Burza wokół wysokich zarobków lekarzy w Polsce nie cichnie. Nowego paliwa sprawie dodał pomysł, który w ubiegłym tygodniu przedstawiła minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda. Chodzi o maksymalne poziomy wynagrodzeń indywidualnych i maksymalnych wydatków w ramach budżetów szpitali ze środków NFZ.
W sondzie programu TVP "Bez retuszu" widzowie zdecydowanie opowiedzieli się za limitem płac lekarzy w publicznej ochronie zdrowia (86 proc.).
Do pomysłu z Ministerstwa Zdrowia na platformie X odniósł się również szef MSZ Radosław Sikorski. Wicepremier niespodziewanie opowiedział się za podwyżką dla prezydenta RP, którym obecnie jest Karol Nawrocki - jak wiadomo - z opozycyjnego wobec rządu obozu politycznego.
Jednoosobowa działalność gospodarcza a umowa o pracę. Szef PIP wyjaśnia
"Osobiście uważam, że nikt w sektorze publicznym, ze spółkami Skarbu Państwa i komunalnymi włącznie, nie powinien zarabiać więcej niż prezydent RP, który wszak powinien pobory mieć podwyższone. A jeśli ktoś chce być milionerem, to powinien spróbować swych sił w sektorze prywatnym" - napisał Radosław Sikorski na X.
W 2026 r. wynagrodzenie prezydenta wynosi ok. 30,9 tys. zł brutto miesięcznie, co daje w przybliżeniu 22 tys. zł netto.
Koniec z kominami płacowymi?
Szefowa MZ w zeszłą środę ogłosiła walkę z tzw. kominami płacowymi, zaznaczając, że ustawa umożliwiająca gromadzenie szczegółowych danych medyków na podstawie numeru PESEL czeka już tylko na podpis prezydenta.
Ministerstwo Zdrowia planuje odgórnie uregulować maksymalne stawki zarobków dla lekarzy, aby zapobiec patologiom w gospodarowaniu publicznymi środkami pochodzącymi z NFZ.
- Chcemy zmierzyć się z maksymalnym limitem wynagrodzeń dla indywidualnego pracownika medycznego. Naszą stawką wyjściową, którą proponujemy, jest kwota do 240 zł brutto za godzinę - zapowiedziała minister Jolanta Sobierańska-Grenda, zaznaczając, że jest to wskaźnik stanowiący bazę przeliczeniową do tradycyjnego etatu.