna wymowa akronimu CPK w j. angielskim - przyp. red.) – dodaje wiceminister w rozmowie z nami.
Zapewnia też, że Port Polska nie był jego pomysłem, ani tym bardziej szefa rządu.
To nie było tak, że przyszedł pan premier i powiedział "ma być Port Polska". Zapytał nas, "jak chcecie to nazwać?". I to była praca zespołowa, padały różne pomysły. Faktem jest, że "Port Polska" najbardziej się panu premierowi spodobało. Rebranding zrobiliśmy siłami spółki, aby nie było niepotrzebnych kosztów.
Premier Donald Tusk już pod koniec października, na kilka tygodni przed ogłoszeniem mówił, że Centralny Port Komunikacyjny to "nazwa skompromitowana". Po ujawnieniu przez Wirtualną Polskę "afery CPK" wokół sprzedaży kluczowej działki w Zabłotni, szef rządu zapowiedział, że nie będzie już nigdy używał skrótu "CPK", bo rozwinął go jako "Cały PiS kradnie".
- Nie będziemy więcej używali nazwy, którą nasi poprzednicy zhańbili. Nie chcę, żeby te złe skojarzenia, te fatalne fakty związane z tą inwestycją ciągnęły się za nami także w wymiarze symbolicznym. I dlatego to jest chyba stosowny moment, żeby dzisiaj uroczyście ogłosić, że lotnisko, największe lotnisko w tej części Europy, hub, centrum handlowe, żeby to wielkie przedsięwzięcie nazwać "Port Polska" - ogłosił Donald Tusk na konferencji prasowej 12 grudnia.
Maciej Lasek podkreśla, że choć "nazwa może i jest skompromitowana", to nie chciałby, aby stygmatyzowano pracujących w tej ludzi spółce jako "osoby, które oddały projektowi dużą część swojego zawodowego życia". To miał być kolejny argument za zmianą nazwy projektu na Port Polska.
Chaos wokół rebrandingu CPK. Wiceminister mówi o "niepotrzebnym trollingu"
Padły zarzuty o chaos i brak przygotowania procesu rebrandingu. Jednym z najpoważniejszych argumentów ku temu był brak zabezpieczenia nazw "Port Polska" w mediach społecznościowych, takich jak X. Tuż po ogłoszeniu nowej nazwy zarejestrowała je osoba prywatna, nadając kontu @PortPolska parodystyczny charakter. Oficjalne konto zmieniło nazwę z CPK na @PortPolska_info. Co więcej, dawne konto @CPK_PL również zostało przejęte przez tę samą osobę i zmienione na konto parodystyczne.
Błędy się zdarzają, a to zupełnie niepotrzebny trolling. Port Polska powinien łączyć. Zarejestrowano wiele domen i profili. Zresztą, świat nie kończy się na X (dawny Twitter - przyp. red.). Najlepszym źródłem informacji o postępach w projekcie była, jest i będzie strona internetowa spółki. Tam są wszystkie nowości, postępy, przetargi, podpisane umowy – odpowiada money.pl Maciej Lasek.
Port Polska, Nowe Lotnisko Chopina, a może jeszcze inaczej?
O tym, że rząd Donalda Tuska planuje odejść od nazwy "Centralny Port Komunikacyjny", wiadomo było już od ponad roku. W grudniu 2024 r. Maciej Lasek opowiadał się za nazwą, która będzie nazywała do ponad 90-letniej historii Lotniska Chopina na warszawskim Okęciu.
– Mamy coś, czym możemy się pochwalić. Mamy tradycję, która w żaden sposób nie wyklucza nowoczesności przyszłego lotniska. "Nowe Lotnisko Chopina" do mnie przemawia jako nazwa i kontynuacja. Bo tak naprawdę, ten projekt to rzeczywiście kontynuacja – mówił wówczas w rozmowie z money.pl. Dlaczego zatem "Port Polska", a nie "Nowe Lotnisko Chopina"?
W ramach projektu inwestycyjnego Port Polska nowe lotnisko w Baranowie będzie mogło mieć własną nazwę. I liczę, że będzie ona uhonorowaniem wielkiego Polaka albo wielkiej Polki. Zwróćmy uwagę, że żadna Polka nie została dotychczas w ten sposób uhonorowana.
Ta kwestia ma zostać rozstrzygnięta znacznie później, bliżej daty otwarcia nowego lotniska, które planowane jest na 2032 rok. – To, jak lotnisko będzie się nazywało w momencie otwarcia, to odległa perspektywa. Skupiam się na tym, aby utrzymać 2032 rok jako termin oddania go do użytku. Cel jest ambitny, bo nie zależy tylko od nas, ale również od finansowania środkami z Unii Europejskiej, gdzie zasady co chwilę się zmieniają, terminami wydawania decyzji i pozwoleń. Nie myślę jeszcze o tym, jak będzie się nazywać lotnisko w momencie przecinania wstęgi – dodaje.
Wiceministrowi nie przeszkadza jednak to, że ktoś nadal będzie mówił o "CPK" i "Centralnym Porcie Komunikacyjnym".
– Z rebrandingami już tak jest. Do dziś niektórzy jeżdżą tankować na CPN, a nie na Orlen, mimo olbrzymich pieniędzy wydanych przez koncern, a o Lotnisku Chopina mówią "Okęcie". To się naprawdę nie wyklucza. Będę przeszczęśliwy nie wtedy, gdy wszyscy będą mówić "Port Polska", ale gdy będą mówić, że widzą, że projekt jest realizowany i idzie sprawnie. To jest dla mnie najważniejsze, a nie to, jak go będą nazywali – podkreśla Maciej Lasek.
Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl