Premier Kanady ostrzega przed referendum. "Może wymknąć się spod kontroli"
Pytanie referendalne o organizację referendum w sprawie secesji w kanadyjskiej Albercie, takie jak zamierza zadać premier tej prowincji Danielle Smith, jest bardzo niebezpiecznym blefem - powiedział premier Kanady Mark Carney.
Carney podkreślił, że "bezpośrednio przyglądał się w Wielkiej Brytanii" na przykładzie brexitu, jak referenda mogą wymknąć się spod kontroli. Dodał, że Wielka Brytania "cały czas próbuje sobie poradzić z tym, co powstało" gdy ludzie nie sądzili, że za tym właśnie głosują - cytowały media, przypominając, że to Carney był szefem Bank of Englad, gdy Wielka Brytania wyszła z Unii Europejskiej.
W ub. czwartek premier Alberty ogłosiła, że w październiku mieszkańcy Alberty będą głosować w referendum, a pytanie brzmi "czy Alberta ma pozostać prowincją Kanady, czy też rząd Alberty ma rozpocząć prawną procedurę przewidzianą w kanadyjskiej konstytucji, by przeprowadzić wiążące referendum w prowincji ws. pytania, czy Alberta powinna czy też nie odłączyć się od Kanady".
"Nikt sobie nie uświadamia". Porównał Polskę i USA
Carney podkreślił, że tak przedstawione pytanie "nie jest pomocne", zaś tego typu głosowania są "bardzo niebezpiecznym blefem". Zwrócił uwagę, że referendum w sprawie tego, czy organizować inne referendum, może być interpretowane jako ostateczne głosowanie w sprawie secesji.
Publiczny nadawca CBC przypomniał, że 35 proc. mieszkańców Alberty głosowałoby za organizacją drugiego referendum, w którym wiążącym pytaniem byłoby pytanie o referendum ws. secesji, ale tylko 30 proc. głosowałoby za secesją gdyby pytanie zostało postawione wprost.
Zapytany, czy radził premier Alberty, by nie ogłaszała tak dzielącego społeczeństwo referendum, premier Kanady powiedział, że "pani premier nie zawsze słucha moich rad" i podkreślił, że pytania o referendum rządząca w prowincji partia UCP nie miała w swoim programie wyborczym.
Pytanie, które będzie zadane w Albercie, łączy dwa pytania przedstawiane przez dwie kampanie.
Ruch "Forever Canadian", który w październiku ub.r. zebrał ponad 456 tys. podpisów pod petycją o referendum w sprawie zgody na pozostanie Alberty jako prowincji w Kanadzie. Kampanię "Forever Canadian" zorganizował b. wicepremier Alberty, urodzony w Polsce Thomas Lukaszuk. W miniony weekend Lukaszuk wznowił kampanię.
Wniosek o referendum ws. secesji został przygotowany przez kampanię Stay Free Alberta, powiązaną z separatystycznym ugrupowaniem Alberta Prosperity Project.
Wcześniej sąd w Albercie uznał, że odłączenie prowincji od Kanady naruszałoby konstytucyjne prawa Indian. Rząd Alberty chce złożyć apelację.
źródło: PAP