finanse publiczne (strona 8 z 16)

Balcerowicz do Tuska. "Nawet jak przyjdzie lepszy Obajtek, to to niewiele zmieni"
213
5:44

Balcerowicz do Tuska. "Nawet jak przyjdzie lepszy Obajtek, to to niewiele zmieni"

- Moje wskazówki dla nowego rządu brzmią tak: odpolitycznić gospodarkę - powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Leszek Balcerowicz, przewodniczący Rady FOR, były wicepremier, minister finansów. - A to oznacza przekazanie do sektora prywatnego znacjonalizowanych dziedzin, które przeprowadził PiS. Po Turcji mamy największy udział sektora państwowego w gospodarce, co oznacza ogromny wpływ polityk na gospodarkę. Nawet jak przyjdzie lepszy Obajtek, to to niewiele zmieni. Szybki audyt finansów publicznych i ruchy po stronie wydatków - tego porzebujemy. To jest najważniejsze. Cięcia źle się kojarzą, bo to przypomina czasy Gierka. Kolejna rzecz to odpolitycznienie prokuratury. To co się stało za czasów Ziobry, to hańba. I trzeba rozliczyć tych, którzy krzywdzili ludzi, oskarżając ich niesłusznie. Jeśli ktoś się boi cięć, to ich nie zrobi, a zagrożenie jest duże. Mamy złą sytuację fiskalną. Żadne roszady osobowe bez zmian merytorycznych nie wywołają realnych zmian w systemie, które zauważy świat. To na razie dobrze wygląda wizerunkowo. Są oczekiwania, że w Polsce dojdzie do odejścia od złej polityki finansowej. Do tego potrzebny jest audyt finansów publicznych. Wydatki socjalne były bardzo podnoszone, zwłaszcza na emerytury i na 500 plus. W związku z tym rośnie obsługa długu. To powoduje zmniejszenie pola manewru dla innych wydatków. Chodzi o uczciwą diagnozę. Z niesmakiem patrzyłem jak niektórzy członkowie opozycji brali udział w licytacji na obietnicę -stwierdził Balcerowicz.
Patrycjusz Wyżga

P. Wyżga

Opcje
Prof. Witold Orłowski apeluje do nowego rządu: to szaleństwo trzeba zatrzymać
446
3:40

Prof. Witold Orłowski apeluje do nowego rządu: to szaleństwo trzeba zatrzymać

- Politycy nie lubią mówić o oszczędnościach i cięciach, ale także boją się kryzysów, które mogą nam grozić - powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Witold Orłowski z Akademii Finansów i Biznesu Vistula. - Jestem ekonomistą, ale rozumiem wymogi polityki. Ten przyszły rok, jeśli chodzi o dbanie o deficyt i pilnowanie finansów publicznych, jest już stracony, ale zaraz po nim trzeba zawracać ze ścieżki prowadzącej do kryzysu. Taka jest porada ekonomisty. Ja nie mówię, by natychmiast obcinać wydatki, bo rozumiem, że politycy muszą się wywiązać z pewnych zobowiązań. Jeśli jednak politycy się nie opamiętają, będziemy mieć potężny kryzys. Do bankructwa kraju nie dojdzie, ale grozi nam trwała inflacja w modelu tureckim. To szaleństwo trzeba powstrzymać. Żadna z partii przed wyborami nie odważyła się powiedzieć o oszczędnościach. Ale to nie jest wina wyłącznie polityków, także 38-milionowego społeczeństwa, które woli obietnice. Mamy olbrzymi problem z edukacją ekonomiczną. Ludzie nie widzą związku pomiędzy rozrzutnością państwa a rosnącą inflacją, a on jest oczywisty. Bez poprawy edukacji ekonomicznej w końcu dojdziemy do kryzysu. Politycy trochę nie mają wyjścia, gdy wyborcy oczekują od nich nieracjonalnych decyzji - uważa prof. Orłowski.
Paweł Pawłowski

P. Pawłowski

Opcje
Największe wyzwanie dla Tuska. "Równia pochyła. Trzeba zawrócić"
291
9:54

Największe wyzwanie dla Tuska. "Równia pochyła. Trzeba zawrócić"

Czy stać nas na spełnienie obietnic partii opozycyjnych, które prawdopodobnie utworzą rząd? - Na tak postawione pytanie odpowiem: pewnie, że nas stać - powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Witold Orłowski z Akademii Finansów i Biznesu Vistula. - Proszę sobie przypomnieć, co się wydarzyło w pandemii. Rząd z dnia na dzień uznał, że potrzebuje ponad 200 mld zł i pieniądze się znalazły. Tak samo było w przypadku wojny w Ukrainie. Zaciągnięcie długu to nic trudnego. Problem jest gdzie indziej. Politycy w Polsce uznali, że nie ma innego sposobu na wygranie wyborów, jak zarzucenie wyborców obietnicami, przekupienie ich. Wszystkie partie poszły tym tropem, może poza Konfederacją. Wyborcy nie chcą słyszeć o oszczędnościach i cięciach, czekają na to, co poszczególne partie zaoferują, co dadzą. Opozycja to wie, dlatego musiała złożyć obietnicę, że niczego co zostało dane, nie zabierze. Skąd wziąć pieniądze? Najprostsza sprawa to uruchomienie drukarek do pieniędzy. PiS miał komfortową sytuację, bo NBP robił to, co partia rządząca sobie życzyła. Nowy rząd zapewne pożyczy pieniądze na obietnice, zrobi to bez problemu, bo zadłużenie mamy stosunkowo niskie. To oczywiście nie jest dobra wiadomość, bo nie wolno się nadmiernie zadłużać. Ale skoro polityka polska została doprowadzona do takiego upadku, że politycy wiedzą, iż nie wolno mówić o oszczędzaniu, teraz nie ma wyjścia i trzeba obietnice zrealizować za cenę wzrostu długu. A potem trzeba zabrać się za stabilizowanie budżetu i finansów publicznych, które przez ostatnie dwa lata zostały całkowicie zdewastowane na skutek decyzji PiS. Mamy rosnące koszty obsługi długu, o którym nie wiemy, jaki on faktycznie jest. Przyszły rok jest stracony, deficyt urośnie. Naprawa finansów publicznych to bardzo ważne zadanie dla nowego rządu. Najważniejsze jest to, by nie poruszać się po równi pochyłej. Trzeba zawrócić ze ścieżki, która prowadzi nas do kryzysu - stwierdził ekonomista.
Paweł Pawłowski

P. Pawłowski

Opcje
Bilion zł. Taki jest rachunek za obietnice wyborcze. "Niech powiedzą, że VAT trzeba podnieść do 30 proc."
119
4:29

Bilion zł. Taki jest rachunek za obietnice wyborcze. "Niech powiedzą, że VAT trzeba podnieść do 30 proc."

Bilion złotych - to łączny koszt wszystkich obietnic, które pojawiły się w kampanii wyborczej. Tak wynika z wyliczeń money.pl i Forum Obywatelskiego Rozwoju. - To gigantyczna kwota, która pokazuje, że politycy mieli wyjątkowy rozmach. Obiecali nam wszystko, wręcz złote góry - powiedział w programie "Newsroom" Łukasz Kijek, szef redakcji money.pl. - Jako redakcja uznaliśmy, że trzeba to policzyć, bo taka jest nasza rola. Musimy patrzeć politykom na ręce. Tym bardziej, że politycy prawie nigdy nie mówią o tym, skąd na spełnienie obietnic wziąć pieniądze. Dlatego zachęcam do odwiedzenia strony wybory2023.money.pl, by dowiedzieć się, jaka jest prawda. Każda z tych partii zaproponowała ogromny wzrost wydatków publicznych w najbliższym czasie. Mówimy tak naprawdę o ogromnej dziurze w finansach publicznych - dodał Łukasz Kijek. - Najdroższy jest program Bezpartyjnych Samorządowców - powiedział Marcin Zieliński, główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju. - Ale chciałbym jeszcze powiedzieć, jak nasz ranking powstał. Rząd PiS przedstawił projekt budżetu na przyszły rok, który zakłada deficyt na poziomie 170 mld zł i na tej podstawie dodawaliśmy to, czego w tym budżecie nie ma. Okazuje się, że nawet najtańsze programy zakładają, że w przyszłym roku będziemy mieć deficyt na poziomie 8 proc. PKB. To jest 300 mld zł. Tę kwotę nabiła obietnica zniesienia podatku dochodowego od osób fizycznych, która kosztuje 170 mld zł. Gdzie są te wydatki, które będziemy ciąć po drugiej stronie, by ten deficyt się nie powiększył? Obietnice są do spełnienia, ale trzeba powiedzieć szczerze: potrzebne jest podniesienie podatków. I to jest uczciwe postawienie sprawy. Nie ma poważnego traktowania wyborcy. Przy takich obietnicach, trzeba by podnieść VAT do 30 proc. Jestem ciekawy, kto by za tym zagłosował? - zastanawia się ekspert.
Łukasz Kijek

Ł. Kijek

Opcje