Jak wskazano, oprócz przeprosin za naruszenie dóbr osobistych Joanna Kurska domagała się od Telewizji Polskiej oraz Pawła Płuski, kierownika redakcji "19.30", również zadośćuczynienia w kwocie 100 tys. zł za doznaną krzywdę.
"Sąd Okręgowy w Warszawie po przeprowadzeniu postępowania wydał wyrok oddalający w całości roszczenia Pani Joanny Kurskiej. Wyrok nie jest prawomocny" - zaznaczono w informacji przesłanej PAP we wtorek przez Dział Komunikacji Korporacyjnej Telewizji Polskiej S.A. w likwidacji.
"10 milionów zł – to suma roszczeń, jakie dostaliśmy w spadku za kłamstwa, półprawdy i manipulacje autorstwa TVPiS. Przez 3 lata skierowano przeciwko nam jeden pozew. Jego autorką była J. Kurska (...) W analizowanym przez sąd materiale znalazła się jeszcze jedna informacja, a mianowicie, że państwo Kurscy i były mąż Pani Kurskiej zarobili w TVP blisko 10 mln zł. Tego nikt nie zaskarżył..." - dodał na Facebooku dyrektor generalny TVP Tomasz Sygut.
"Kurski po prostu kłamie". Dworczyk grzmi ws. Morawieckiego
Joanna Kurska zapowiedziała w rozmowie z Press.pl, że będzie się odwoływać. – To skandaliczna decyzja sądu. Sędzia stanęła po stronie kłamstwa. TVP nigdy nie przedstawiła dowodów na to, że zarabiałam rzekome 117 tys. zł miesięcznie. Nie mogli przedstawić, bo tyle nie zarabiałam i nigdy na moje konto nie wpłynęła taka pensja. Obrzydliwa, polityczna, kłamliwa decyzja - powiedziała.
Joanna Kurska w 2016 r. była wicedyrektorem ds. koordynacji programowej TVP, a następnie dyrektorem tego biura. Do Telewizji Polskiej wróciła w 2022 r., została producentką w Agencji Kreacji, Rozrywki i Oprawy TVP oraz redaktor naczelną "Pytania na śniadanie". Jak podawała TVP, współpracę z Kurską zakończono w styczniu 2023 r.