Bellona i grupa pracowników zgłosili w komendzie głównej norweskiej policji zawiadomienie w sprawie możliwych rażących i systematycznych naruszeń prawa pracy przy budowie standardowych inwestycji norweskiego giganta paliwowego na wyspie Melkoeya. Oprócz firmy zawiadomienie obejmuje również cztery osoby ze ścisłego kierownictwa spółki, w tym jej prezesa Andersa Opedala.
Po przeanalizowaniu około 200 dokumentów i rozmowach z kilkudziesięcioma pracownikami znaleźliśmy obszerny materiał, który daje podstawy do poważnego zaniepokojenia o bezpieczeństwo pracowników na Melkoeyi. Powtarzające się ostrzeżenia o niebezpiecznych warunkach pracy nie były przez Equinor traktowane poważnie – powiedział PAP Eivind Berstad z Bellony.
DLA CIEBIEMorning Run Club by Opel Astra
Poniedziałkowe zawiadomienie nie jest pierwszym przypadkiem, gdy założona w 1986 r. Bellona występuje przeciwko Equinorowi. W grudniu 2025 r. po śledztwie wszczętym w wyniku zawiadomienia organizacji antykorupcyjna służba Oekokrim nałożyła na koncern 220 mln koron (prawie 90 mln zł) grzywny i orzekła przepadek 500 mln koron (ponad 200 mln zł) korzyści za poważne naruszenia prawa ochrony środowiska w jednej z rafinerii koncernu.
W sprawie ważny wątek odwetu za zgłaszanie nieprawidłowości
Zawiadomienie w sprawie Melkoeyi zawiera opis m.in. przypadków narażenia pracowników na kontakt z substancjami chemicznymi, w tym wypadku z 2026 r., gdy siedmiu pracowników zatruło się szkodliwym benzenem. Opisano również poważny wypadek z kwietnia 2025 r. podczas pracy na wysokości.
Osobno Bellona zgłosiła wątek stosowania przez Equinor odwetu wobec osób zgłaszających nieprawidłowości. W październiku 2024 r. 116 pracowników podpisało zbiorowe zgłoszenie obejmujące 70 nieprawidłowości. Bellona wskazała, że wielu jego sygnatariuszy wkrótce potem straciło pracę, choć firma zgłaszała zapotrzebowanie na pracowników.
– Większość pracowników objętych tymi sprawami to Polacy – potwierdził PAP Berstad.
Zarzuty opisane w zawiadomieniu to tylko część nieprawidłowości, o których w ostatnich miesiącach informowały norweskie media. Agencje rekrutacyjne kierujące pracowników na Melkoeyę miały m.in. uzależniać możliwość podjęcia pracy od zapisania się do norweskich związków zawodowych.
Dodatkowo powszechną praktyką miało być wielokrotne odnawianie krótkich umów o pracę, choć praca była wykonywana w istocie w rotacji, zaniżanie wymiaru etatu wobec faktycznego czasu pracy oraz brak wypłat wynagrodzeń między zleceniami.
Źródło: PAP