Opinia prof. Marka Góry, ekonomisty ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie i współtwórcy polskiego systemu emerytalnego, jest częścią 24. edycji "Ringu ekonomicznego" money.pl. To format dyskusji na ważne, ale kontrowersyjne tematy społeczne i ekonomiczne. Tym razem szukamy odpowiedzi na pytanie, czy system preferencji podatkowych i składkowych dla osób prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą dobrze pełni swoją funkcję, którą jest wspieranie przedsiębiorczości. Równolegle publikujemy omówienie wyników sondy wśród ekonomistów, która była wprowadzeniem do debaty, oraz opinię dr. Marka Dietla, również z SGH.
Samozatrudnieni mają specjalne uregulowania dotyczące składek na ubezpieczenia społeczne. Podstawa wyliczenia to 60 proc. prognozowanego przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia za pracę w danym roku, z ewentualnymi dodatkowymi regulacjami. Czyli składki te mogą być niewielkie w relacji do rzeczywistych dochodów. Wiele osób uważa, że to sprzyja prowadzeniu biznesu, a tym samym jest korzystne dla samych samozatrudnionych oraz przyczynia się do wzmocnienia gospodarki w ogóle. Takie podejście jest jednak powierzchowne i to z kilku powodów.
O pierwszym tylko wspomnę, ponieważ jest niejako oddzielnym tematem. Chodzi o dość powszechne sztuczne wypychanie pracowników na samozatrudnienie. Jest to tworzenie fikcji, która szkodzi wszystkim nawet jeśli doraźnie wydaje się korzystna.
DLA CIEBIENajwiększe błędy przy wysyłaniu CV i szukaniu pracy - Filip Sobel II Pierwsza Praca #6
Tu skupię się na głębszym problemie, jakim jest rozumienie ekonomicznego sensu składek na ubezpieczenia społeczne, które w bezsensownym skrócie nazywa się po prostu składkami albo – co gorsza - składką na ZUS. Te składki mają bowiem różny charakter. Wśród nich wyróżnia się szczególnie składka emerytalna, która – w przeciwieństwie do pozostałych - jest indywidualną oszczędnością.
Oszczędność, a nie opłata za usługi
Od wysokości pozostałych składek dla opłacających je niewiele zależy. Ważne jest, że są płacone i dzięki temu dają prawo do różnego rodzaju świadczeń społecznych i usług publicznych. Jeśli jako społeczeństwo (za pośrednictwem polityków) uznamy, że chcemy sponsorować samozatrudnionym koszt tych usług, to cóż – decyzja to decyzja. Ważne, że jak i inne tego typu decyzje dotyczy ona "tu i teraz". Ze składką emerytalną jest inaczej. Jest ona oszczędnością, to znaczy przenosi część naszego dzisiejszego dochodu na finansowanie naszej konsumpcji na starość. To wykracza już poza "tu i teraz". Co więcej decyzje podjęte dzisiaj będą miały swoje nieodwracalne skutki za kilka dziesięcioleci, gdy będziemy już starzy.
Tu konieczne jest wyjaśnienie dotyczące oszczędnościowego charakteru składek emerytalnych. Wielu wciąż postrzega je jako quasipodatek lub jakiś rodzaj daniny. To nieporozumienie. Tak można było, choć też nie do końca poprawnie, traktować te składki w poprzednim, zlikwidowanym w 1999 r. systemie. Wtedy zresztą, zgodnie z logiką tamtego systemu, składka emerytalna w ogóle nie była wyodrębniona. To przeszłość.
Jednym z fundamentów obecnego systemu emerytalnego (nie mylmy go z pozostałymi elementami systemu ubezpieczeń społecznych) jest właśnie wyodrębnienie tej składki i nadanie jej jasnego charakteru oszczędnościowego. To po prostu przeniesienie części dochodu z dziś na finansowanie konsumpcji na starość. To, co dzieje się z tymi środkami w powszechnym systemie w międzyczasie, to kwestia ważna, ale techniczna. Ważne są zobowiązania wobec oszczędzających. Ich pomnożenie wynika z wzrostu PKB, podobnie jak w przypadku długookresowych obligacji skarbowych. Oczywiście w obu przypadkach nie należy mylić oszczędności z inwestycjami. To różne pojęcia, które często są niestety mylone.
Pułapka na samozatrudnionych
Wróćmy do regulacji dotyczących samozatrudnionych, pozwalających im legalnie zaniżać wysokość ich składek do minimalnego wymaganego poziomu. Utrzymanie tego stanu rzeczy w odniesieniu do składek innych niż emerytalna jest, cóż, po prostu kosztem dla społeczeństwa (za pośrednictwem budżetu). Utrzymanie tego w odniesieniu do składki emerytalnej jest zastawianiem pułapki na samozatrudnionych, którzy potem będą lamentować, dlaczego ich emerytury są takie niskie, a do tego będą oczekiwać dopłat finansowanych przez kolejne aktywne pokolenie.
Podsumowując, objęcie samozatrudnionych pełnym wymiarem składek jest zdecydowanie zasadne, nawet jeśli wydaje się doraźnie dla nich niekorzystne. Powinno to być funkcjonalnie spięte z wymiarem ogólnych podatków – tak jak to ma miejsce np. w Szwecji. Przy czym nie należy tego traktować jako poszukiwania dodatkowych wpływów do budżetu. Jeśli chcemy dokonywać interwencji na rynku poprzez zwiększanie lub zmniejszanie podatków, to róbmy to w systemie podatkowym, nie mieszając do tego systemu ubezpieczeń społecznych.
W przypadku składek emerytalnych objęcie samozatrudnionych ogólnymi zasadami, czyli oszczędzaniem w wysokości odnoszącej się do rzeczywistych dochodów, jest absolutnie konieczne dla ich własnego dobra. Nasze życie, to nie tylko dziś, ale także okres starości, która prędzej czy później nadejdzie. Opowieści, że sami sobie zaoszczędzą wystarczające środki na finansowanie własnej starości należy włożyć między bajki.
Dla powszechnego systemu nie ma alternatywy
Doświadczenia wielu krajów i szczegółowe badania nie pozostawiają wątpliwości, że dla zdecydowanej większości samozatrudnionych niższe składki to pułapka prowadząca do emerytalnej biedy. Można – o ile kogoś na to stać – oszczędzać więcej w różnego rodzaju programach emerytalnych, można samodzielnie inwestować, ale na dodatek, a nie zamiast pełnego uczestnictwa w powszechnym systemie.
Płacenie składek na ubezpieczenia społeczne ma wpływ na możliwość korzystania ze świadczeń w ramach tego systemu. Jednak płacenie składek emerytalnych determinuje możliwość finansowania przez nas konsumpcji za wiele dziesięcioleci, w okresie starości. To zasadnicza różnica, którą trzeba brać pod uwagę przy projektowaniu regulacji.
Nic nie stoi na przeszkodzie, by przy wszelkich modyfikacjach regulacji dla samozatrudnionych składki emerytalne traktować oddzielnie od pozostałych składek. Czyli składki emerytalne powinny być dla wszystkich w jednolitej wersji powszechnej, niezależnej od formy prawnej uzyskiwania dochodu, a pozostałe składki, to już tak, jak politycy w naszym imieniu ustalą. Takie jasne rozdzielenie byłoby też korzystne dla upowszechniania wiedzy o funkcjonowaniu systemu emerytalnego, a tym samym ułatwiania ludziom korzystania z tego, co on oferuje.