Alarm w niemieckim przemyśle. Nawet 100 tys. miejsc pracy zagrożonych

Niemiecki przemysł przygotowuje się na kolejną falę cięć. Z badania przeprowadzonego wśród tysiąca przedsiębiorstw wynika, że większość planuje ograniczenie zatrudnienia w kraju i przenoszenie działalności poza Niemcy. Jeszcze w tym roku zniknąć może nawet 100 tys. miejsc pracy.

Alarm w niemieckim przemyśle. Nawet 100 tys. miejsc pracy zagrożonychAlarm w niemieckim przemyśle. Nawet 100 tys. miejsc pracy zagrożonych
Źródło zdjęć: © Getty Images | Pavel Horak
Magda Żugier

Jeszcze w tym roku w niemieckim przemyśle może zniknąć nawet 100 tys. miejsc pracy. Takie wnioski płyną z ankiety przeprowadzonej wśród tysiąca niemieckich przedsiębiorstw przez firmę doradczą Horváth, do której dotarł dziennik "Handelsblatt". Coraz więcej firm zapowiada ograniczanie działalności w Niemczech i rozwój inwestycji na rynkach zagranicznych.

Z badania wynika, że około 60 proc. przedsiębiorstw planuje stopniową redukcję zatrudnienia w Niemczech. Według szacunków już w 2026 r. najbardziej ucierpieć mogą producenci samochodów, firmy z branży maszynowej oraz budowlanej.

Firmy chcą rozwijać się poza Niemcami

Ankieta obejmowała strategie przedsiębiorstw na lata 2026–2030. Jak opisuje "Handelsblatt", wiele z nich można sprowadzić do jednego wniosku – rozwój będzie odbywał się przede wszystkim poza Niemcami, a często także poza Europą.

Zbudował globalną firmę. Mówi o największym wyzwaniu dla polskiej gospodarki

Autorzy badania wskazują, że nie chodzi wyłącznie o problemy często podnoszone przez przedsiębiorców, takie jak biurokracja czy niedobór pracowników. Zdaniem Ralfa Sautera z firmy Horváth model gospodarczy oparty na eksporcie, który przez dekady napędzał niemiecką gospodarkę, traci dziś swoją przewagę. Wpływ mają na to napięcia geopolityczne, słabsze perspektywy wzrostu gospodarczego oraz trudniejsze warunki prowadzenia działalności na rynku krajowym.

Rząd pod rosnącą presją

Zdaniem "Handelsblatt" zapowiedzi kolejnych zwolnień zwiększają presję na niemiecki rząd, który od dłuższego czasu zmaga się z gospodarczą stagnacją. Gazeta zwraca uwagę, że szczególnie w regionach dotkniętych osłabieniem przemysłu rośnie poparcie dla ugrupowań skrajnych.

Przedsiębiorcy wskazują jednocześnie na wysokie ceny energii, rozbudowane regulacje, wysokie koszty pracy, obciążenia podatkowe oraz coraz silniejszą konkurencję ze strony Chin i Stanów Zjednoczonych.

Mimo że wiele firm nadal zakłada wzrost przychodów, nowe inwestycje coraz częściej dotyczą automatyzacji i wdrażania sztucznej inteligencji zamiast zwiększania zatrudnienia. Dane firmy EY pokazują, że już pod koniec pierwszego kwartału 2026 r. liczba pracowników niemieckiego przemysłu była o 2,3 proc. niższa niż rok wcześniej. Oznacza to ubytek około 127,3 tys. miejsc pracy. Od 2019 r. z niemieckiego przemysłu zniknęło już ponad 341 tys. etatów.

Przykładem jest koncern chemiczny Evonik, który zapowiedział likwidację kolejnych 3,2 tys. stanowisk pracy. Większość redukcji ma objąć zakłady w Niemczech.

Nowe etaty powstaną poza Europą

Jedynie 16 proc. ankietowanych przedsiębiorstw planuje zwiększenie zatrudnienia w Niemczech. Znacznie większy potencjał wzrostu firmy widzą na rynkach zagranicznych.

Nowe miejsca pracy mają powstawać przede wszystkim w Indiach, Chinach, Ameryce Północnej, na Bliskim Wschodzie, w Afryce oraz pozostałych krajach Azji. W Europie Środkowo-Wschodniej przedsiębiorstwa coraz częściej wybierają Rumunię, Węgry i Słowację, gdzie – jak wskazuje "Handelsblatt" – mogą liczyć nie tylko na niższe koszty pracy, ale również na dobrze wykwalifikowanych pracowników.

Według danych Eurostatu i Instytutu Gospodarki Niemieckiej koszty pracy w Niemczech są o 22 proc. wyższe od średniej unijnej i ponad dwukrotnie wyższe niż w krajach Azji oraz Europy Wschodniej. Dodatkowo przedsiębiorstwa coraz częściej decydują się na lokalną produkcję za granicą, aby ograniczyć skutki ceł i innych barier handlowych.

Wybrane dla Ciebie