Trwa ładowanie...
Zaloguj
Notowania
Przejdź na
oprac. PRC
|
aktualizacja

Zapora do rozbiórki. Kosztowała 6 mln zł. NIK: zagrożenie katastrofą

318
Podziel się:

6 mln złotych wyrzuconych w błoto. Błędy popełnione podczas projektowania i budowy zapory w Wilkowicach były przyczyną fiaska tej inwestycji - wynika z kontroli przeprowadzonej przez NIK. Raport wskazuje odpowiedzialnych za gigantyczne straty.

Zapora do rozbiórki. Kosztowała 6 mln zł. NIK: zagrożenie katastrofą
Przepełniający się zbiornik na zaborze w Wilkowicach (zdjęcie archiwalne) (PAP Archiwum, Andrzej Grygiel)

Za stratę około 6 mln zł, które zostały przeznaczone na prace budowalne, jest odpowiedzialny nieistniejący już Śląski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych (ŚZMiUW) w Katowicach wynika z kontroli przeprowadzonej przez NIK.

Zapora wodna w Wilkowicach została w 2014 r dopuszczona do użytku. Według założeń miała pełnić dwie podstawowe role - zapewnić mieszkańcom wodę pitną i ochronę przeciwpożarową, a dodatkowo chronić przed powodzią tereny położone poniżej.

Ostatecznie zapora nigdy nie pełniła żadnej z tych funkcji. Od początku jej konstrukcja budziła wątpliwości, a użytkowanie zgodnie z przeznaczeniem stwarzało potencjalne zagrożenie katastrofą budowlaną.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Polak "odkrył" ogromne złoża metali szlachetnych - Paweł Jarski - Elemental Holding w Biznes Klasie

"Zrealizowanie inwestycji w tym konkretnym miejscu, m.in z powodu uwarunkowań geologicznych wymagało najwyższej staranności na wszystkich etapach – projektowania, realizacji i eksploatacji tamy, jednak zdaniem NIK katowicki urząd tej staranności nie dochował" - oceniła NIK.

Zbiornik podczas intensywnych opadów deszczu w sposób niekontrolowany napełniał się samoczynnie, a napór wody powodował uszkadzania tamy - pęknięcia, osunięcia, przesiąki i wypływy wody pod ciśnieniem.

W ocenie organów nadzoru budowlanego tama nie nadawała się do remontu z przyczyn technicznych. W maju stan zbiornika był tak poważny, że po ulewach sztab kryzysowy w Wilkowicach zarządził ewakuację mieszkańców.

Rozbiórka tamy

W czerwcu 2019 r  Regionalnego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego wydała decyzję o demontażu. Jak przypomina NIK, ze względu na toczące się postępowania administracyjne, prace rozbiórkowe rozpoczęły się w 2021 r.

Łączny koszt budowy i demontażu zapory to ponad 8 mln zł, nie licząc kwot wydawanych na ekspertyzy i badania przeprowadzane w trakcie funkcjonowania tamy. Na samą rozbiórkę zbiornika, która zdaniem NIK była racjonalna ze względu na konieczność zapewnienia mieszkańcom bezpieczeństwa, wydano ponad 2 mln zł.

Stąd też wyliczenia NIK o zmarnowanych 6 mln złotych.

Ocena NIK jednoznaczna

Zdaniem NIK, liczba zmian w projekcie i analiza przeprowadzona przez ekspertów po wybudowaniu tamy wskazują na to, że dokumentacja projektowa w pierwotnym kształcie zawierała istotne braki i błędy. Jej opracowanie zlecono jednak profesjonalnej firmie z doświadczeniem w tej dziedzinie, mającej już w dorobku kilkanaście inwestycji o podobnym charakterze.

Już wcześniej zlecono Politechnice Wrocławskiej wykonanie ekspertyzy taby. Nie była pomyślna. Według autorów opracowania, o ile lokalizacja zbiornika została wybrana poprawnie, to wybór zapory ziemnej pozostawia wiele do życzenia.

Zdaniem ekspertów z Politechniki Wrocławskiej, ze względu na uwarunkowania terenowo- gruntowe w miejscu lokalizacji obiektu, bardziej odpowiednim rozwiązaniem byłaby zapora betonowa. W raporcie zaznaczono, że dokumentacja geologiczno-inżynierska została wykonana w trakcie długotrwałej suszy i nie zawierała jakiejkolwiek wzmianki o zachowaniu podłoża w okresie występowania opadów atmosferycznych. Z kolei w trakcie prac plac budowy nie miał odpowiedniego zabezpieczenia przed występującymi kilkukrotnie wezbraniami potoku Wilkówka, a wykonawca, wbrew przepisom, podczas opadów deszczu nie przerwał prac związanych m.in. z formowaniem korpusu zapory.

W ocenie Izby, władze gminy nie mogły przewidzieć, że zaproponowane rozwiązania okażą się niedoskonałe, a inwestycja zakończy się fiaskiem. W ocenie Izby za błędy popełnione podczas jej projektowania i realizacji odpowiada nieistniejący już Śląski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Katowicach.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(318)
Wodnik szuwar...
11 godz. temu
RZGW i centralę w Warszawie nadzorował w-ce minister ochrony środowiska niejaki Gawłowski z PO Znany z "afery melioracyjnej" i zmarnowanych grubych milionów w niedziałające wrota sztormowe na Jamnie.
Lwopold
12 godz. temu
Spółka zarządzali ludzie a wiec pomimo ze spółka nie istnieje to do odpowiedzialnośći mozna pociągnąć ludzi z zarządu.i tych co projektowali Przecież to ci ludzie. Podejmowali decyzje ktoś ten projekt zrobił ktoś go zatwierdził i odebrał po wykonywanych pracach. Pociągnąć do odpowiedzialność i ściągnąć z nich i ich majątku te koszta, w normalnym kraju tak sie robi. Poza tym ci ludzie gdzieś pracują a kto wie ile takich bubli zatwierdził biorąc kase pod stolem?
Kaśka
18 godz. temu
Nieistniejący zarząd. Ale ludzie chyba istnieją?
Maciek
18 godz. temu
Jakoś o 2 miliardy zł przepalone przez poprzedni rząd przy budowie elektrowni Ostrołęka nikt się nie troszczy
Edgar Renz
19 godz. temu
Tak jest, jak państwo albo komuna zabiera się za realizację wszystkiego. Wzięto by porządne firmy z odpowiednim doświadczeniem do projektowania i wykonawstwa, to by pewnie poszło inaczej, a przynajmniej byliby odpowiedzialni i ich ubezpieczyciele do regulacji szkody, jeśliby do niej doszło.
...
Następna strona