Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Michał Wąsowski
|
aktualizacja

Dopłaty do węgla jeszcze podbiją inflację. "Ten transfer robi dwie rzeczy"

69
Podziel się:

Rząd dał zielone światło nowemu programowi jednorazowych dopłat do węgla. Plan ma pochłonąć 11 mld zł. Według ekonomistów jest to ruch, który jeszcze podbije i tak wysoką inflację, ale nie to jest największym problemem programu. - Właściciele kopciuchów dostaną wsparcie państwa, a ci, którzy zainwestowali w pompę ciepła czy piec gazowy, zostaną z wyższymi ratami za zakup tych urządzeń i ich instalację, ale bez żadnej dopłaty - wskazuje Kamil Sobolewski, główny ekonomista pracodawców RP.

Dopłaty do węgla jeszcze podbiją inflację. "Ten transfer robi dwie rzeczy"
Rządowe dopłaty do węgla podbiją jeszcze inflację - uważają ekonomiści (East News, Lukasz Gdak)

Dodatek węglowy przegłosowany przez Sejm wynosi 3 tys. zł. Przysługuje każdemu gospodarstwu domowemu, którego głównym źródłem ogrzewania jest ten surowiec energetyczny. Dopłaty to odpowiedź rządu na kryzys na rynku węgla - surowca brakuje, a jego ceny są wyjątkowo wysokie. Tu opisywaliśmy, co trzeba zrobić, by otrzymać dopłatę.

Łącznie program ma kosztować ok. 11 mld zł, czyli ok. 0,4 proc. PKB. Co istotne, dla tej pomocy nie będzie kryterium dochodowego - ubiegać się o nią będą mogły również osoby zamożne. Jak mówi nam Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP, to kolejny transfer społeczny, który jest inflacjogenny.

Dopłaty do węgla nie pomogą najbiedniejszym?

- Ten transfer robi dwie rzeczy: z jednej strony powiększa deficyt sektora finansów publicznych, bo nie ma dochodów podatkowych, które by go zrekompensowały, a z drugiej strony przesuwa dochód od osób, które mają wyższą skłonność do oszczędzania, do osób, które więcej wydają tu i teraz - wyjaśnia ekonomista.

Jak podkreśla Sobolewski, cała inicjatywa rządu ma więc ostatecznie charakter proinflacyjny. Nie jest to też, według ekonomisty Pracodawców RP, program socjalny zapobiegający negatywnym zjawiskom tylko wśród osób najbardziej potrzebujących i ubogich, bo pomoc dostaną też osoby zamożne, zużywające ogromne ilości energii. - Takie osoby, które nie mają potrzeby dbania o środowisko, trzymają się starych przyzwyczajeń i kopcą, też dostaną dopłatę - wskazuje Sobolewski.

- Właściciele kopciuchów dostaną więc wsparcie państwa, a ci, którzy zainwestowali w pompę ciepła czy piec gazowy, zostaną z wyższymi ratami za zakup tych urządzeń i ich instalację, ale bez żadnej dopłaty. Pojawia się więc też pytanie o sprawiedliwość takiego rozwiązania. To jest pobudzanie inflacji bez stymulowania inwestycji, efektywności, czystego powietrza i chyba z tym mam większy problem niż z samym charakterem proinflacyjnym tych dopłat - komentuje Sobolewski.

Jak dodaje, lepiej, gdyby była to pomoc socjalna przekazywana tylko najbardziej potrzebującym. Tymczasem obecne rozwiązanie to "nierówne traktowanie ludzi, którzy zachowali się w sposób zapobiegliwy".

Co więcej, jak mówi ekonomista, węgiel kupowany za pieniądze z dopłat prawdopodobnie nie zostanie wydobyty w Polsce, tylko będzie surowcem z importu. - Na ostatniej Radzie Dialogu Społecznego strona pracowników i rząd przedstawili opinie, że szybki wzrost wydobycia węgla w Polsce w najbliższych 2-3 latach nie jest możliwy, więc będziemy go importować - zaznacza. I dodaje, że program rządu finansuje popyt na surowiec, który pośrednio przełoży się na większy eksport z Rosji, a tym samym będzie to finansowanie rosyjskiej agresji na Ukrainę.

Rządowy program bez konsultacji społecznych

Kamil Sobolewski dodaje również, że rządowy program powinien zostać poddany konsultacjom społecznym. - Pracodawcy, ale też związki zawodowe, szczególnie środowisko górnicze, ma dobre pomysły, jak radzić sobie z energochłonnością w gospodarce - podkreśla.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Gdzie największe wzrosty cen? "Drożeje właściwie wszystko"

I wskazuje, że za kwotę 11 mld zł można by z powodzeniem np. finansować potrzebującym gospodarstwom domowym zakup pieców do zgazowania drewna. - Za 11 mld zł można by wyposażyć w takie piece milion gospodarstw domowych w Polsce. Albo pół miliona gospodarstw, a za resztę kwoty zapewnić im najwyższej jakości suche, opałowe drewno, będące ekwiwalentem 5 ton węgla. Czyli dać 3-5 razy więcej paliwa i nowoczesne źródło ciepła - proponuje ekonomista. Jak dodaje, to byłby przykład rozwiązania proekologicznego, wzmacniającego inwestycje, zamiast promocji wykorzystania "źródła brudnego i nieprzyszłościowego".

- Mi się taka pomoc bardzo nie podoba, bo to dawanie ryby, a nie wędki. Pomoc społeczna powinna być tak ukształtowana, by biedni ludzie wyrastali z problemu, a nie brnęli w niego głębiej. W przypadku węgla trzeba zmniejszać zapotrzebowanie na surowiec. Jeśli biedne gospodarstwo domowe pali węglem i nie umie inaczej, a dostanie dopłatę, to zostanie przy swoich przyzwyczajeniach. Przy ograniczonej podaży węgla skończy się to wzrostem jego cen albo podtrzymaniem obecnego, chorego poziomu cen, a nie wysiłkiem efektywnościowym. Mając połowę lipca, można by spróbować innego rozwiązania. Takiego, które obniży energochłonność, sprawi, że tak duże wydatki na paliwo do ogrzewania w przyszłości nie będą potrzebne, a dochody ubogie gospodarstwo domowe przesunie na rzeczy bardziej efektywne i użyteczne. Nie zmarnujmy tej szansy - dodaje Sobolewski.

Wspieranie popytu nie załatwi problemu braku węgla

Na to, że program dopłat do węgla podbije inflację, wskazał w serii tweetów również ekonomista instytutu Wise Europa dr Maciej Bukowski. "Niestety, politycy na całym świecie ze skutkami szoku podażowego (który odzwierciedla rzadkość jakiegoś dobra, w tym wypadku węgla, ale dotyczy to też gazu czy ropy) próbują walczyć poprzez subsydia do popytu" - napisał Bukowski.

Jak podkreślił, rządy nie mogą podnieść podaży tego dobra - w tym przypadku węgla - więc nie rozwiązują głównego problemu, jakim są braki zaopatrzenia. Dosypują więc pieniędzy, co z kolei podnosi ceny. "Zarazem jest to do pewnego stopnia środek zmniejszający siłę ew. spowolnienia (bo podtrzymuje popyt w innych branżach), Ceną jest wyższa inflacja" - podkreślił Bukowski.

Jak dodał ekonomista, dotyczy to nie tylko dopłat do węgla, ale też np. obniżek akcyzy na paliwa. Rządy, jego zdaniem, "w ten sposób zmniejszają siłę spowolnienia i podnoszą inflację".

Wyjaśnił jednak, że rozwiązania te - dopłaty do węgla i obniżki VAT na paliwa - są "w różnym stopniu regresywne":

Obniżki VAT na paliwa są silnie regresywne, czyli bogatsi z większymi samochodami i więcej jeżdżący zyskują na nich dużo więcej niż biedniejsi w seicento lub bez samochodu w ogóle. Ryczałtowa dopłata do węgla nie ma tej cechy".

Dlatego Bukowski uważa, że z tej perspektywy dopłaty do węgla są bardziej uzasadnione niż obniżka VAT na paliwa, ale i nowy program rządu powinien zostać skonstruowany inaczej. Jak? Przede wszystkim, wskazuje ekonomista, pomoc powinna zostać ograniczona do dolnych 20 proc. rozkładu dochodów gospodarstw domowych.

W obecnym kształcie, jego zdaniem, pomoc opiewająca na 0,4 proc. PKB jest po prostu za duża. "Jak w takiej sytuacji RPP ma nie podnosić stóp?" - pyta retorycznie Bukowski.

Warto przy tym przypomnieć, że według najnowszej prognozy banku Goldman Sachs, presja inflacyjna w Polsce nie odpuści, a RPP podniesie ostatecznie stopy procentowe do 8 proc.

Michał Wąsowski, zastępca redaktora naczelnego money.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(69)
Aśka
2 miesiące temu
Jedyne o co walczy PiS to o SŁUPKI WYBORCZE.Podnoszą stopy procentowe ,ale to nic nie da ,bo idzie w parze z ROZDAWNICTWEM.W tej chwili ta" WALKA"z inflacją odbywa się kosztem KREDYTOBIORCÓW ,TYLKO DOKRĘCAJĄ stopy %, przy takim rozdawnictwie to jeszcze NIE KONIEC ICH PODNOSZENIA.
iii
2 miesiące temu
Podobno banknotami też się dobrze pali, taczka po brzegi wypełniona banknotami 500 zł powinna wystarczyć na godzinkę, niedługo będziemy testować
Ewa
2 miesiące temu
Tylko, że VAT na węgiel jest 23% a na gaz ziemny i ciepło systemowe został obniżony z 23 na 5%. O tym się zapomina. Kupiłam 3 tony węgla po 3 tyś zł, na samym vacie państwo zarobiło o 1120 zł więcej na tym , że cena jest wyższa Vat od 1 tyś. to 187 zł a od 3 tyś. to 560 zł. Masakra. Niech sobie w tyłek wsadzą tą śmieszną dopłatę
pol
2 miesiące temu
Nie będzie żadnych dopłat do węgla to kolejna propaganda PIS-u a media tą bzdurę nakręcają jak z tym cukrem , całą inflację nakręcają PIS i CAŁA KOALICJA , POLSKIE MEDIA i tyle ..........
nie
2 miesiące temu
cieszcie się tak patolodzy ... obiecuję wam, że lecę już do skupu zamówić węgla do oporu i będę do tego namawiał innych ... ilość JEST i BĘDZIE ograniczona więc mamy gwarancje wzrostu cen ... te 3k to może na waciki wam starczy ...
...
Następna strona