Exodus Brytyjczyków do Polski to krzepiący mit. Taki ruch jest śladowy

Brytyjczycy mają wiele powodów, aby narzekać na kondycję swojej gospodarki, Polacy mają zaś liczne powody do zadowolenia. Mimo to Polska nie wzbogaciła się jeszcze na tyle, aby poziomem i jakością życia przyciągać rozczarowanych Brytyjczyków. Taki kierunek migracji jeszcze długo pozostanie śladowy.

Panorama Warszawy, centrum Londynu oraz zrzut ekranu z nagłówkiem artykułu "The Times"Panorama Warszawy, centrum Londynu oraz zrzut ekranu z nagłówkiem artykułu "The Times"
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, SOPA Images LightRocket via Getty Image, The Times | Filip Warulik, Volha Shukaila
Grzegorz Siemionczyk

"Kwitnąca gospodarka, niskie podatki, darmowa opieka nad dziećmi i 2,4 funta za piwo" – to jedne z wielu powodów, które sprawiają, że z perspektywy Brytyjczyków życie nad Wisłą staje się coraz bardziej kuszące. Tak wynika z reportażu, który ukazał się w weekendowym wydaniu brytyjskiego "The Times".

W brytyjskich mediach podobnych publikacji było w ostatnich latach sporo. Wszystkie pomyślane były jako barwna ilustracja zjawiska, które opisane w suchych liczbach może nie wydawać się tak interesujące. Chodzi o rozbieżne ścieżki rozwoju gospodarek Wielkiej Brytanii i Polski. Podczas gdy nad Tamizą warunki życia od lat stoją w miejscu, nad Wisłą wciąż szybko się poprawiają. Przyczyniło się to do zmiany salda migracji między oboma krajami. Z Wielkiej Brytanii do Polski przeprowadza się dziś więcej osób niż w przeciwnym kierunku, co jeszcze dekadę temu było trudne do pomyślenia.

Artykuł "The Times" najlepiej ilustruje jednak inną prawdę: aby nie wyciągać wniosków z indywidualnych doświadczeń jednostek. O ile bowiem prawdą jest, że pod względem warunków życia Polska szybko Wielką Brytanię goni, co wpływa na saldo migracji między tymi krajami, to nie jest prawdą, że Polska przyciąga dzięki temu istotnie większą liczbę Brytyjczyków niż w przeszłości.

Scholz, Merkel, Macron. Krytykuje liderów UE. Mówi o skutkach ich polityki

Kto i po co przekracza kanał La Manche

Za zmianę salda migracji między Wielką Brytanią i Polską odpowiadają przede wszystkim obywatele Polski, którzy rzadziej niż w przeszłości wyjeżdżają na Wyspy za pracą, a częściej wracają do kraju. Malejąca "premia za emigrację" do Wielkiej Brytanii jest główną przyczyną tego zjawiska. Ale ma ono również inne źródła. Jednym z nich jest Brexit, który skomplikował procedury emigracyjne. Drugim, praktycznie nieobecnym w debacie publicznej, jest demografia. Młodych Polaków, którzy najchętniej wyjeżdżali z kraju, z roku na rok jest coraz mniej. Natomiast napływ obywateli brytyjskich do Polski, szczególnie takich, którzy nie są urodzonymi na Wyspach Polakami, jest znikomy i nie zawsze ma podłoże ekonomiczne.

Przystąpienie Polski do Unii Europejskiej w 2004 r. naturalnie nasiliło kontakty między obywatelami państw zachodniej Europy a Polkami i Polakami. Była to konsekwencja fali emigracji znad Wisły do bogatszych krajów, ale niebagatelną rolę odegrały też rozwój zagranicznych firm w Polsce, studencki program Erasmus oraz wzrost ruchu turystycznego. Mieszkańcy zachodniej Europy, w tym Wielkiej Brytanii, częściej więc wchodzili w związki z mieszkańcami Polski. Brytyjczycy, których historie opisał "The Times", osiedli w Polsce właśnie w taki sposób.

Takich mieszanych rodzin, które wybrały na swój dom Polskę, bez wątpienia jest dziś dużo więcej niż jeszcze dekadę lub dwie dekady temu, ale nie jest oczywiste, że ich liczba wzrosła po tym, gdy różnice w poziomie rozwoju między Wielką Brytanią a Polską zaczęły się szybko zmniejszać.

Według danych ZUS brytyjskich obywateli, którzy byli zgłoszeni do polskich ubezpieczeń społecznych – co można uznać za dowód na to, że związali z Polską swoją przyszłość – w kwietniu 2026 r. było zaledwie 2776. To o niespełna 2 proc. więcej niż dwa lata wcześniej – starszych danych zaś nie ma. Jednocześnie całkowita liczba cudzoziemców ubezpieczonych w ZUS wzrosła w tym czasie o 17 proc., głównie za sprawą Ukraińców i Białorusinów. Ale szybciej niż Brytyjczyków przybywało także pracujących w Polsce Amerykanów (o 7,5 proc.), Niemców (o 7 proc.) czy Holendrów (o 5,5 proc.).

Polskę i Wielką Brytanię wciąż dzieli przepaść

Te dane nie są szczególnie zaskakujące. O ile bowiem poziom życia w Polsce szybko rośnie, a w Wielkiej Brytanii stoi w miejscu, o tyle oba kraje dzieli wciąż dzieli pod tym względem przepaść. I to większa, niż sugerują dane przywołane w artykule "The Times", pochodzące z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. W tekście, do którego odsyłamy TUTAJ, tłumaczyliśmy, dlaczego malują one zbyt optymistyczny obraz zamożności Polaków.

Według danych Organizacji ds. Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) produkt krajowy brutto na mieszkańca z zachowaniem parytetu siły nabywczej – tzn. z uwzględnieniem różnic w poziomie cen – w 2025 r. był w Polsce o 15 proc. niższy niż w Wielkiej Brytanii. Dekadę wcześniej ta różnica wynosiła 37 proc., a w 2004 r., gdy Polska przystąpiła do UE, 56 proc. To jednak nie był tylko efekt dynamicznego rozwoju polskiej gospodarki, ale też niemrawego rozwoju gospodarki brytyjskiej – także przed Brexitem. To zaś oznacza, że PKB per capita zwiększał się relatywnie do brytyjskiego także w wielu krajach, w których już wcześniej był wyższy niż nad Tamizą. Brytyjczycy, którzy w ostatnich latach szukali lepszego życia, wyjeżdżali raczej tam niż do Polski.

Pod względem siły nabywczej przeciętnego dochodu Polska szybko g
Pod względem siły nabywczej przeciętnego dochodu Polska szybko goni Wielką Brytanię, ale pozostaje krajem sporo biedniejszym © money.pl | Grzegorz Siemionczyk

Takie wyjazdy nie były zresztą dużo częstsze niż wcześniej. Gdy pod koniec 2025 r. wiele brytyjskich mediów pisało o exodusie Brytyjczyków i "drenażu mózgów", powołując się na nowe dane tamtejszego urzędu statystycznego (ONS), okazało się, że zostały one błędnie zinterpretowane. Na pierwszy rzut oka pokazywały, że emigracja netto obywateli brytyjskich (różnica między liczbą osób wyjeżdżających i przyjeżdżających) na przestrzeni sześciu lat zwiększyła się o 33 proc., do 109 tys. rocznie. Ten wzrost był jednak w dużej mierze skutkiem zmiany metody pomiaru migracji.

Tygodnik "The Economist" wyliczał wówczas, posługując się danymi z państw, do których Brytyjczycy szczególnie chętnie wyjeżdżają, że skala ich emigracji zaczęła się zwiększać po referendum w sprawie Brexitu w 2016 r., a rekordowy poziom osiągnęła w 2019 r., tuż przed formalnym wystąpieniem Wielkiej Brytanii z UE. Później wyraźnie zmalała i do 2024 r. utrzymywała się wyraźnie poniżej poziomu sprzed referendum. To sugeruje, że Brytyjczycy zaczęli wyjeżdżać częściej gdy zorientowali się, że w przyszłości może być to trudniejsze. Po Brexicie sytuacja wróciła do normy.

Oczekiwana długość życia w Polsce pozostaje istotnie niższa niż
Oczekiwana długość życia w Polsce pozostaje istotnie niższa niż w krajach zachodniej Europy © money.pl | Grzegorz Siemionczyk

Oczywiście, PKB per capita – nawet z zachowaniem parytetu siły nabywczej – nie jest ani jedyną, ani szczególnie dobrą miarą jakości życia. Brytyjczyków do Polski mogłyby więc teoretycznie przyciągać inne czynniki, o których zresztą "The Times" wspomina. To choćby wysoka jakość usług publicznych, w tym szkolnictwa i opieki zdrowotnej. A także łatwość znalezienia pracy. Ale i pod tymi względami Polska nie wyprzedza jeszcze Wielkiej Brytanii. Przykładowo, oczekiwana długość życia nad Wisłą – jedno z podstawowych kryteriów oceny jakości systemu opieki zdrowotnej – wciąż jest o około trzy lata mniejsza niż nad Tamizą.

Wybrane dla Ciebie