Akcje SpaceX poniżej ceny debiutu. Kto wierzył w utrzymanie kursu, stracił
Nastroje na amerykańskich giełdach uległy gwałtownemu ochłodzeniu, a w centrum rynkowej burzy znalazła się kosmiczna spółka Elona Muska. Wczesne wtorkowe notowania przyniosły spadek wartości akcji SpaceX poniżej pułapu 150 dolarów, czyli ceny z rynkowego debiutu. To kontynuacja poniedziałkowego załamania, kiedy to walory firmy straciły 16 proc., wymazując setki miliardów dolarów z jej rynkowej kapitalizacji.
Mimo tak drastycznej zmienności, obecna wycena wciąż utrzymuje się około 10 proc. powyżej pierwotnej ceny z pierwszej oferty publicznej (IPO), która wynosiła 135 dolarów za akcję. Przypomnijmy, że czerwcowy giełdowy debiut SpaceX był wydarzeniem bez precedensu, które wywindowało Elona Muska do statusu pierwszego na świecie bilionera. W szczytowym momencie euforii rynkowej, przedsiębiorstwo kosmiczne zdołało pod względem kapitalizacji wyprzedzić nawet takich gigantów jak Microsoft czy Amazon.
Na wzrosty trzeba poczekać?
Część analityków rynkowych podchodzi do obecnych spadków z dużym spokojem, upatrując w nich raczej naturalnej korekty niż początku głębszego kryzysu. Wynika to z faktu, że fundamenty biznesowe firmy wydają się stabilne, a sama spółka agresywnie wchodzi w lukratywny sektor sztucznej inteligencji.
"Myślę, że za każdym razem, gdy obserwujemy gwałtowną wyprzedaż akcji, zwłaszcza tych, na których wszyscy się skupiają, a następnie odbicie, zazwyczaj jest to przygotowanie do dalszych wzrostów. Uważam więc, że od tego momentu pójdziemy w górę" – powiedział w rozmowie z telewizją Al Jazeera Michael Monaghan, zarządzający portfelem w FounderETFs.
"Polski w Waszyngtonie nie ma". Michta ostro o bezpieczeństwie
Ekspert zwrócił również uwagę na czynniki, które w dłuższym terminie powinny wspierać wycenę przedsiębiorstwa. SpaceX zabezpieczyło niedawno potężne kontrakty na udostępnianie mocy obliczeniowej, w tym wielomilionowe umowy ze startupem Reflection AI oraz z Google.
"Ich przychody rosną, a bilans się poprawia, a nie pogarsza. To powinno być dobre dla akcji, a nie powodować ich wyprzedaż. Ostatnią rzeczą jest to, że akcje mają wycenę z premią i bardzo niską płynność, więc wszystko będzie wyolbrzymiane w obu kierunkach" – ocenił dla Al Jazeery Michael Monaghan, tłumacząc mechanizmy stojące za tak dużą zmiennością kursu.
Widmo pęknięcia bańki sztucznej inteligencji
Turbulencje wokół imperium Elona Muska nie są jednak zjawiskiem odizolowanym. Spadki SpaceX wpisują się w znacznie szerszy trend ucieczki kapitału od spółek technologicznych, który mocno uderzył w indeks Nasdaq Composite. Presji podaży uległa większość firm z elitarnego grona tzw. "Wspaniałej Siódemki", czyli największych graczy na Wall Street.
Szczególnie dotkliwe straty notują producenci półprzewodników, którzy jeszcze do niedawna byli głównym motorem napędowym hossy. Powodem tej wyprzedaży jest rosnący sceptycyzm inwestorów wobec gigantycznych wydatków na infrastrukturę sztucznej inteligencji. Znaczące przeceny dotknęły akcje takich gigantów jak Micron, Advanced Micro Devices, Intel czy Nvidia. Firmy technologiczne (tzw. hyperscalers) inwestują miliardy w rozwój centrów danych, jednak rynki zaczynają domagać się twardych dowodów na to, że produkty oparte na AI zaczną generować zyski uzasadniające te nakłady.
Czy to koniec hossy gigantów technologicznych?
"To zdecydowanie nerwowość związana ze sztuczną inteligencją. Ale czy jest to zjawisko przejściowe, czy coś bardziej trwałego? Nie sądzę, by ktokolwiek potrafił już na to odpowiedzieć" – stwierdził na łamach Al Jazeery Aleksandar Tomic, prodziekan ds. strategii, innowacji i technologii w Boston College.
Naukowiec podkreślił, że obecna sytuacja na parkietach może być punktem zwrotnym dla całego sektora nowej gospodarki. Zbyt wczesne jest jednak przesądzanie, czy mamy do czynienia jedynie ze schłodzeniem nastrojów, czy z trwałym odwróceniem trendu.
"Czy to tylko tymczasowe zachwianie? Nie sądzę, by ktokolwiek mógł to teraz powiedzieć z pełnym przekonaniem. Może to być przejściowa faza lub początek deflacji bańki AI, o której wszyscy mówili. Trudno to ocenić" – dodał Tomic w rozmowie z katarską stacją.
Polityka monetarna ciąży rynkom
Nastrojów na Wall Street nie poprawiają również perspektywy makroekonomiczne i powracające obawy o to, że globalną gospodarkę znów może zacząć dręczyć uciążliwa inflacja. Giełdowa wyprzedaż zbiega się w czasie z rosnącymi oczekiwaniami na zacieśnienie polityki pieniężnej przez amerykańską Rezerwę Federalną. Rynki finansowe przygotowują się na scenariusz, w którym pod przewodnictwem nowego szefa Fed, Kevina Warsha, stopy procentowe pozostaną na podwyższonym poziomie, a jesienią mogą wręcz wzrosnąć.
Dla spółek technologicznych, których wyceny opierają się na obietnicy przyszłych, odległych w czasie zysków, wysoki koszt pieniądza jest szczególnie dotkliwy. Droższy kredyt oznacza bowiem wyższe koszty finansowania gigantycznych inwestycji infrastrukturalnych, co w połączeniu z wątpliwościami co do rentowności samej sztucznej inteligencji tworzy dla rynku mieszankę wybuchową.