"Będziemy pomagali". Padła deklaracja ws. klientów Zondacrypto
- Z całą pewnością będziemy pomagali polskim obywatelom, bo taki jest również obowiązek MSZ - pomagać polskim obywatelom, jeśli ktoś ich za granicą skrzywdził - zadeklarował w środę wiceminister spraw zagranicznych Władysław Teofil Bartoszewski, odnosząc się do afery Zondacrypto.
Prokuratura Regionalna w Katowicach wszczęła w piątek śledztwo w sprawie giełdy kryptowalut Zondacrypto. Jest ono prowadzone pod kątem "wprowadzenia w błąd wielu osób co do możliwości dokonania zakupu oraz przechowywania walut typu fiat oraz kryptowalut w ramach giełdy Zondacrypto i doprowadzenia w ten sposób do niekorzystnego rozporządzenia mieniem".
"Zawiadomienia pokrzywdzonych trafiają do Prokuratury Regionalnej w Katowicach z terenu całego kraju" - podał w komunikacie rzecznik katowickiej prokuratury Michał Binkiewicz. Dodał, że wysokość szkody w sprawie Zondacrypto obecnie wynosi nie mniej niż 350 mln zł. Śledczy zaznaczają, że zmienia się to z każdym kolejnym dniem. - Zarówno liczba pokrzywdzonych, jak i kwota szkody systematycznie rośną. Te dane przez cały czas do nas spływają. W skali dnia są to setki zawiadomień. Spływają one bezpośrednio do Prokuratury Regionalnej w Katowicach lub są tutaj składane, ale są także zawiadomienia, które zostały złożone w innych jednostkach prokuratury i policji i są do nas przesyłane – powiedział w środę Binkiewicz w rozmowie z PAP.
O co chodzi w aferze Zondacrypto? "Prezes celowo nam nie odpowiedział"
Prokuratura zapowiedziała też, że dla pokrzywdzonych w sprawie Zondacrypto zostanie uruchomiona strona internetowa z instrukcją składania zawiadomień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Za Zondacrypto stoi zarejestrowana w Estonii firma BB Trade Estonia OÜ, której prezesem jest Przemysław Kral. Nie podlega ona polskim regulatorom. W środę wiceminister spraw zagranicznych Władysław Teofil Bartoszewski, pytany w RMF FM, czy afera Zondacrypto uderza w wizerunek Polski, odpowiedział, że "to uderza w Estonię". - Dlatego że firma jest zarejestrowana w Estonii, dlatego że miała tam lepsze warunki pracy. Prawnie odpowiada za to państwo estońskie - stwierdził Bartoszewski.
Wiceszef MSZ zapowiada pomoc poszkodowanym w aferze Zondacrypto
- Gdybyśmy mieli ustawę o kryptowalutach i ta spółka byłaby zarejestrowana w Polsce i podlegałaby polskiej kontroli, to ponosilibyśmy za nią odpowiedzialność tak jak KNF ponosi odpowiedzialność za działalność banków zarejestrowanych w Polsce - dodał wiceszef MSZ.
- Z całą pewnością będziemy pomagali polskim obywatelom, bo taki jest również obowiązek MSZ - pomagać polskim obywatelom, jeśli ktoś ich za granicą skrzywdził - zadeklarował. - Zostali skrzywdzeni za granicą, bo firma celowo przeniosła się z Polski, żeby móc pracować na innych warunkach - stwierdził.
Źródło: RMF FM, PAP