Czegoś takiego w Japonii nie było od 40 lat. Waluta stała się problemem

Wspólna interwencja Japonii i USA na rynku walutowym miała zatrzymać dalsze osłabienie jena. Zdaniem Mirosława Budzickiego z PKO BP sam fakt, że była konieczna, pokazuje fiasko wieloletniej polityki pobudzania gospodarki przez tanią walutę i wyższą inflację.

USA pomogły Japonii. Tani jen stał się problememUSA pomogły Japonii. Tani jen stał się problemem
Źródło zdjęć: © Getty | © 2026 Bloomberg Finance LP
Malwina Gadawa

W poniedziałek zarówno japońska, jak i amerykańska administracja potwierdziły, że oba kraje dokonały wspólnej interwencji na jenie. Interwencję potwierdzili japońska minister finansów Satsuki Katayama, jak i amerykański sekretarz skarbu Scott Bessent. Wcześniej, bo jeszcze w niedzielę, o interwencji mówił prezydent USA Donald Trump.

Słaby jen zaczął szkodzić także USA

Sytuacja na rynku jena zwróciła uwagę specjalistów jeszcze w czwartek, 30 lipca, kiedy jen nagle umocnił się z ok. 163 jenów za dolara do ok. 159,25 jenów za dolara. Wówczas pojawiły się informacje, że interwencji dokonał samodzielnie Bank Japonii, który mógł wydać wtedy ok. 57 mld dolarów. Wspólna interwencja rządu USA – bo interwencji nie dokonał amerykański bank centralny, tylko rząd – i japońskiego nastąpiła w piątek, 31 lipca. Jej skala ze strony japońskiego banku centralnego mogła być podobna. Ile wydali Amerykanie, nie wiadomo, bo podejrzana i sfotografowana w ub. tygodniu notatka sekretarza skarbu mówiła o zakupach jenów za 5-7 mld dolarów.

Wizy pięciokrotnie droższe. Polacy mogą odetchnąć z ulgą

Jak powiedział PAP strateg banku PKO BP Mirosław Budzicki, celem interwencji było zahamowanie deprecjacji jena, która była niekorzystna także dla Amerykanów.

- Osłabienie jena pomaga japońskim eksporterom, ale z drugiej strony wpływa negatywnie na konkurencyjność firm amerykańskich, którym trudniej rywalizować z japońskimi. Ogranicza to też efektywność wysokich ceł wprowadzonych niedawno przez administrację amerykańską. W efekcie USA dołączyły do Japonii, która postanowiła przeciwdziałać nadmiernemu osłabieniu się jena, bo dla Amerykanów mocniejszy jen też jest korzystny – powiedział ekonomista PKO BP.

Jednak japońska polityka osłabiania jena – i wraz z tym zwiększania inflacji w kraju – trwa od lat. Jeszcze w latach 2011-2012 kurs dolara wynosił ok. 75-77 jenów. W roku 2020 dolar kosztował ok. 100 jenów – a potem wyraźnie się osłabił.

- Problem z polityką pieniężną Japonii polega na tym, że trudno uznać ją za sukces. Można powiedzieć, że japoński rząd liczył, że utrzymując luźną politykę pieniężną i osłabiając jena, wywoła inflację i podbije oczekiwania inflacyjne, a to np. przez wzrost konsumpcji pobudzi gospodarkę. Ale inflacja w Japonii nie wzrosła istotnie – po wybuchu wojny w Ukrainie przekroczyła krótkoterminowo 4 proc., ale znowu powróciła do ok. 1,5 proc. Poza tym inflacja, która jest wywołana osłabieniem kursu walutowego czy polityką pieniężną, prawdopodobnie szybko powróci do pierwotnych niskich poziomów i to nawet bez istotnego umocnienia się jena – powiedział ekspert.

Podkreślił, że osłabienie jena już doprowadziło do podwyżki stóp w Japonii, a obecna sytuacja – czyli połączenie taniejącego jena i rosnących w wyniku konfliktu na Bliskim Wschodzie cen surowców energetycznych, mogłaby doprowadzić do dalszych podwyżek stóp procentowych.

- Tymczasem bank centralny w Japonii nie zamierza nadmiernie podnosić stóp procentowych. Przede wszystkim nie ma ku temu powodów makroekonomicznych – gospodarka japońska nie rozwija się w nadmiernym tempie, nie ma symptomów przegrzania. Na dodatek wzrost stóp procentowych prowadziłby do spowolnienia wzrostu PKB oraz do wzrostu kosztów obsługi długu. A te w Japonii są bardzo wysokie – dodał Budzicki.

Japoński dług publiczny w roku 2024 mógł sięgać nawet 236 proc. PKB. Zwiększenie stóp procentowych oznacza wzrost wydatków na obsługę długu przez japoński rząd.

- Poza tym polityka taniego jena tak naprawdę jest korzystna jedynie dla eksporterów, ale już nie musi być dla całej gospodarki. Choć eksport staje się bardziej konkurencyjny, jednocześnie drożeją surowce, które Japonia musi importować – i to nie tylko surowce do produkcji, ale także żywność. Poza tym taniejący jen negatywnie wpływał na koszt inwestycji – nie tylko na wydatki na nowe technologie, które po prostu drożały, ale także na stopę zwrotu z inwestycji. Jeśli bowiem ktoś zainwestował w Japonii, to spadający kurs jena powodował spadek opłacalności inwestycji – powiedział ekonomista.

Poziom 160 jenów uruchomił reakcję

Jednak te czynniki były już widoczne wcześniej. Odpowiadając na pytanie, dlaczego ogromna japońska interwencja nastąpiła teraz, Budzicki ocenił, że decydujące mogło być przekroczenie poziomu 160 jenów za dolara.

- Japończycy mówili, że przy interwencji będą brać pod uwagę nie tyle konkretny poziom, ale też to, jak duże pozycje zostały zbudowane przez inwestorów, którzy grają na słabego jena – jeśli będą odpowiednio duże, to wówczas interwencja na rynku walutowym będzie skuteczniejsza – powiedział Budzicki. W ostatnich tygodniach pozycje przeciw jenowi były akurat jednymi z największych w ramach dostępnych danych.

– Jednak nie sądzę, aby Japończycy liczyli, że zmienią trend na rynku walutowym. Kurs walutowy odzwierciedla stan gospodarki i jej ocenę przez inwestorów. Gdyby Japonii udało się pobudzić gospodarkę przez osłabienie waluty i pobudzenie inflacji, to wtedy wzrost PKB trwale by przyspieszył, a jen przestałby się osłabiać. Fakt, że konieczna okazała się interwencja, bo jen nie przestaje tanieć, pokazuje, że obecna polityka gospodarcza nie dała rezultatów i jak sugeruje teoria ekonomii konieczne będą szersze zmiany o charakterze strukturalnym – dodał.

W dłuższym okresie interwencje walutowe wsparłyby deeskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie (poprzez spadek cen surowców), a także zmiana oczekiwań w zakresie polityki pieniężnej i wycofanie się rynku z wyceniania podwyżek stóp procentowych.

W poniedziałek kurs dolara utrzymywał się poniżej 157 jenów, choć o ile na początku handlu było to nieco ponad 156 jenów, to wraz z upływem czasu kurs dolara rósł.

Wybrane dla Ciebie