Radni dostali zbyt duże diety. Wszyscy je zwrócili. Poza radną z KO
Ratusz w Wodzisławiu Śląskim wypłacił w sumie 44,5 tys. zł za dużo diet dla 22 radnych. 21 osób zwróciło pieniądze poza radną z klubu Koalicji Obywatelskiej, która deklaruje spłatę dopiero po rozstrzygnięciu w sądzie - podaje serwis wodzislawslaski.naszemiasto.pl.
Ratusz wskazuje, że nadpłaty wynikły z błędnej interpretacji przepisów o potrąceniach diet za nieobecności na sesjach i komisjach. Do zwrotu były kwoty od 214 do 6176 zł. Prezydent miasta Mieczysław Kieca z Platformy Obywatelskiej wyznaczył termin oddania środków do 8 maja. Nieprawidłowości w wypłatach dotyczą 22 radnych z dwóch kadencji, z czego 15 rajców działa w obecnej radzie.
Nie wszyscy zmieścili się w terminie. Alan Szatyło wpłacił 1789,03 zł kilka dni po dacie wskazanej przez prezydenta.
Armie NATO biją się o polski produkt. Wycena 44 miliardów złotych
- Terminy pan prezydent to może wyznaczać swoim pracownikom. Ja mu nie podlegam. Natomiast czułem się etycznie, moralnie zobowiązany do zwrotu pieniędzy, które nie są moje, więc to zrobiłem - tłumaczy Alan Szatyło, cytowany przez Nasze Miasto.
Radna czeka na wyrok, bo nie ma zaufania
Najwięcej emocji budzi postawa radnej Koalicji Obywatelskiej Anny Piotrowskiej, z zawodu adwokat. Według mediów radna powinna zwrócić 4332,20 zł. Piotrowska zapowiada jednak, że odda pieniądze dopiero po wyroku sądowym.
Działalność urzędu miasta powinna być transparentna. Za błąd ktoś musi ponieść odpowiedzialność. Mało tego, nie mam zaufania do ratusza. Ufam natomiast sądom i chcę, by całej tej sytuacji przyjrzał się właśnie sąd - wyjaśniała Piotrowska.
Radna dodała, że odda wszystkie pieniądze, razem z kosztami postępowania sądowego, jeśli sąd uzna to za zasadne. - Miasto nie straci na tym ani grosza - wręcz przeciwnie, to ja narażam się na dodatkowe koszty. Chcę jednak wiedzieć, dlaczego wypłacono radnym za dużo pieniędzy - tłumaczyła Piotrowska.
Urząd miasta wyjaśnia, że potrącenia powinny wynosić 30 proc. za nieobecność na sesji, 15 proc. za nieobecność na komisji i 5 proc. za trzecią oraz kolejną nieobecność na komisji. Miasto o sytuacji poinformowało Rzecznika Dyscypliny Finansów Publicznych, a kierowniczka biura rady straciła stanowisko i została przeniesiona do innego wydziału.