Brexit miał być sukcesem. Brytyjczycy chcą wracać do UE
Dziesięć lat po referendum brexitowym w Wielkiej Brytanii po raz pierwszy na poważnie wróciła debata o ponownym wejściu do Unii Europejskiej. Coraz więcej Brytyjczyków uważa wyjście ze Wspólnoty za błąd, a o powrocie zaczynają mówić także czołowi politycy Partii Pracy - opisuje "Rzeczpospolita".
Jeszcze kilka lat temu rozmowa o powrocie Wielkiej Brytanii do Unii Europejskiej była politycznym tabu. Dziś coraz częściej pojawia się nie tylko w mediach i sondażach, ale również w wypowiedziach najważniejszych polityków.
Według badań YouGov aż 58 proc. Brytyjczyków uważa obecnie brexit za błąd. Tylko 29 proc. deklaruje, że ponownie zagłosowałoby za opuszczeniem Unii. Eksperci oceniają, że gdyby dziś przeprowadzono kolejne referendum, zwolennicy integracji europejskiej mieliby wyraźną przewagę - podaje "Rz".
Obietnice brexitu nie zostały spełnione
Zmiana nastrojów wynika przede wszystkim z rozczarowania skutkami opuszczenia Wspólnoty. Wielka Brytania nie przyspieszyła gospodarczo, a według części prognoz pod koniec dekady dochód na mieszkańca może być niższy niż w Polsce.
Wygranie z inflacją w 12 miesięcy? "Gwarancji nikt nie powinien dawać"
Nie sprawdziły się również zapowiedzi ograniczenia migracji. Choć napływ obywateli państw UE spadł, wzrosła imigracja z krajów spoza Europy. Z danych brytyjskiego MSW wynika ponadto, że dziś więcej Polaków opuszcza Wielką Brytanię, niż się w niej osiedla.
Dodatkowym problemem okazały się zmiany w światowej gospodarce - czytamy. Zdaniem "The Economist" Londyn coraz mocniej odczuwa skutki rosnącego protekcjonizmu, a Stany Zjednoczone nie są już postrzegane jako tak pewny partner gospodarczy i militarny jak przed dekadą.
Powrót do Europy coraz częściej pojawia się w polityce
O potrzebie ponownego zbliżenia z Unią zaczęli mówić także wpływowi politycy Partii Pracy. Burmistrz Manchesteru Andy Burnham oraz były minister zdrowia Wes Streeting nie ukrywają, że docelowo widzieliby Wielką Brytanię ponownie we Wspólnocie.
Premier Keir Starmer pozostaje bardziej ostrożny, ale również zapowiada przywrócenie Wielkiej Brytanii do "serca Europy". Według medialnych doniesień Londyn sonduje możliwość głębszej integracji gospodarczej z UE, w tym przywrócenia swobodniejszego przepływu towarów.
Droga do UE byłaby bardzo trudna
Powrót do Unii nie byłby jednak prosty. Bruksela konsekwentnie podkreśla, że dostęp do jednolitego rynku oznacza akceptację wszystkich czterech swobód — przepływu towarów, usług, kapitału i osób. Szczególnie kwestia migracji pozostaje dla Brytyjczyków politycznie wrażliwa.
Ponowne przyjęcie Wielkiej Brytanii wymagałoby również zgody wszystkich 27 państw członkowskich. W części krajów, m.in. we Francji, mogłoby to oznaczać konieczność przeprowadzenia referendum.
Dodatkowo od czasu brexitu sama Unia Europejska znacząco się zmieniła. Wspólne zadłużenie, fundusze odbudowy czy rozwój europejskiego przemysłu obronnego to kierunki integracji, które niekoniecznie spotkałyby się z entuzjazmem brytyjskich wyborców. W Brukseli pojawiają się też pytania, czy ewentualny powrót Londynu nie utrudniłby dalszego pogłębiania integracji w przyszłości.