Polityka - Byłem przy każdej trumnie
Ksiądz Henryk Błaszczak, który towarzyszył rodzinom ofiar katastrofy smoleńskiej w ich podróży do Moskwy, opowiedział "Polityce" o tamtych dramatycznych chwilach. Ksiądz wspomina, że pojechał do Moskwy na prośbę minister zdrowia. W hotelu w Moskwie na rodziny czekała już Ewa Kopacz z ministrem Arabskim. Potem zaczęło się przygotowanie rodzin do uczestnictwa w identyfikacji ciał. Według relacji księdza Błaszczaka, rodzinom powiedziano, że powinni pomóc lekarzom patologom, tym wszystkim, którzy przygotowywali identyfikację, uczestnicząc w procedurze, w przesłuchaniu, dokonać porównania osób, które pamiętają czy ze zdjęć czy bezpośrednio. Ksiądz podkreśla, że osoby odpowiednio przygotowane przybierały postawę spełnienia postawionego zadania, "jakby odsuwały od siebie dominujące uczucie bólu". Ksiądz dodaje, że konieczność współuczestniczenia w identyfikacji w jakiejś mierze porządkowała ich wewnętrzne, choć na chwilę.