ceny (strona 9 z 92)

Na Tuska już posypały się gromy. Ekspert: emeryt oszczędzał 25 zł
WIDEO

Na Tuska już posypały się gromy. Ekspert: emeryt oszczędzał 25 zł

Obniżona stawka VAT na żywność będzie obowiązywać tylko do 31 marca. We wtorek Ministerstwo Finansów poinformowało, że nie przedłuży zerowej stawki tego podatku. Decyzja spotkała się z falą krytyki. Gromy rzucali zwłaszcza politycy PiS. Wrócił Donald Tusk, wróciła drożyzna? - Pamiętajmy o tym, że kiedy ta tarcza związana z VAT-em była wprowadzana, inflacja w Polsce wynosiła 9,2 proc. To było dwa lata temu. Dziś mamy 3,9 proc. inflacji - przyznał w programie "Newsroom" prof. Paweł Wojciechowski, były minister finansów. - Zniknęły zatem czynniki, które uzasadniały wprowadzenie tarczy. Poza tym mamy do czynienia ze spadkiem cen surowców rolnych na światowych rynkach. Oponenci rządzącej koalicji sami nie zapisali tego niższego VAT w budżecie. Dopiero zrobił to minister finansów, który trafił na urząd na dwa tygodnie. Dziś wracamy do rzeczywistości, czyli do takiego poziomu VAT, który powinien obowiązywać. To jest słuszna ekonomicznie decyzja. Emeryt, który ma skromne dochody, wydaje na żywność ok. 500 zł miesięcznie, z czego 5 proc. VAT to będzie 25 zł. Jeśli ktoś wydaje 1,5 zł, VAT wynosi 75 zł miesięcznie. Zatem z punktu widzenia biedniejszej osoby ten VAT niewiele dawał, bo był źle adresowany. To nie był sposób na pomoc tym, których drożyzna dotknęła. Mamy idealny moment, by wrócić do 5-proc. stawki na podstawowe produkty żywnościowe - uważa gość Wirtualnej Polski.
Paweł Pawłowski Paweł Pawłowski
Po nowych danych euforia. Ekonomista: tego nie da się dłużej utrzymać
WIDEO

Po nowych danych euforia. Ekonomista: tego nie da się dłużej utrzymać

Inflacja w styczniu spadła do 3,9 proc. rok do roku, co jest sporą zmianą względem grudnia, kiedy to osiągała 6,2 proc. Czy to oznacza, że zmierzamy do osiągnięcia celu inflacyjnego? - Raczej żyjemy w świecie iluzji - ocenił w programie "Newsroom" WP prof. Witold Orłowski z Akademii Finansów i Biznesu Vistula. - Inflacja spada, bo mamy zamrożone ceny energii od ponad roku. Tego zamrożenia nie da się utrzymać, bo koszty produkcji energii bardzo silnie wzrosły. Mówi się, że gdybyśmy teraz wrócili do tych realnych cen, to mielibyśmy kilkudziesięcioprocentowe podwyżki. Mamy sztucznie zaniżoną inflację, ale w którymś momencie trzeba będzie przywrócić normalność. Ta inflacja tak naprawdę wynosi od września ubiegłego roku 6-7 proc., tak to należy traktować. Trzeba dodać 2-3 proc. do tego, co mamy w tej chwili. To jest świat iluzji, który - jestem o tym przekonany - musi się skończyć. Jak ceny są zamrożone, a firmy produkują coraz drożej, to skądś muszą mieć dofinansowanie. Rząd podjął się zadania zwracania im tej różnicy, ale stan finansów publicznych trzeba uporządkować. Inflacja na szczęście nie jest w tej chwili bardzo wysoka. Jeśli ktoś jest przekonany, patrząc na wykres, że wracamy do celu inflacyjnego, to żyje w świecie iluzji. W momencie przywrócenia normalnych stawek VAT za żywność, rynkowych cen energii, inflacja nam natychmiast wzrośnie. Pytanie, jak zareaguje na to NBP? Moim zdaniem podobnie jak teraz nie powinien cieszyć się ze spadku inflacji, tak nie powinien ostro reagować, gdy wrócimy do 6 proc. inflacji. Ona po prostu jest na tym poziomie od dawna. Ten wzrost cen po odmrożeniu nie będzie niczym dziwnym. Ja uważam, że przedłużenie stawek 0 proc. VAT na żywność był błędem. Dwutygodniowy rząd Morawieckiego zadziałał na zasadzie: podłożymy bombę i zobaczymy, jak następcy sobie z tym poradzą. Tworzy się złudną sytuację, że inflacja spadła - uważa prof. Orłowski.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga