śledztwo (strona 5 z 47)

Prokurator w Orlenie. Dlaczego wciąż nie udało się przesłuchać Daniela Obajtka?
WIDEO

Prokurator w Orlenie. Dlaczego wciąż nie udało się przesłuchać Daniela Obajtka?

Prokuratura Krajowa prowadzi trzy duże postępowania dotyczące Orlenu. Chodzi o: fuzję z Lotosem, zaniżanie cen paliw i szwajcarską spółkę OTS. Dlaczego do tej pory nie udało się przesłuchać Daniela Obajtka? - Nie znam akt i powinienem powiedzieć, że nie będę się wypowiadać, ale wtedy nasza rozmowa nie miałaby sensu. Ale trzeba sobie powiedzieć, że sam były prezes Daniel Obajtek i PiS wprowadzili do debaty publicznej to, co dzieje się w Orlenie i opinia publiczna ma prawo dowiedzieć się, co tam się tak naprawdę wydarzyło - powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Michał Romanowski, specjalista w zakresie prawa cywilnego i prawa handlowego. - Jest informacja o tym, że są wszczęte trzy najpoważniejsze śledztwa. To oznacza, że prokuratura uznała, że jest prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa i wstępnie je zakwalifikowała. Na tym etapie prowadzone jest postepowanie w sprawie i gromadzone są dowody potrzebne do tego, by sformułować pytania do osób, które uczestniczyły w procesie decyzyjnym. Trwa także proces wskazywania tych osób. Dlatego biorąc to pod uwagę, trudno nazwać działanie prokuratury opieszałym. Różnię się w ocenie z mec. Romanem Giertychem. To są śledztwa wielowątkowe, w których do przesłuchania będzie bardzo wiele osób, także ogrom materiału trzeba będzie przeanalizować. Łatwiejszy w wyjaśnieniu będzie wątek spółki OTS. Natomiast prokurator został wywołany do tablicy w sprawie Orlenu przez debatę publiczną i oświadczenie premiera Donalda Tuska - uważa ekspert.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Co grozi Obajtkowi? Prawnik wylicza. "Kara nawet do 25 lat więzienia"
WIDEO

Co grozi Obajtkowi? Prawnik wylicza. "Kara nawet do 25 lat więzienia"

Prokuratura Krajowa prowadzi trzy duże postępowania dotyczące Orlenu. Prokurator Krajowy Dariusz Korneluk powiedział, że chodzi o: fuzję z Lotosem, zaniżanie cen paliw i szwajcarską spółkę OTS. Za co może być pociągnięty do odpowiedzialności karnej sam Daniel Obajtek, były prezes Orlenu. - To co łączy wszystkie te trzy sprawy z punktu widzenia kwalifikacji prawnej, to jest analiza, czy w wyniku przekroczenia uprawnień lub niedopełnienia obowiązków prezes Obajtek oraz członkowie zarządu Orlenu mogą ponieść odpowiedzialność cywilną i karną za działanie na szkodę spółki - powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Michał Romanowski, specjalista w zakresie prawa cywilnego i prawa handlowego. – Chodzi o działanie na szkodę akcjonariuszy. Każda decyzja, która jest podjęta z naruszeniem standardów profesjonalnego menadżera, rozsądnego, uczciwego, lojalnego wobec spółki, jest zagrożona odpowiedzialnością cywilną. Prezes i zarząd muszą kierować się interesem spółki, akcjonariuszy. To co wyszło ze spółki, a nie powinno, musi wrócić. Jest też odpowiedzialność karna, gdzie kara może wynosić nawet do 25 lat więzienia. Jeśli chodzi o zawyżanie cen paliw, do którego doszło dwukrotnie, to w pierwszej kolejności sprawa powinna być zbadana przez UOKiK. Prezes UOKiK może nałożyć karę na spółkę i na członków zarządu spółki. Nałożenie kary na spółkę to działanie na jej szkodę, więc i także tutaj Daniel Obajtek może odpowiadać personalnie. Jeśli chodzi o spółkę OTS, należy sprawdzić, czy rzetelny menadżer powołałby na prezesa spółki osobę, przed którą Orlen ostrzegały służby. To będzie podlegało ocenie, czy te informacje służb zostały zignorowane. Przedmiotem oceny będzie także to, czy została dokona procedura oceny wiarygodności kontrahenta, to pozwala zabezpieczyć płatności. Trzeba zbadać także, czy przy zawieraniu takiej transakcji, płatność mogła być dokonana bez wykorzystania akredytywy bankowej, stosowanej w obrocie handlowym od dziesiątków lat. Informacje medialne, które do nas docierają i odpowiedzi, które otrzymujemy w mediach społecznościowych, są – mówiąc oględnie – nieprzekonujące – dodał ekspert.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Komisja Europejska nie mogła zablokować fuzji z Lotosem. "Nie taka jest jej rola"
WIDEO

Komisja Europejska nie mogła zablokować fuzji z Lotosem. "Nie taka jest jej rola"

W odpowiedzi na pytanie, czy Komisja Europejska nie mogła być bezpiecznikiem przy fuzji Orlenu z Lotosem prof. Tomasz Siemiątkowski, ekonomista ze Szkoły Głównej Handlowej, podkreślił, że nie taka jest jej rola. Ona wyłącznie miała nie dopuścić do powstania monopolu. Dodał też, że trzeba będzie przeanalizować, jakie dokumenty trafiły do KE, które były podstawą do wydania zgody na transakcję. – Sprzeciwiali się wszyscy w Polsce. Poza ministrami gospodarki wywodzącymi się z PiS-u, wszyscy inni podpisali list z inicjatywy pana ministra Steinhoffa. Było bardzo wiele informacji. Wiemy, że Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego dwukrotnie interweniowała i zgłaszała sprzeciw. Ale do Komisji Europejskiej nie możemy mieć dzisiaj pretensji, że ona nie dbała o nasze interesy – stwierdził gość programu "Newsroom" WP. Ekspert nie wyklucza też scenariusza, że to sam Orlen zaproponował KE sprzedaż części Lotosu. Komisja też nie mogła wskazać Polsce inwestora na te aktywa. – Unia Europejska ani nie wymyśliła tej fuzji, ani nie narzuciła Orlenowi Aramco. A jeżeli się okazało, że mamy sprzedać Lotos na takich warunkach albo nawet Komisja powiedziała: "sprzedajcie, pozbądźcie się tego", to można było odstąpić od fuzji – ocenił ekspert SGH. Zamiast tego rządzący w trakcie pandemii luzowali rygory nadzorcze, by uprościć przeprowadzenie tej transakcji, np. znowelizowali tak prawo, by połączenie mogło się odbyć bez kontroli Komitetu Konsultacyjnego. Tego wątku dotyczy zresztą śledztwo płockiej prokuratury. Zdaniem ekonomisty mogą za to odpowiedzieć m.in. Jacek Sasin, premier Mateusz Morawiecki i cały rząd. – Nie ma co insynuować w tym zakresie nadmiernie, bo i tak tych negatywnych sygnałów jest wiele – podsumował.