Azja szykuje się na ewentualne problemy z ropą z Zatoki Perskiej
Rządy i rafinerie w azjatyckich krajach sprawdzają zapasy oraz alternatywne trasy i dostawców ropy po zakłóceniach żeglugi w Cieśninie Ormuz - podaje w niedzielę agencja Reutera. I dodaje, że region, który kupuje dwie trzecie surowca z Zatoki Perskiej, może odczuć presję cenową od poniedziałkowego otwarcia rynku.
Azjatyccy nabywcy ropy oceniają możliwości znalezienia innych dostawców po tym, jak atak USA i Izraela na Iran sparaliżował część transportu przez Cieśninę Ormuz - podaje Reuters. Jak wylicza, przez ten wąski szlak zwykle przechodzi ok. 20 proc. globalnej konsumpcji ropy, w tym surowiec z Arabii Saudyjskiej, Iraku czy ZEA.
Agencja relacjonuje, że japońskie firmy wstrzymały działalność w regionie cieśniny, ale na razie nie wpłynęło to na dostępność surowca w Japonii.
Eskalacja na Bliskim Wschodzie. Ekspert mówi, co dzieje się na rynkach
Z kolei indyjskie rafinerie państwowe już negocjują alternatywne dostawy - według przedstawiciela sektora, na którego powołuje się Reuters, Indie mają rezerwy ropy i LPG na 20 dni. Kraj ten zwiększał w ostatnim czasie udział surowca z Bliskiego Wschodu, więc teraz muszą szybko znaleźć alternatywę.
Natomiast Korea Południowa zapowiada udostępnienie zapasów strategicznych, jeśli zakłócenia się przedłużą, a Chiny wcześniej powiększyły rezerwy, bijąc rekord importu w grudniu. Na Tajwanie dostawy ropy i LNG realizowane są zgodnie z planem, a udział importu z Bliskiego Wschodu systematycznie malał - relacjonuje Reuters.
Według June Goh, analityczki firmy Sparta Commodities, ceny ropy prawdopodobnie wzrosną, choć efekt może ograniczyć oczekiwane zwiększenie wydobycia przez OPEC+. Podkreśliła, że infrastruktura naftowa nie została uszkodzona - podaje Reuters.
Problematyczna cieśnina
Reuters podawał w niedzielę, że co najmniej 150 tankowców, w tym przewożących ropę naftową i skroplony gaz ziemny, zostało unieruchomionych w Zatoce Perskiej po sobotnim ataku na Iran oraz ostrzeżeniach Teheranu dotyczących cieśniny Ormuz.
Precyzyjnie rzecz ujmując, Irańska Gwardia Rewolucyjna ogłosiła zakaz pokonywania szlaku łączącego Zatokę Perską z Morzem Arabskim oraz Oceanem Indyjskim po nalotach sił USA i Izraela na Iran. Agencja Reutersa zwróciła uwagę, że mimo iż odcinek cieśniny pozostaje formalnie otwarty (bo Iran nie ma formalnego prawa, by go zamknąć) i przepłynęło nią kilka statków, w tym kilkanaście tankowców paliwowych, armatorzy wyraźnie zwiększyli ostrożność. Rozmówcy agencji uznali ostrzeżenie Gwardii Rewolucyjnej (IRGC) za de facto zamknięcie cieśniny.
Źródło: Reuters