Nowe fakty ws. Zondy. Nie pokazali kluczowego dokumentu
Zarejestrowana w Estonii firma BB Trade Estonia OÜ, do której należy giełda kryptowalut Zondacrypto, została w lipcu 2025 roku wpisana na listę estońskiej Jednostki Analityki Finansowej. Na listę trafiają firmy, które nie dopełniły ciążących na nich obowiązków. W tym wypadku chodzi o brak sprawozdania biegłego rewidenta dotyczącego środków własnych.
Na kolejny wątek w sprawie Zondacrypto zwrócił uwagę Daniel Kostecki, który jest certyfikowanym analitykiem inwestycyjnym. Kostecki we wpisie na platformie X kieruje do strony internetowej estońskiej Jednostki Analityki Finansowej (Rahapesu Andmebüroo). Na stronie tej znajduje się lista firm, które nie dopełniły wymaganych prawem obowiązków. Od 16 lipca 2025 roku widnieje tam BB Trade Estonia OÜ, czyli właściciel giełdy Zondacrypto. Powód umieszczenia na liście? "Brak sprawozdania biegłego rewidenta dotyczącego środków własnych".
"Pomijam opieszałość organów państwa estońskiego, że od prawie roku to tolerowali, ale na moje to nijak się ma do wcześniejszej deklaracji podmiotu do gotowości otrzymania licencji MiCA... To prawdopodobnie pierwsza rzecz, która skreśla podmiot z możliwości uzyskania takiej licencji" - komentuje w swoim wpisie Daniel Kostecki.
O co chodzi w aferze Zondacrypto? "Prezes celowo nam nie odpowiedział"
MiCA to rozporządzenie w sprawie rynku kryptoaktywów w Unii Europejskiej. Zawiera ono informacje o tym, jak można wydawać i handlować różnymi rodzajami kryptoaktywów, czyli cyfrowych aktywów finansowych - czytamy na stronie internetowej Komisji Nadzoru Finansowego.
Przypomnijmy, 6 kwietnia napisaliśmy, że największa polska giełda kryptowalut może mieć poważne problemy z płynnością. Analiza specjalistów firmy Recoveris dla money.pl i Wirtualnej Polski wykazała spadek rezerw bitcoinów giełdy Zondacrypto o 99 proc. Prezes spółki BB Trade Estonia OÜ Przemysław Kral, zapytany przez nas na potrzeby naszego tekstu, ile wynosiło saldo bitcoinowego portfela Zondy 1 kwietnia 2026 r., odpowiedział, że ponad 4,5 tys. BTC. Tyle że nie przedstawił żadnych dowodów potwierdzających tę informację. Dodał natomiast, że giełda posiada ponad 3,2 mln adresów, w tym również typu cold wallet - portfeli odciętych od internetu, do których firmy analityczne nie mają dostępu.
W czwartek 16 kwietnia Kral opublikował w serwisie X nagranie, w którym ujawnił m.in. adres portfela, na którym Zonda trzyma 4,5 tys. bitcoinów o wartości ok. 330 mln dolarów. Problem w tym, że firma ani Kral - jak sam mówi - nie mają do tych środków dostępu. Posiada je, według Krala, Sylwester Suszek - zaginiony w 2022 roku założyciel Zondy (a dokładnie giełdy BitBay, której Zonda jest następcą).
Pytanie o rolę biegłego rewidenta
W czwartek do nagrania Krala odniósł się m.in. zajmujący się inwestycjami i kryptowalutami Rafał Łapać. "Prezes największej 'polskiej' giełdy kryptowalut apeluje przez social media do zaginionego człowieka o oddanie kluczy do 4500 bitcoinów. To jest oficjalna odpowiedź na pytanie, gdzie są środki klientów. Ale jest jeszcze lepiej. Przez lata audytorzy potwierdzali te 4500 BTC jako składnik aktywów firmy. Jak potwierdzali? Skoro klucze prywatne były w rękach człowieka, który zniknął, to na jakiej podstawie biegły rewident uznawał, że spółka te aktywa posiada i kontroluje?" - napisał w serwisie X Łapać.
"Kral w filmie twierdzi, że Zonda ma licencję MiCA. To nieprawda. Licencja CASP, wymagana przez MiCA, nie została jeszcze uzyskana. Mają czas do 1 lipca 2026 roku żeby ją zdobyć. Czy dostaną? Przy zamrożonych wypłatach, toczącym się śledztwie Prokuratury Krajowej i portfelem którego kluczy szukają przez X, to pytanie jest bardzo otwarte" - dodał.
Poprosiliśmy Zondacrypto o komentarz. Odpowiedź opublikujemy, gdy tylko ją dostaniemy.
Źródło: money.pl, X