3 lipca 2025 r. zapaliło się poddasze w jednym z budynków na osiedlu przy ul. Powstańców w Ząbkach. Ogień objął trzy połączone ze sobą budynki. Strażacy, którzy przeszukali wszystkie pomieszczenia, nie znaleźli ofiar.
Pogorzelcy z Ząbek w pułapce. Mają lokale, lecz nie mają domów
Pożar bloku przy ul. Powstańców 62 w Ząbkach zniszczył dach i górne kondygnacje, powodując straty oszacowane na ponad 27 mln zł.
Ogromny pożar w Ząbkach. Weszliśmy na spalone osiedle
Jak podaje Polsat News, budynek ma prowizoryczny dach, ale nadal pozostaje wyłączony z użytkowania, a w mieszkaniach widać zawilgocenia i ślady grzyba. Jeden z poszkodowanych wskazuje, że środki z odszkodowania przeznacza na najem.
"Dzisiaj stawki to minimum 4000 zł. A są dodatkowe opłaty, kredyt mieszkaniowy za moje mieszkanie, więc koszty robią się niesamowite" - podkreśla rozmówca programu "Interwencja" w Polsat News.
Sytuację finansową części rodzin pogarsza to, że odszkodowania bywały niższe albo nie przysługiwały wcale, zwłaszcza gdy szkody nie obejmowały całkowitego spalenia lokalu lub gdy polisa nie obejmowała "murów".
Samorząd informuje, że po pożarze wypłacano wsparcie przez pół roku po 2 tys. zł na osobę, ale program się zakończył.
Poszkodowani próbują szukać pomocy także na szczeblu rządowym. Jak mówiła jedna z mieszkanek na antenie Polsat News, mieszkańcy w maju skierowali pismo do premiera z prośbą o spotkanie. Wskazywała, że wcześniej padały deklaracje i obietnice, ale mieszkańcy czekają na przełożenie ich na konkretne działania.
Pożar w Ząbkach. Prokuratura umorzyła śledztwo
Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga umorzyła śledztwo w sprawie pożaru dachu bloku przy ul. Powstańców 62 w Ząbkach, do którego doszło 3 lipca 2025 r. Wykluczono podpalenie. Najbardziej prawdopodobną przyczyną było zaprószenie ognia.
Śledczy zabezpieczyli zdjęcia i nagrania świadków oraz monitoring. Przesłuchali też mieszkańców budynku. Łącznie przesłuchano ponad 350 świadków.
Po ugaszeniu pożaru przeprowadzono oględziny budynku, wykorzystano również drony. - Przeprowadzono również oględziny sąsiedniego, bliźniaczego budynku, które miały dostarczyć dodatkowych informacji o poszczególnych elementach konstrukcji budynku na potrzeby sporządzenia opinii biegłych.
- Brak jest dowodów wskazujących, aby na zaistnienie pożaru miało wpływ działanie bądź zaniechanie człowieka, zainicjowanie procesu spalania nie nastąpiło w pomieszczeniach poddasza, lecz w przestrzeni pomiędzy elementami poszycia skośnej części dachu nad jednym z lokali mieszkalnych - przekazała rzeczniczka praskiej prokuratury okręgowej prok. Karolina Staros.