2009-07-30 16:41
Francja: Mimo parytetu wciąż mało kobiet w parlamencie
Choć we Francji obowiązuje już od blisko dekady parytet płci na listach
wyborczych, mężczyźni stanowią wciąż cztery piąte wszystkich członków krajowego parlamentu. Dzięki
prawnemu parytetowi Francuzki zwiększyły jednak znacznie swój udział we władzach samorządowych i w
Parlamencie Europejskim. Zrównanie liczby kobiet i mężczyzn na listach wyborczych jest następstwem uchwalonej w 2000 roku
przez francuski parlament tzw. ustawy o parytecie. Nałożyła ona na partie polityczne obowiązek
wpisania na listy kandydatów w wyborach samorządowych (miejskich i regionalnych) oraz europejskich
takiej samej liczby osób obojga płci. Listy, które nie przestrzegają parytetu, nie mogą być
dopuszczone do wyborów.
W mniej rygorystycznej formie parytet obowiązuje też w wyborach do francuskiego Zgromadzenia
Narodowego i Senatu. Przepisy precyzują tutaj, że listy wyborcze, które nie przestrzegają tej
zasady, są dopuszczane, ale podlegają karom finansowym.
Mimo tych uregulowań kobiety w parlamencie krajowym są wciąż niezbyt liczne. Według danych
francuskiego Obserwatorium Parytetu z ubiegłego roku, stanowią one blisko 19 proc. deputowanych
izby niższej - Zgromadzenia Narodowego i 22 proc. senatorów.
"Niewielki udział kobiet w parlamencie wynika w dużej mierze z obowiązującego we Francji systemu
wyborczego do parlamentu, który nie sprzyja politycznym +outsiderom+, takim jak kobiety czy ludzie
młodzi" - powiedziała PAP Mariette Sineau, politolog z paryskiego Instytutu Nauk Politycznych
(Sciences Po), specjalistka od problemu politycznego parytetu.
Jak wyjaśniła, to przede wszystkim istniejący we Francji system większościowy w wyborach do
Zgromadzenia Narodowego i połowy składu Senatu sprawia, że kobiety rzadko wchodzą do parlamentu.
Partie polityczne rzadko bowiem umieszczają je na czołowych miejscach list.
Znacznie większy udział mają Francuzki w Parlamencie Europejskim czy we władzach samorządowych,
gdzie obowiązuje ścisły parytet i naprzemienność kobiet oraz mężczyzn na listach wyborczych. Dla
przykładu w czerwcowych eurowyborach we Francji wybrano 44 proc. kobiet.
Francuska politolog podkreśliła, że w ostatnich latach obecność kobiet we francuskiej polityce
wzrosła. Nadal jednak istnieją - jak to ujęła Sineau - "czarne strefy", jak parlament czy obieralne
władze departamentów, gdzie zdecydowanie dominują mężczyźni. "Pod względem politycznej równości
kobiet i mężczyzn jest jeszcze wiele do zrobienia" - podsumowała Sineau.
Według francuskiego Obserwatorium Parytetu Kobiet i Mężczyzn, w rządzie Francois Fillona - po
niedawnej rekonstrukcji - nastąpił regres pod względem równości płci. Obecnie jest w rządzie około
jednej trzeciej kobiet, ale zajmują one głównie mniej istotne stanowiska sekretarzy stanu.
Obserwatorium zauważa, że wśród 19 ministrów są tylko 4 kobiety - po odejściu m.in. minister
sprawiedliwości Rachidy Dati i minister kultury Christine Albanel.
Szymon Łucyk (PAP)
szl/ ksaj/ mc/ ura/