Wśród państw podążających tą drogą znajdują się Kenia, Sri Lanka oraz Panama. Armando Armenta, wiceprezes ds. globalnych badań ekonomicznych w AllianceBernstein, wyjaśnia że podwyższone stopy procentowe w USA oraz stroma krzywa dochodowości amerykańskich obligacji skarbowych sprawiły, że finansowanie dolarowe stało się bardziej uciążliwe dla krajów rozwijających się. Dodaje jednak, że wiele z tych przesunięć w kierunku tańszego finansowania pozadolarowego to jedynie działania tymczasowe podejmowane przez państwa, które muszą skupić się na redukcji swoich potrzeb finansowych.
Szczególnie interesujący jest przypadek Kenii, której ministerstwo finansów potwierdziło w sierpniu prowadzenie rozmów z China ExIm Bank - największym wierzycielem kraju - w sprawie konwersji spłat dolarowych pożyczek na juan. Chodzi o kredyt wartości 5 miliardów dolarów zaciągnięty na budowę linii kolejowej Nairobi-Mombasa, który znacząco obciąża budżet państwa. Podobnie Sri Lanka, gdzie prezydent poinformował parlament o planach pozyskania finansowania w juanach na dokończenie kluczowego projektu autostradowego, który został wstrzymany po ogłoszeniu niewypłacalności w 2022 roku.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Zaczynał od zera. Dziś zarabia miliony na turystyce - Maciej Nykiel w Biznes Klasie
Pekin zachęca zadłużonych
Przejście na finansowanie w juanach jest także konsekwencją chińskiej inicjatywy Pasa i Szlaku wartej 1,3 biliona dolarów, w ramach której Pekin pożyczył setki miliardów dolarów rządom na całym świecie na projekty infrastrukturalne. Thilina Panduwawala, ekonomista z Frontier Research w Kolombo, zauważa że głównym powodem konwersji na juana wydają się być właśnie koszty finansowania.
Yufan Huang z China-Africa Research Initiative na Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa podkreśla jednak, że postępy w szerszej adopcji pożyczek w juanach pozostają ograniczone. Jego zdaniem nawet teraz, gdy stopy procentowe juanów są niższe, wielu pożyczkobiorców pozostaje niezdecydowanych, a działania te mają charakter indywidualny, jak w przypadku Kenii.
Szwajcaria bezpieczną przystanią
Panama wyróżnia się szczególnie aktywnym podejściem - w samym lipcu pozyskała równowartość prawie 2,4 miliarda dolarów w pożyczkach frankowych od banków. Felipe Chapman, minister finansów Panamy, podkreślił że dostęp do tańszego finansowania pozwolił zaoszczędzić ponad 200 milionów dolarów w porównaniu z emisją długu dolarowego. Dodał również, że kraj zdywersyfikował zarządzanie długiem suwerennym, włączając euro i franki szwajcarskie zamiast polegać wyłącznie na amerykańskich rynkach kapitałowych.
Kolumbia również wydaje się zmierzać w kierunku pożyczek frankowych. W ubiegłym tygodniu grupa globalnych banków rozpoczęła ofertę wykupu kolumbijskich obligacji po obniżonych cenach, co inwestorzy interpretują jako część aranżowania pożyczki frankowej dla rządu. Andres Pardo z XP Investments wyjaśnia, że Kolumbia mogłaby pożyczać po niskich szwajcarskich stopach około 1,5 procent, aby wykupić dług dolarowy o rentowności 7-8 procent oraz lokalne obligacje peso oprocentowane nawet na 12 procent.
Warto zauważyć, że przy obecnej stopie funduszy federalnych USA w przedziale 4,25-4,5 procent - znacznie wyższej niż stopy głównych banków centralnych innych krajów - bezpośredni koszt nowych pożyczek dolarowych jest relatywnie wysoki dla wielu rozwijających się gospodarek. Dla porównania, Szwajcarski Bank Narodowy obniżył stopy do zera w czerwcu, podczas gdy chińska referencyjna stopa siedmiodniowego reverse repo wynosi zaledwie 1,4 procent.
Dolar traci na znaczeniu
Trend ten wpisuje się w szerszy kontekst geopolityczny, gdzie Chiny aktywnie promują internacjonalizację juana jako alternatywy dla dominacji dolara w handlu międzynarodowym. Jednocześnie wysokie stopy procentowe w USA, które wywołały krytykę ze strony prezydenta Donalda Trumpa, paradoksalnie osłabiają pozycję dolara jako preferowanej waluty zadłużenia.
Toke Hjortshøj z Impax Asset Management zauważa rosnące zainteresowanie emisjami w euro - według danych JPMorgan wartość obligacji korporacyjnych z rynków wschodzących denominowanych w euro osiągnęła rekordowe 239 miliardów dolarów w lipcu. Azjatyccy emitenci stanowią obecnie jedną trzecią tego rynku, podczas gdy 15 lat temu było to zaledwie 10-15 procent.
Eksperci rynkowi ostrzegają jednak, że choć emisje w alternatywnych walutach mogą pomóc ograniczyć koszty obsługi długu, w długim terminie nie zastąpią one dostępu do znacznie większego publicznego rynku obligacji dolarowych. Kluczowe pozostają fundamentalne reformy gospodarcze, które ponownie otworzą tym krajom drzwi do tradycyjnych rynków kapitałowych.