Nowy rekord na Wall Street. Huragan mniej niszczycielski, niż się obawiano

Wtorek na nowojorskich giełdach przyniósł nowy historyczny rekord indeksu S&P 500. Choć spadały akcje McDonald's i Apple, to w górę ciągnęły giełdę akcje banków. Mimo wielkich zniszczeń po huraganie Irma, inwestorzy nieco odetchnęli, bo obawiali się gorszych informacji.

Obraz
Źródło zdjęć: © PAP/EPA
Jacek Frączyk

Wtorkowa sesja na Wall Street skończyła się wzrostem głównych indeksów. Dow Jones Industrial wzrósł na zamknięciu o 0,28 proc., S&P 500 zyskał 0,34 proc. a Nasdaq Comp. zyskał 0,34 proc. W przypadku S&P500 wyznaczono nowy historycznie najwyższy poziom - w trakcie dnia indeks dotarł do 2496,77 pkt.

- Większość z tych wzrostów to odreagowanie obaw, że huragan będzie tak dewastujący Stany Zjednoczone, jak spodziewali się tego ludzie - powiedział agencji Reuters Tim Ghriskey, szef działu inwestycji w Solaris Asset Management w Nowym Jorku.

Zobacz również: Irma nieco osłabła, ale nadal groźna

Do największych obciążeń indeksu S&P500 należały akcje McDonald's i Apple. Ten pierwszy spadł 3,2 proc. przez obawy rynku o wyniki trzeciego kwartału. Ten drugi stracił 0,4 proc., bo przy prezentacji najnowszego modelu iPhone'a na dziesięciolecie serii telefonów, okazało się, że data debiutu została ustalona na 3 listopada. Oczekiwano, że odbędzie się to wcześniej. Na rynku pojawiły się sugestie, że to przez kłopoty z zapewnieniem odpowiedniej podaży smartfonów.

Notowania na Wall Street we wtorek

Na rynku widoczna jest rosnąca skłonność do podejmowania ryzyka. Oprócz niższych szkód huraganu, wygasają też niepokoje związane z Koreą Północną. Rada Bezpieczeństwa ONZ przyjęła jednomyślnie w poniedziałek rezolucję o nałożeniu dodatkowych sankcji na ten kraj, ale pod głosowanie poddana została złagodzona wersja, by uzyskać poparcie Rosji i Chin.

Prezydent Donald Trump natychmiast skomentował, że sankcje to tylko maleńki krok, nieporównywalny z tym co się stanie, jeśli Korea Północna będzie kontynuować swój program nuklearny.

Na wzrosty indeksów najmocniej wpłynęły akcje banków, w tym Goldman Sachs o 2,2 proc. Te zyskują dzięki wyprzedaży amerykańskich obligacji skarbowych. Powodem jest m.in. zbliżający się moment, kiedy do redukowania swoich aktywów - czyli kupowanych za dodrukowane pieniądze obligacji - przystąpi Fed. Zwiększy się przez to podaż obligacji na rynku, więc i rentowności idą w górę.

Odwrót w kierunku bardziej ryzykownych aktywów nastąpił też dzięki wysokim odczytom inflacji z Chin z początku tygodnia. Rentowność 10-letnich papierów rządu USA rosła we wtorek o 4 pb. do 2,17 proc., a od minimum z ubiegłego tygodnia (2,016 proc.) wzrosła w sumie o ok. 16 pb. - podaje PAP.

Taki efekt to natomiast woda na młyn branży bankowej, która przy rosnących stopach procentowych może zgarniać większe marże z rynku.

W przyszłym tygodniu na posiedzeniu zbiera się Rezerwa Federalna, która zaprezentuje nowe projekcje makro oraz dla ścieżki stóp procentowych. Z uwagi na słabnącą presję inflacyjną, rynek nie spodziewa się obecnie, by Fed zdecydował się na trzecią podwyżkę stóp procentowych w tym roku.

Wybrane dla Ciebie