30 tysięcy złotych zarobku? Owszem, potrzeba do tego tylko budki z lodami

Zwykła budka z lodami, jakich pełno nad morzem czy w górach, może przynieść krociowe zyski. Ale do takiego biznesu trzeba się dobrze przygotować. Prawdziwy sezon w Polsce trwa tylko dwa miesiące.

Od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych - tyle miesięcznie może przynieść budka z lodami.Od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych - tyle miesięcznie może przynieść budka z lodami.
Źródło zdjęć: © Unsplash.com | Louis Hansel
Konrad Bagiński

- 30 tysięcy złotych miesięcznie dochodu przed opodatkowaniem jest możliwe. Oczywiście są punkty, które dają o wiele większe pieniądze, ale pod pewnymi warunkami – opowiada w rozmowie z money.pl Paweł Rożnowski, właściciel kilku budek z lodami. Działają pod różnymi markami w miejscowościach turystycznych na polskim wybrzeżu.

W każdym sprzedaje dziennie średnio po kilkaset porcji lodów, sprzedaży rocznej nie liczy. – Idzie w tony – przyznaje. Jeśli dziennie sprzeda 500 porcji lodów po 5 złotych, ma 2500 złotych utargu, z czego mniej więcej połowa to zysk. Od niego płaci się jeszcze podatek. Tego przedsiębiorcy nie lubią, więc wiele rzeczy wpisują w koszty działalności – choćby samochody.

Rożnowski jest przedsiębiorcą, kilka lat temu dostrzegł szansę w małej gastronomii. Wtedy na rynku zaroiło się od sieci lodziarskich. Biznes wygląda tak: firma (franczyzodawca) wynajmuje przedsiębiorcy (franczyzobiorcy) za bardzo przystępną cenę w pełni gotową do działalności budkę gastronomiczną. Można ją też kupić albo wziąć w leasing.

15 tysięcy złotych miesięcznie. W tym biznesie to standard

W zamian franczyzobiorca działa pod marką franczyzodawcy i kupuje od niego półprodukty. Korzyść obopólna, ale szczegóły zależą od sieci, w jakiej się działa – jedne bardziej, inne mniej dbają o partnerów.

Budkę można też kupić na własną rękę – koszt to przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych, wszystko zależy od stanu i wyposażenia. Sama maszyna do lodów może kosztować nawet kilkanaście tysięcy. Dobrze wyposażona nowa budka gastronomiczna kosztuje ponad 100 tysięcy złotych.

Lokalizacja ponad wszystko

Co w tym biznesie jest najważniejsze? Po pierwsze: lokalizacja. Liczą się dobre punkty w miejscowościach turystycznych, miejsca z atrakcjami dla dzieci, ale też wejścia do galerii handlowych czy na wielkie imprezy (tych akurat ostatnio brakuje).

- W samej galerii czynsze zabijają, w porównaniu z tym miejsce na zewnątrz jest wręcz tanie. Ale żeby dało się zarobić, musi być blisko wejścia – mówi Rożnowski.

Trzeba też pamiętać, że jest to biznes wyjątkowo sezonowy. Niektórym opłaca się otworzyć już w majówkę, ale większość punktów startuje w czerwcu. Prawdziwe eldorado zaczyna się w lipcu. Sezon na ogół trwa do końca sierpnia, w niektórych miejscach da się sprzedawać lody również we wrześniu. Są jeszcze lokalizacje wyjątkowe, praktycznie całoroczne – mowa o dużych parkach handlowych.

- Klimat się zmienia, w tym roku były takie dni nawet w styczniu i lutym, gdy spokojnie można było zjeść loda na zewnątrz i nie umrzeć z zimna. Ale w takim miejscu warto mieć też gofry i kawę, to sprzedaje się zawsze – mówi Rożnowski. I przypomina, że sezonowy biznes to sezonowe zarobki.

- Owszem, na lodach można całkiem sporo zarobić, ale przez dwa miesiące w roku. Nawet jeśli wydłużymy sobie sezon, to przychody w tych dodatkowych miesiącach drastycznie spadają. Z pewnością przyjdą takie dni, gdy do interesu trzeba będzie dokładać. Dlatego też nie warto swojego życia opierać na robieniu lodów, trzeba to raczej traktować jako element większego biznesu – dodaje przedsiębiorca.

Przypomina, że składki ZUS płaci się cały rok, trzeba mieć pieniądze na leasing budki, na rozpoczęcie sezonu. W wielu miejscowościach samorządy organizują aukcje na najlepsze miejsca, w innych liczy się kolejność "zaklepywania" lokalizacji, ale ceny mogą sięgać kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie.

Przedsiębiorca dodaje, że jeśli zaczyna się biznes we franczyzie, to sprzedawca licencji na ogół zapewnia szkolenie i pomaga na początku – a przynajmniej powinien to robić.

– To jest dla osób niedoświadczonych potężna pomoc: w wyborze miejsca, przepisach sanitarnych, załatwianiu spraw papierkowych. Trzeba choćby wiedzieć, skąd pociągnąć prąd, jak podpisać na niego umowę, jak rozliczać – podkreśla Rożnowski.

Trzeba być gotowym wcześniej

- I owszem, 30 tysięcy złotych miesięcznie jest do zrobienia, w wielu miejscach można zarobić nawet więcej, ale spora część pieniędzy musi być przeznaczona na podatki i rozwój biznesu. Mimo wszystko lody to świetny interes, ja i wielu moich znajomych zaczynaliśmy od jednej budki, teraz każdy ma po kilka. I to już jest naprawdę bardzo dochodowy biznes – śmieje się Rożnowski.

Przypomina o jeszcze jednej sprawie: jeśli ktoś chce wejść w taki interes, musi zacząć go planować w grudniu. W styczniu, lutym trzeba być gotowym do startu. Otwarcie z dnia na dzień praktycznie nie jest możliwe - podaż zarówno budek, jak i miejsc pod nie nie jest z gumy.

Wybrane dla Ciebie
"Będzie rosnąć najszybciej w UE". Oto najnowsza prognoza dla Polski
"Będzie rosnąć najszybciej w UE". Oto najnowsza prognoza dla Polski
Szantaż Trumpa ws. Grenlandii. Minister finansów: odpowiedź musi być jednoznaczna
Szantaż Trumpa ws. Grenlandii. Minister finansów: odpowiedź musi być jednoznaczna
Nocleg dla 12 tys. osób. To będzie największy plac budowy w Polsce
Nocleg dla 12 tys. osób. To będzie największy plac budowy w Polsce
Rekordowy wzrost rejestracji samochodów elektrycznych w Polsce
Rekordowy wzrost rejestracji samochodów elektrycznych w Polsce
Potęga miliarderów osłabia demokrację. Alarmujący raport
Potęga miliarderów osłabia demokrację. Alarmujący raport
Niemcy i Francja odpowiadają na groźby celne Donalda Trumpa
Niemcy i Francja odpowiadają na groźby celne Donalda Trumpa
Afera mandatowa w Czechach. Mamy stanowisko polskiego MSZ
Afera mandatowa w Czechach. Mamy stanowisko polskiego MSZ
Od lutego na Orlenie bez papierowej faktury za tankowanie
Od lutego na Orlenie bez papierowej faktury za tankowanie
Polacy składają wnioski. "Budżet programu skończy się za 10 dni"
Polacy składają wnioski. "Budżet programu skończy się za 10 dni"
Groźba handlowej wojny wisi w powietrzu. UE ma w odwodzie "bazookę"
Groźba handlowej wojny wisi w powietrzu. UE ma w odwodzie "bazookę"
Jeden z najpoważniejszych kryzysów. "Grenlandia staje się pretekstem" [OPINIA]
Jeden z najpoważniejszych kryzysów. "Grenlandia staje się pretekstem" [OPINIA]
Wyrzucamy 200 mld zł w błoto? Balcerowicz: te wydatki nie mają sensu
Wyrzucamy 200 mld zł w błoto? Balcerowicz: te wydatki nie mają sensu