Ameryka Trumpa pod ścisłą kontrolą. Coraz trudniej o wjazd

Kontrole na granicy są bardziej skrupulatne, a od powrotu Donalda Trumpa do Białego Domu cofnięto ponad 175 tys. wiz. Tymczasem jeden z kluczowych elementów jego polityki migracyjnej - masowe zatrzymania imigrantów - przegrywa w sądach. W ciągu roku zapadło ponad 15 tys. orzeczeń przeciw tej praktyce.

Ameryka Donalda TrumpaTrump zaostrza kontrole i deportacje
Źródło zdjęć: © Getty Imges | David Paul Morris, Eric Lee
Karolina Wysota

Na granicy więcej pytań, czasem odmowa

O bardziej drobiazgowych kontrolach mówią sami podróżni. "Rzeczpospolita" przytacza relacje Polaków, którym przy wjeździe do USA zadawano wyjątkowo dużo pytań, przeszukiwano bagaże, a przesłuchania trwały nawet półtorej godziny.

- Nigdy wcześniej nie zadawano mi tylu pytań - mówi gazecie jedna z podróżnych.

Jak tłumaczy "Rzeczpospolitej" nowojorski prawnik imigracyjny Przemysław Jan Bloch, same przepisy się nie zmieniły, ale są egzekwowane bardziej skrupulatnie. Podejrzenia urzędnika mogą wzbudzić drobiazgi: zimowe ubrania czy dyplom w walizce osoby deklarującej przyjazd turystyczny, częste i długie pobyty albo wpisy w mediach społecznościowych sugerujące pracę w USA. Jednocześnie gazeta zastrzega, że problemy przy wjeździe nadal nie są zjawiskiem powszechnym.


WIDEO
Referendum Nawrockiego pod ostrzałem. "To niczego nie zmieni"


175 tys. cofniętych wiz. Na celowniku także obywatele

Zaostrzenie polityki widać w statystykach. Departament Stanu poinformował, że od powrotu Trumpa do Białego Domu cofnięto ponad 175 tys. wiz. Najczęstszymi powodami były przestępstwa, naruszenie warunków pobytu i względy bezpieczeństwa. Resort podkreśla, że "wiza do Stanów Zjednoczonych jest przywilejem, a nie prawem".

Tempo rośnie. Według danych przytaczanych przez serwis The Hill w 2026 r. cofanych jest ponad 10 tys. wiz miesięcznie, wobec ponad 8 tys. miesięcznie w 2025 r.

Administracja Trumpa zwiększa również liczbę postępowań zmierzających do odebrania obywatelstwa osobom naturalizowanym. Chodzi o przypadki, w których obywatelstwo miało zostać uzyskane niezgodnie z prawem, np. wskutek zatajenia istotnych informacji lub oszustwa.

Pod koniec 2025 r. urząd imigracyjny USCIS dostał wytyczne, by przekazywać Departamentowi Sprawiedliwości od 100 do 200 potencjalnych spraw o denaturalizację miesięcznie. To duża zmiana - przez dziesięciolecia takie postępowania należały do rzadkości. W maju i czerwcu 2026 r. liczba pozwów rzeczywiście gwałtownie wzrosła.

15 tys. porażek w sądach

Najostrzejszy spór nie dotyczy jednak turystów ani posiadaczy wiz, lecz nieudokumentowanych imigrantów mieszkających w USA, często od wielu lat.

W lipcu 2025 r. ICE zmieniło stosowaną przez niemal trzy dekady interpretację prawa. Agencja uznała, że obowiązkowym zatrzymaniem bez możliwości ubiegania się o kaucję można objąć praktycznie każdego, kto dostał się do USA bez zezwolenia - niezależnie od tego, jak dawno przekroczył granicę i jak silne ma związki z krajem.

Efektem była lawina spraw sądowych. Politico przeanalizowało tysiące wniosków składanych przez zatrzymanych. W ciągu roku sędziowie wydali ponad 15 tys. orzeczeń przeciw stanowisku administracji i około 2,2 tys. na jej korzyść. Politykę Trumpa odrzuciło co najmniej 464 sędziów federalnych, a poparło 54. Co istotne, przeciw administracji orzekała także większość sędziów nominowanych przez samego Trumpa, którzy zajmowali się tym problemem.

Spór dotyczy interpretacji przepisów z 1996 r. Wcześniej obowiązkowe zatrzymanie wiązano przede wszystkim z osobami dopiero próbującymi dostać się do USA. Administracja Trumpa uznała natomiast, że przepisy można stosować również wobec osób od dawna mieszkających w kraju.

Sądy federalne tysiące razy nakazywały zwalnianie zatrzymanych albo umożliwienie im ubiegania się o zwolnienie za kaucją. Politykę ICE zakwestionowały również sądy apelacyjne m.in. z Nowego Jorku, Georgii, Ohio i Kolorado. W co najmniej 200 sprawach sam Departament Sprawiedliwości przestał bronić zatrzymań, zgadzając się na przesłuchanie w sprawie kaucji lub zwolnienie.

Spór zmierza do Sądu Najwyższego

Sytuacja nie jest jednak tak jednoznaczna, jak mogłaby sugerować sama liczba przegranych administracji.

W lutym 2026 r. 5. Okręg Sądu Apelacyjnego, obejmujący m.in. Teksas, poparł szeroką interpretację przepisów forsowaną przez administrację. Na początku lipca inny skład tego samego sądu uznał jednak stosunkiem głosów 2 do 1, że imigranci nie mogą być przetrzymywani ponad 90 dni bez możliwości ubiegania się o zwolnienie za kaucją.

To orzeczenie nie jest już jednak obowiązującym rozstrzygnięciem. 10 lipca pełny skład 5. Okręgu zdecydował o jego uchyleniu i ponownym rozpoznaniu sprawy. Rozprawę zaplanowano na wrzesień.

Spór trafił równolegle do Sądu Najwyższego. 2 lipca złożono wniosek o przyjęcie jednej z kluczowych spraw dotyczących tej polityki, a 10 sierpnia stanowisko złożyli przedstawiciele rządu federalnego. Według stanu na 16 sierpnia Sąd Najwyższy nie zdecydował jeszcze, czy zajmie się sprawą.

Administracja nie zamierza ustępować. Departament Bezpieczeństwa Krajowego utrzymuje, że "prawo jest po naszej stronie", wskazuje na zwycięstwa w części sądów apelacyjnych, a serię porażek przypisuje "lewicy i jej aktywistycznym przedstawicielom w sądownictwie".

Trump przyspieszył deportacje

Jeszcze w pierwszych miesiącach drugiej kadencji Trumpa liczba deportacji była niższa niż pod koniec prezydentury Joe Bidena. Ten obraz jest już jednak nieaktualny.

Według danych ICE w roku fiskalnym 2025 agencja deportowała około 443 tys. osób, wobec 271 tys. rok wcześniej. To wzrost o ponad 60 proc. W roku fiskalnym 2026 do lipca liczba deportacji przekroczyła już 356 tys.

Jednocześnie radykalnie spadła liczba osób próbujących nielegalnie przekroczyć południową granicę. Reuters podawał, że w okresie od lutego 2025 r. do końca stycznia 2026 r. zatrzymano tam około 86 tys. osób, wobec 956 tys. w analogicznym okresie rok wcześniej.

Administracja wciąż pozostaje jednak daleko od deklarowanego celu miliona deportacji rocznie.

Turyści omijają Amerykę. Polacy się wyłamują

Zaostrzenie polityki wjazdowej zbiegło się ze spadkiem zainteresowania podróżami do USA. Według National Travel and Tourism Office w 2025 r. Stany Zjednoczone odwiedziło 68,3 mln zagranicznych gości, wobec 72,4 mln rok wcześniej. To spadek o ponad 4 mln i pierwsze takie załamanie po pandemicznym odbiciu.

Szczególnie wyraźnie widać je w Kanadzie. Liczba podróży Kanadyjczyków do USA spadła w 2025 r. o około jedną czwartą. Kanadyjski urząd statystyczny wyliczył spadek na 25,4 proc.

Według "Rzeczpospolitej" Polacy wyłamują się z tego trendu. Cytowana przez gazetę nowojorska przewodniczka Magdalena Muszyńska wskazuje, że korzystny kurs dolara nadal zachęca ich do podróży.

- Polacy podchodzą do podróży pragmatycznie. Korzystają z korzystnego kursu dolara i nadal chętnie przylatują do Nowego Jorku - mówi "Rzeczpospolitej".
Wybrane dla Ciebie