Atak na prezydenta Gdańska. Joachim Brudziński podjął decyzję o wszczęciu kontroli w Agencji Ochrony "Tajfun"

Niezależnie od postępowania prokuratorskiego MSWiA wszczyna kontrolę w Agencji Ochrony „Tajfun”, która w niedzielę zabezpieczała wieczorny koncert Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Gdańsku - poinformował money.pl wydział prasowy resortu.

Obraz
Źródło zdjęć: © East News | Fot. Wojciech Strozyk/REPORTER
Przemysław Ciszak

Kontrolerzy z Departamentu Zezwoleń i Koncesji MSWiA sprawdzą warunki wykonywania koncesjonowanej działalności gospodarczej w zakresie ochrony osób i mienia - poinformował money.pl, wydział prasowy MSWiA.

Jak przypomina resort, zasady wykonywania działalności gospodarczej w tym zakresie określa ustawa o ochronie osób i mienia.

Kontrola zlecona przez ministra Joachima Brudzieńskiego będzie prowadzona niezależnie od działań prokuratury.

Z ustaleń money.pl wynika, że działający od 2008 roku Tajfun, posiada licencję wystawioną na nazwisko Gracjana Zwolaka. Jednak w portalach społecznościowych jako dyrektor zarządzający występuje Dariusz Sokołowski. To były policjant, kurator sądowy, a także właściciel firmy windykacyjnej. Tajfunem zarządzać ma od półtora roku.

Dyrektor Agencji Ochrony Tajfun Dariusz Sokołowski poinformował w rozmowie z money.pl, że pełnomocnik firmy "wziął udział w czynnościach" prowadzonych w związku z atakiem na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. - Firma w pełni współpracuje z organami ścigania w tej sprawie - powiedział money.pl pełnomocnik Agencji mec. Łukasz Isenko.

Przypomnijmy, że prezydent Gdańska został kilkukrotnie ugodzony nożem przez 27-letniego mężczyznę, któremu udało mu się dostać na scenę WOŚP w kulminacyjnym momencie imprezy.

Według informacji policji, napastnik miał identyfikator z napisem media. Po zadaniu ciosów nożem nie uciekał, przez chwilę chodził po scenie z nożem i z rękami uniesionymi w górę, przemawiał. Obezwładnił go dopiero pracownik techniczny. Dwóch ochroniarzy Agencji Tajfun, która zabezpieczała imprezę, zareagowało dopiero wówczas, gdy napastnik leżał na ziemi, przytrzymywany przez pracownika technicznego.

Wybrane dla Ciebie