Orlen reaguje na skok cen paliw. Obniżył marżę na diesla "niemal do zera"
Orlen w odpowiedzi na pytania Polskiej Agencji Prasowej odpowiedział, że niemal całkowicie zrezygnował z marży na olej napędowy, żeby ograniczyć skutki gwałtownego wzrostu cen paliw na świecie. Drożyzna na stacjach to efekt eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie i blokady Cieśniny Ormuz.
"Średnia marża detaliczna osiągnięta w 2025 roku na litrze oleju napędowego sprzedawanego na stacjach Orlenu wynosiła około 25 gr ponad próg rentowności" - poinformował Orlen w odpowiedzi na pytania PAP.
"W związku z gwałtownymi wzrostami cen paliw na rynkach światowych niemal całkowicie zrezygnowaliśmy ze stosowania tej marży, redukując ją niemal do zera" - poinformowało biuro prasowe koncernu.
Po rozpoczęciu ataków Izraela i Stanów Zjednoczonych na Iran ceny ropy na świecie wyraźnie wzrosły. Przed tymi wydarzeniami ropa Brent kosztowała poniżej 70 dol. za baryłkę, rano w poniedziałek dochodziła do 117 dol., ale popołudniu zaczęła oscylować wokół psychologicznej bariery 100 dol.
Sprzedaje loty dla bogaczy. Tych klientów nie obsługuje
"Futures na ropę WTI oscylują poniżej 100 dolarów wobec blisko 120 dolarów rano. Wsparciem dla korekty stały się doniesienia o planach uwolnienia części rezerw strategicznych przez kraje G7, co pozwoliłoby ustabilizować rynki na kilka dni i przesunąć presję na zakończenie konfliktu" - ocenił w poniedziałek w popołudniowym komentarzu główny analityk DM BOŚ Marek Rogalski.
Ceny paliw i Cieśnina Ormuz
W ślad za ropą poszły znaczące podwyżki cen paliwa na stacjach benzynowych w Polsce. Jednocześnie koncern z Płocka informował, że dostawy ropy do rafinerii przebiegają zgodnie z harmonogramem i nie są zagrożone.
Orlen przekazał PAP, że na bieżąco monitoruje rozwój sytuacji geopolitycznej na Bliskim Wschodzie oraz jej możliwy wpływ na rynki surowcowe i morskie szlaki transportowe. W efekcie ataku USA i Izraela na Iran Teheran skorzystał z "gospodarczej opcji atomowej", jaką jest blokada kluczowej dla światowego handlu ropą Cieśniny Ormuz.
W poniedziałek na temat bezpieczeństwa dostaw paliw wypowiedział się premier Donald Tusk. Szef rządu zapewnił, że wojna w Iranie nie spowoduje, że w Polsce zabraknie paliwa. Premier zastrzegł przy tym, że mówi o konflikcie w perspektywie tygodni, a konsekwencji przedłużającej się wojny nie da się przewidzieć.
Z kolei prezydent USA Donald Trump zapewnił w poniedziałek, że ma plan, żeby zahamować wzrost cen ropy z powodu wojny z Iranem.
- Mam plan na wszystko, ok? - powiedział w poniedziałkowej rozmowie telefonicznej z gazetą "New York Post". - Będziecie bardzo zadowoleni - stwierdził.
Dzień wcześniej, komentując ceny ropy przekraczające 100 dolarów za baryłkę, Trump oświadczył, że droższa ropa naftowa w krótkim terminie jest bardzo niską ceną do zapłaty za bezpieczeństwo i "jedynie głupcy mogą myśleć inaczej". Administracja przekonuje, że spadek cen to kwestia "tygodni, a nie miesięcy".
Źródło: PAP