"To nie wystarczy". Szef Forda w Polsce o kroku wstecz ws. zakazu aut spalinowych w UE
To, co zrobiła Unia Europejska, nie wystarczy - mówi money.pl Attila Szabó, szef Forda w Polsce. W grudniu KE zaproponowała pozostawienie "furtki" po 2035 r. dla samochodów innych niż elektryczne. Szabó uważa, że Bruksela musi "zejść na ziemię", bo obecne regulacje są oderwane od rzeczywistości.
Przypomnijmy, że w połowie grudnia Komisja Europejska ogłosiła, że chce, aby od 2035 roku producenci samochodów musieli osiągnąć cel redukcji emisji spalin o 90 proc., a pozostałe 10 proc. emisji będzie musiało być kompensowane poprzez stosowanie stali niskowęglowej wyprodukowanej w UE lub e-paliw i biopaliw. Wcześniej zakładano redukcję emisji o 100 proc., co w praktyce oznaczało zakaz sprzedaży aut spalinowych.
- Po pierwsze, UE musi działać zgodnie z realiami. To kluczowa sprawa, a obecne regulacje są oderwane od rzeczywistości. Sprzedaż samochodów elektrycznych w Europie to obecnie około 16-17 proc., a w Polsce to 7,5 proc. - ocenia Attila Szabó, prezes i dyrektor generalny Ford Polska, w odpowiedzi na prośbę money.pl o komentarz do tej sprawy.
Ford zakładał, że będzie sprzedawać wyłącznie "elektryki" już na kilka lat przed 2035 rokiem, ale przeliczył się. Koncern ogłosił kolejną rewizję swojej strategii, w której widzi więcej miejsca dla hybryd i hybryd plug-in, a także konwencjonalnych napędów.
Ceny aut spadną? "Transakcyjne już są niższe"
Dopłaty napędzają rynek "elektryków" w Polsce
Polskie Stowarzyszenie Nowej Mobilności program "NaszEauto", który dzięki dopłatom do "elektryków" ma zachęcić Polaków do kupowania tego typu aut, nazywa "fenomenem na skalę europejską". Aleksander Rajch z PSNM podkreślił kilka dni temu, że jeszcze w styczniu 2025 r. pojazdy elektryczne stanowiły zaledwie 2,5 proc. nowych rejestracji. - W grudniu to już było kilkanaście procent. Żaden inny kraj UE nie zanotował takiej dynamiki - dodał. W samym grudniu zarejestrowano 7,6 tys. nowych "elektryków", co oznacza, że już co dziewiąte nowe auto miało napęd wyłącznie elektryczny.
- Zobaczymy, co się stanie, gdy skończą się dopłaty z programu "NaszEauto", ale nie oczekujmy, że sprzedaż utrzyma się na tym samym poziomie. Bruksela musi wziąć to pod uwagę - ocenia Szabó w rozmowie z money.pl. Pieniądze przeznaczone na dopłaty do "elektryków" mogą wyczerpać się już za kilka tygodni.
- Unia Europejska powinna wspierać finansowo tę transformację. Program "NaszEauto" w Polsce to naprawdę dobry przykład. Konsumenci są bardziej otwarci na samochody elektryczne, a producenci – tacy jak my – zainwestowali olbrzymie sumy pieniędzy w fabryki i rozwój nowych samochodów. My będziemy dalej w to inwestować. Ale Unia Europejska nie inwestuje, bądźmy szczerzy. Dlatego nie ma zachęt - mówi Attila Szabó.
Ford w zrewidowanej strategii zakłada dalszy rozwój samochodów elektrycznych, jak również hybryd, hybryd plug-in i aut z silnikami spalinowymi. Nie zamierza rezygnować z partnerstwa z Grupą Volkswagen, z którą wspólnie opracowuje auta użytkowe. W grudniu ogłosił też nowe partnerstwo z Grupą Renault.
Na mocy partnerstwa z Francuzami Ford chce opracować dwa nowe, małe modele, stworzone w oparciu o platformę AmpR. Jak pisał serwis autokult.pl, samochody Forda będą projektowane i produkowane przez Renault w fabryce ElectriCity firmy Ampere w północnej Francji, a Ford będzie nadzorował ich projekt, a także właściwości jezdne i detale.
Do tego partnerstwa na spotkaniu z dziennikarzami odniósł się Attila Szabó. Podkreślił, że współpraca z Francuzami ma dwa kluczowe elementy. Po pierwsze, ich platforma dla małych samochodów elektrycznych i możliwość wprowadzenia ich na rynek już za dwa lata, czyli w 2028 roku. Drugi element to efekt skali, który wypracowało Renault Group. - Mają duże doświadczenie i ofertę małych samochodów elektrycznych w Europie - zaznaczył.
- Jeśli chcemy utrzymać hybrydy i samochody spalinowe w Unii Europejskiej, musimy być jeszcze bardziej konkurencyjni i efektywni kosztowo w dziedzinie samochodów elektrycznych - twierdzi szef Forda w Polsce.
Jeśli auta dostawcze, to tylko elektryczne?
Równolegle trwa dyskusja o celach redukcji emisji CO2 dla samochodów dostawczych w Unii Europejskiej. Już w 2030 r. miałaby ona wynieść 50 proc. Organizacje na rzecz elektromobilności lobbują, by było to nawet 80 proc. Attila Szabó to kolejny głos z branży motoryzacyjnej, który apeluje o urealnienie tych założeń.
- Nie należy karać kręgosłupa biznesu w Europie. Lekkie i średnie pojazdy użytkowe odgrywają ważną rolę dla połowy gospodarki. UE bardzo naciska na elektryfikację pojazdów użytkowych, podczas gdy obecnie na rynku pojazdów użytkowych "elektryki" stanowią 8-9 proc. W Polsce nie osiągniemy wymaganego pułapu - twierdzi Szabó, odpowiadając na pytanie money.pl.
- To bezpośrednio lub pośrednio będzie miało wpływ na wszystkich konsumentów. Nie jest możliwe, aby producenci to wszystko "przełknęli" i wzięli na siebie. Dlatego uważam, że to, co w grudniu zrobiła Komisja Europejska, nie wystarczy - podkreśla Szabó.
Wyniki Forda na polskim rynku w 2025 roku
Ford zakończył 2025 r. z wynikiem 15 tys. 522 rejestracji nowych aut osobowych w Polsce, odnotowując wzrost o 10 proc. w porównaniu z 2024 r. Na rynku nowych samochodów z silnikiem wyłącznie elektrycznym (BEV) zajął siódme miejsce z wynikiem 2266 rejestracji, co dało mu 5,23 proc. udziału w rynku nowych "elektryków". Czy ofensywa chińskich marek w Polsce miała wpływ na jego wyniki?
- Nie, ponieważ urośliśmy bardziej niż rynek - stwierdził Grzegorz Handzlik, dyrektor sprzedaży samochodów osobowych Ford Polska, w odpowiedzi na pytanie money.pl. Zauważył, że wzrosła sprzedaż kluczowych modeli tej marki, czyli Forda Kuga i Forda Puma.
Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl