Atak zimy to nie problem dla OZE. Oto prawdziwe zagrożenie
Śnieg i mróz nie utrudniają pracy OZE, w odróżnieniu od tzw. ciemnej flauty - okresu, kiedy nie wieje i nie świeci - wskazali eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Udział OZE w produkcji energii elektrycznej netto w Polsce podczas przerwy świątecznej zbliżał się do 40 proc. - dodali.
Eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE) wskazali, że mróz i śnieg nie ograniczają pracy odnawialnych źródeł energii (OZE). Problem stanowi tak zwana ciemna flauta, czyli okres, gdy brak wiatru i słońca. Jak podano, podczas świątecznej przerwy udział OZE w produkcji energii elektrycznej netto w Polsce osiągnął niemal 40 proc.
OZE zimą. Eksperci oceniają
Zimowe warunki podkreślają wyzwania, z którymi mierzy się polski system elektroenergetyczny. Wysoka wietrzność oraz praca elektrociepłowni wpływają na zmniejszenie zapotrzebowania i mniejszą produkcję z elektrowni węglowych.
"To koniec Unii Europejskiej". Rolnicy rozgoryczeni decyzją UE
„Nowoczesne turbiny instalowane w Polsce wyposażone są w rozwiązania powstrzymujące osadzanie się lodu lub umożliwiające jego rozmrażanie, dzięki czemu są w stanie wytrzymać mrozy sięgające -20, czy -30 stopni C” - podkreślono w raporcie PIE.
Śnieżna pokrywa nie jest znaczącym ograniczeniem dla energetyki słonecznej. Panele są montowane pod kątem, co pozwala na szybkie topnienie śniegu w słońcu. 4 stycznia moc produkcji energii słonecznej wyniosła 4,6 GW.
W opracowaniu PIE stwierdzono, że opady śniegu to dobra wiadomość dla energetyki wodnej. "Choć w Polsce jej rola jest ograniczona, pokrywa śnieżna w krajach nordyckich i alpejskich stanowi cenny rezerwuar wody, który może wspierać kontynentalne systemy elektroenergetyczne w okresie wiosenno-letnim" - zauważyli eksperci.
Ich zdaniem kluczowym wyzwaniem w obliczu zamieci śnieżnych jest dystrybucja prądu, o czym przekonali się w pierwszych dniach stycznia mieszkańcy Warmii i Mazur, dotknięci awariami. Intensywne opady śniegu i wichury zagrażają lokalnym sieciom dystrybucyjnym, na które m.in. przewracają się zaśnieżone drzewa czy spadają gałęzie.
Trudniejszy test dla systemu zaczął się 5 stycznia br.: spadającym temperaturom towarzyszy osłabienie siły wiatru. 6 stycznia br. udział OZE spadł do 14 proc. produkcji. "Podczas głębokiej ciemnej flauty współczynnik ten może spaść do kilku punktów procentowych. Nawet w latach 30. czy 40. obecnego stulecia ciężar utrzymania systemu będą brały na siebie głównie emisyjne elektrownie węglowe i gazowe, później również jądrowe" - przyznali.
System gazowy musi być gotowy
Zdaniem ekspertów stabilne zaopatrzenie gospodarstw domowych w energię elektryczną będzie nabierało jeszcze większego znaczenia wraz z elektryfikacją ogrzewania i transportu. Podkreślili, że pompy ciepła są najbardziej efektywnym i ekologicznym źródłem ciepła, jednak ich rozpowszechnienie wymaga odpowiedniego przygotowania po stronie systemu (elektrownie szczytowe, zabezpieczone sieci). Poinformowali, że zależność domów od sieci mogą zmniejszać: dobra izolacja termiczna budynku, magazyny ciepła, panele PV i bateryjne magazyny energii, z funkcjonalnością 7 off-grid. Ich zdaniem w odosobnionych domach mogą się sprawdzić rezerwowy kominek na drewno czy agregat prądotwórczy.
W przyszłości - jak podali - na szczytowe zapotrzebowanie, "nawet dwukrotnie wyższe niż dotychczasowe rekordy", musi przygotować się też system gazowy. "To właśnie źródła gazowe będą stanowiły ostateczne zabezpieczenie zarówno systemu elektroenergetycznego, jak i miejskich systemów ciepłowniczych oraz ogrzewania domów" - wskazali eksperci PIE.