WAŻNE
TERAZ

Rozłam w PiS - Kaczyński ogłosił decyzję

pis (strona 33 z 225)

"Budżet robiony na serwetce". Ekspert nie miał litości: nic tego nie usprawiedliwia
28
4:12

"Budżet robiony na serwetce". Ekspert nie miał litości: nic tego nie usprawiedliwia

- W styczniu tego roku w Senacie prezentowałem raport pt. "Prawdziwy budżet". Z niego wynika, że prawdziwy deficyt, który powinien się znaleźć w przyzwoitym budżecie ministerstwa finansów, wynosi ponad 200 mld zł - powiedział w programie "Money.pl" dr Sławomir Dudek, szef Instytutu Finansów Publicznych. - Rząd częściowo uaktualnił budżet, zwiększając deficyt do ponad 90 mld zł, ale prawda jest taka, że ta fikcja została zastąpiona inną fikcją. Nadal nie wiemy, jakie jest zadłużenie funduszu zbrojeniowego, bo minister Mariusz Błaszczak dostał kartę kredytową bez limitu. Ostatecznym recenzentem tego, jaki jest budżet, jest rynek finansowy. Pytanie, czy rynek jest w stanie sfinansować taki deficyt. Ministerstwo finansów myli dwie sprawy. Opinia NIK nie jest o stanie finansów publicznych, chodzi o robienie budżetu na serwetce. Ani pandemia, ani wojna nie usprawiedliwiają robienia budżetu na serwetce, czyli wyprowadzania setek miliardów zł poza kontrolę obywatelską. Nie można łamać Konstytucji. Rozdawanie czeków dla wybranych samorządów pokazuje te manipulacje. Pod przykrywką ratowania finansów po pandemii są realizowane obietnice wyborcze, jednoosobowo przez premiera Morawieckiego. To nie jest wynik nagłej sytuacji. Ten fundusz to raj wydatkowy rządu - stwierdził ekspert.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek
"Klub milionerów" w obozie "dobrej zmiany". "Przychodzą na kilka miesięcy na stanowiska z olbrzymią pensją"
30
4:43

"Klub milionerów" w obozie "dobrej zmiany". "Przychodzą na kilka miesięcy na stanowiska z olbrzymią pensją"

Ponad 437 mln zł pensji i nawet do 45 mln zł nagród wypłaciły ludziom związanym z PiS giełdowe spółki z udziałem państwa. We władzach 19 takich spółek zasiadało w ostatnich latach 152 ludzi "Dobrej Zmiany". 90 z nich zostało dzięki temu milionerami lub multimilionerami – ujawniła Bianka Mikołajewska, dziennikarka Wirtualnej Polski. - Dopóki mamy w Polsce tak wiele spółek skarbu państwa, to niezależnie od tego, kto rządzi, będzie to wykorzystywane - powiedziała w programie "Money.pl" dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek. – Pytanie jest o skalę i profesjonalizm. Bo jeśli widzimy, że nominaci obecnie rządzących zarabiają grube miliony, to trzeba to porównywać do wynagrodzeń na podobnych stanowiskach w sektorze prywatnym. Jeśli chcemy zatrudniać profesjonalistów, to oni muszą mieć stawki rynkowe. Pytanie, czy to są profesjonaliści i czy rynek tyle płaci. Obawiam się, że nikt takich pieniędzy nie dostaje nawet w rentownym sektorze bankowym. Przypominam też, że od momentu, kiedy PiS przejął władzę, zmienność na tych stanowiskach była ogromna. Ludzie przychodzili na kilka miesięcy na stanowisko z wysoką pensją, w dodatku z gwarantowaną w umowie olbrzymią odprawą. Na takich zasadach przez przedsiębiorstwa z udziałem skarbu państwa przewinęła się duża grupa ludzi. Musimy stworzyć system, który będzie wyceniał tę pracę na warunkach rynkowych, ale punktem wyjścia ma być profesjonalizm i doświadczenie. Trzeba ograniczyć też liczbę państwowych firm, bo to jest zawsze przestrzeń do tego, by zatrudniać swoich. Głośno mówi się o "tłustych kotach" i o tym, że do polityki nie idzie się dla pieniędzy, a po cichu robi się to, co opisała Bianka Mikołajewska – dodała Starczewska-Krzysztoszek.
Łukasz Kijek Łukasz Kijek