Zwrot ws. zakazu aut spalinowych. Mocni unijni gracze zwarli szeregi

Według ustaleń RMF FM w Unii Europejskiej zebrała się blokująca mniejszość przeciw propozycji Komisji Europejskiej dotyczącej zakazu rejestracji nowych aut spalinowych po 2035 r. - mimo że Bruksela nieco już ten zakaz poluzowała. W grupie są m.in. Niemcy, Włochy, Polska i Czechy, a jej powstanie wymusi dalsze negocjacje w Brukseli.

Zwrot ws. zakazu aut spalinowych. Mocni unijni gracze zwarli szeregiZwrot ws. zakazu aut spalinowych. Mocni unijni gracze zwarli szeregi
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | Andrea Battaglia
Tomasz Sąsiada

Jak podaje RMF FM, powstanie mniejszości blokującej jest efektem czwartkowej debaty ministrów środowiska UE w Luksemburgu dotyczącej przyszłości europejskiej motoryzacji, która "pokazała głęboki podział między państwami członkowskimi". O tym, że jest "mocna mniejszość blokująca obecną propozycję KE", powiedział stacji unijny dyplomata, który pragnie zachować anonimowość.

Cypryjska prezydencja przyznała, że w Radzie UE wyraźnie uformowały się dwa obozy. Jeden domaga się większej elastyczności i neutralności technologicznej, drugi chce trzymać się konsekwentnej elektryfikacji jako głównej drogi do osiągnięcia celów klimatycznych. Po utworzeniu blokującej mniejszości Komisja Europejska będzie więc musiała przedstawić kompromis, który zdobędzie szersze poparcie.

Bessa bez paniki? Filozof przypomina o priorytetach

Spór dotyczy przepisów, według których od 2035 r. w Unii ma obowiązywać zakaz sprzedaży nowych samochodów spalinowych. W połowie grudnia Komisja Europejska ogłosiła, że chce, aby od 2035 roku producenci samochodów musieli osiągnąć cel redukcji emisji spalin o 90 proc., a pozostałe 10 proc. emisji będzie musiało być kompensowane poprzez stosowanie stali niskowęglowej wyprodukowanej w UE lub e-paliw i biopaliw. Wcześniej zakładano redukcję emisji o 100 proc., co w praktyce oznaczało zakaz sprzedaży aut spalinowych.

Czego domaga się Polska i jej stronnicy

Jak relacjonuje RMF FM, Polska przekonywała podczas czwartkowej dyskusji w Luksemburgu, że rozwój elektromobilności jest potrzebny, jednak Unia nie powinna opierać transformacji wyłącznie na samochodach elektrycznych. Wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta zaznaczał, że Warszawa chce neutralności technologicznej i szerszego uwzględnienia rozwiązań ograniczających emisję CO2.

Polska opowiedziała się też za wydłużeniem do pięciu lat okresu rozliczania producentów z norm emisji oraz za większą elastycznością dla producentów lekkich samochodów dostawczych, bo w tym segmencie przejście na napęd elektryczny jest trudniejsze. Podobne stanowisko zajęły Niemcy, Włochy i Czechy.

Kto broni obecnych przepisów o autach spalinowych

Przeciw dalszemu rozluźnianiu zasad wystąpiły natomiast Szwecja i Hiszpania. Oba kraje przekonywały, że większa elastyczność osłabiłaby wiarygodność unijnej polityki klimatycznej i utrudniła walkę ze zmianami klimatu. Francja ostrzegła dodatkowo, że kolejne ustępstwa mogłyby podciąć inwestycje w elektromobilność. Paryż ocenił też, że paliwa alternatywne nie zastąpią samochodów elektrycznych, bo ich produkcja będzie zbyt mała i zbyt droga.

Francja opowiedziała się jednocześnie za tym, by unijne wsparcie w większym stopniu trafiało do producentów aut i baterii wytwarzanych w Europie. Ten postulat poparła również Polska, podkreślając, że nie wystarczy sam montaż i że kluczowa jest realna produkcja na miejscu. To jeden z niewielu punktów, w których stanowiska państw z różnych obozów częściowo się przecinają.

Wybrane dla Ciebie