Nie dostawał emerytury z Rosji. Wygrał w sądzie z ZUS-em

Przez kilka lat żył dzięki pomocy sąsiadów i opieki społecznej, bo po wybuchu wojny przestała docierać do niego rosyjska emerytura. Polski ZUS odmówił wsparcia. Teraz krakowski sąd przyznał rację 78-letniemu Anatolowi Strażnikiewiczowi, potomkowi polskich zesłańców do ZSRR - opisuje "Gazeta Wyborcza".

Nie dostawał emerytury z Rosji. Wygrał w sądzie z ZUS-emNie dostawał emerytury z Rosji. Wygrał w sądzie z ZUS-em
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | Longfin Media
Magda Żugier

Krakowski Sąd Okręgowy uznał, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych niesłusznie odmówił świadczeń Anatolowi Strażnikiewiczowi. 78-latek od czterech lat mieszka w Polsce, jednak od czasu rosyjskiej agresji na Ukrainę przestał otrzymywać wypracowaną za wschodnią granicą emeryturę.

Mężczyzna zwrócił się do ZUS o przyznanie świadczeń przewidzianych dla osób represjonowanych i rodzin zesłańców - podaje "GW". Zakład odmówił, argumentując, że posiada on już ustalone prawo do emerytury w Rosji oraz nie wykazał okresów składkowych i nieskładkowych w Polsce.

Sąd nie podzielił tego stanowiska. Orzekł, że ZUS ma wypłacać panu Anatolowi dodatek kombatancki oraz ryczałt energetyczny, a także wyrównać świadczenia od momentu wydania odmownej decyzji. – Dziękuję za wszelką pomoc wszystkim, którzy zainteresowali się moją sprawą – powiedział po ogłoszeniu wyroku.

"Słabo wygląda". Oto jak polska dyplomacja radzi sobie w USA

Emerytura była przyznana, ale pieniędzy nie było

Problem pana Anatola zaczął się po wybuchu wojny w Ukrainie. Choć formalnie miał przyznaną rosyjską emeryturę, przelewy przestały docierać. Jak relacjonowała jego rodzina, rosyjskie urzędy tłumaczyły sytuację sankcjami, a próby wyjaśnienia sprawy nie przyniosły efektów.

Wypracowane w Rosji świadczenie wynosiło około 12 tys. rubli miesięcznie, co obecnie odpowiada mniej więcej 625 zł. Kwota nie była wysoka, ale pozwalała na pokrycie podstawowych wydatków.

– Polscy urzędnicy z ZUS w ogóle nie wzięli pod uwagę, że choć faktycznie mam przyznaną emeryturę w Rosji, to z powodu wojny i sankcji jej nie otrzymuję – argumentował wcześniej emeryt. Jak podkreślał, po przyjeździe do Polski nie miał możliwości wykazania krajowych okresów składkowych, ponieważ wrócił do ojczyzny już jako emeryt.

Pomogli sąsiedzi i opieka społeczna

Przez ostatnie lata pan Anatol utrzymywał się głównie dzięki wsparciu ludzi, których poznał po przeprowadzce do Krakowa. Pomoc zapewniał mu także Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej - podaje "Gazeta Wyborcza".

– Wystaraliśmy się o pomoc z MOPS. Pan Anatol dostaje zapomogę i obiady. Z Urzędu do Spraw Kombatantów otrzymaliśmy informację, że polski ZUS powinien mu wypłacać świadczenie, ten jednak odmówił – relacjonował Piotr Chechelski, jeden z osób pomagających seniorowi. To właśnie dzięki wsparciu sąsiadów sprawa trafiła do sądu.

Po wyroku sytuacja finansowa emeryta ma się poprawić. Łączna wartość dodatku kombatanckiego i ryczałtu energetycznego wynosi obecnie około 700 zł miesięcznie. Od marca 2026 r. dodatek kombatancki wynosi 366,68 zł, a ryczałt energetyczny 336,16 zł.

Historia rodziny naznaczonej zesłaniem

Losy pana Anatola są związane z dramatyczną historią polskich rodzin deportowanych przez Związek Radziecki. Jego przodkowie mieszkali na Podolu, gdzie prowadzili gospodarstwo rolne i kuźnię.

W latach 30. XX wieku rodzina została wysiedlona przez władze sowieckie do Kazachstanu. Jak wspomina emeryt, mieszkańców polskich wsi ładowano do wagonów po zaledwie kilku godzinach od wydania rozkazu, a opór często kończył się rozstrzelaniem na miejscu.

Po wojnie jego ojciec, przymusowo wcielony do Armii Czerwonej, wrócił z frontu ciężko ranny. Rodzina mogła opuścić miejsce zesłania dopiero w 1948 r., przenosząc się do Krasnodaru.

Sam Anatol Strażnikiewicz przez lata pracował w budownictwie. W 2013 r. otrzymał Kartę Polaka, a siedem lat później przyjechał do Polski. W 2023 r. uzyskał polskie obywatelstwo.

Dziś podkreśla, że mimo trudnych doświadczeń spotkał w Polsce wielu ludzi gotowych do pomocy. – Mnie pomagają dobrzy ludzie w Polsce, wspólnie udało się wiele wskórać. Najbardziej jednak pragnę, żeby w końcu nie było wojny – mówi.

Wybrane dla Ciebie