Elektryczne Porsche Macan to był błąd. Teraz starają się go naprawić
Elektrycznemu Porsche Macan w teorii niczego nie brakuje. Przekonałem się o tym po kilku dniach za kierownicą. Pod względem stylistyki, osiągów i komfortu to prawdziwe Porsche. A mimo to rynek go nie kupił, w przeciwieństwie do spalinowego poprzednika. I w centrali w Stuttgarcie zdali sobie z tego sprawę.
– Nasza strategia polegała na oferowaniu silników spalinowych, hybrydowych i elektrycznych samochodów sportowych w każdym z naszych trzech segmentów, ale nie dla każdego produktu. W przypadku modelu Macan popełniliśmy błąd – przyznał szczerze Oliver Blume, CEO Volkswagen Group, który przez 10 lat stał na czele Porsche, w wywiadzie dla Frankfurter Allgemeine Zeitung.
Porsche przestało sprzedawać spalinowy wariant modelu Macan w Europie w 2024 r., a produkcja na inne rynki zakończy się w połowie tego roku. Na następcę Macana z silnikiem spalinowym trzeba będzie poczekać do 2028 r., kiedy to zadebiutuje z nową nazwą. Spalinowy Macan był sukcesem, elektryczny nie powtórzył jego sukcesu.
Porsche Macan – technikę dzieli z Audi, ale ambicje ma po Taycanie
Jak wygląda elektryczne Porsche Macan?
Macan to młodszy i mniejszy brat modelu Cayenne, który okazał się bardzo udanym eksperymentem dla marki ze Stuttgartu. Na rynku pojawił się w 2010 r. i szybko okazał się bestsellerem Porsche. Niecałe 4,8 m długości, blisko 194 cm szerokości, 162 cm wysokości i nawet 22-centymetrowy prześwit to recepta na SUV-a, do którego pasuje określenie "muskularny". Macan nie sili się na to, by sprawiać wrażenie lekkości. Bardziej pasuje do niego solidność. Co więcej, druga generacja Macana jest o 5 cm dłuższa i 1 cm szersza od spalinowego poprzednika.
Jego przednie reflektory inspirowane Taycanem, charakterystyczna świetlna listwa z tyłu jak w 911. I jeszcze ten lakier – powiedzieć o nim "fioletowy", to jakby go obrazić. Do tego idealnie obszyta skóra w dwóch kolorach, Piano Black, sportowe fotele z herbami Porsche na zagłówkach, zegarek na środku deski rozdzielczej, nawet w wirtualnym kokpicie wiernie oddane tarcze trzech zegarów. Wizualnie – tak z zewnątrz, jak i w środku - Macan to Porsche pełną gębą.
Marka ze Stuttgartu już lata temu udowodniła, że Porsche to nie tylko 911, Boxster czy Cayman. SUV, w którym nie siedzi się przyklejonym do asfaltu, ale wygodnie i wysoko nad drogą, nie musi wyrzekać się genów przodków.
Nawet trzy ekrany, wliczając ten przed fotelem pasażera, udało się projektantom Porsche wkomponować w deskę rozdzielczą tak, by nie dominowały wnętrza i nie wyglądały na "doklejone". Tu wszystko wygląda na przemyślane i podporządkowane ergonomii. Nie inaczej jest z dotykowym panelem na konsoli środkowej, dzięki któremu najważniejszych funkcji (np. klimatyzacji) nie trzeba szukać na ekranie, bo są dosłownie pod ręką.
Miejsca z tyłu nie jest przesadnie dużo, ale cztery osoby pogodzą się. Bagażnik ma 540 l, jest pojemny i – co też ważne – foremny i dobrze zorganizowany (patrz: haczyki). Brak silnika spalinowego z przodu pozwolił na wygospodarowanie tam dodatkowych 84 l w schowku pod maską.
Jak jeździ elektryczne Porsche Macan 4S?
Teoretycznie elektryczny silnik dla Porsche Macan powinien oznaczać same zalety. Gdy potrzeba komfortu, zapewnia ciszę w kabinie i brak wibracji. Gdy trzeba obudzić w nim sportowego ducha, przyspiesza od 0 do "setki" w zaledwie 4 s.
Tak właściwie to mowa o dwóch silnikach elektrycznych, które w wariancie 4S zapewniają 516 KM mocy i 820 Nm maks. momentu obrotowego. Jak to w "elektrykach" bywa, dostępnego od razu, czemu samochody elektryczne zawdzięczają możliwość wbijania w fotel. Umieszczone przy obu osiach zapewniają napęd 4x4. Maksymalna prędkość to 240 km/h. Baterie mają 100 kWh pojemności brutto. Na jak długo to wystarcza? W warunkach miejskich można liczyć na blisko 500 km. Jednak wyjeżdżając w trasę i korzystając z osiągów, trzeba będzie szukać szybkiej ładowarki nawet co 300 km. Wiele zależy od kierowcy i jego stylu jazdy.
Macana można ładować z maksymalną mocą 270 kW, co pozwala korzystać również z superszybkich ładowarek. Teoretycznie od 10 do 80 proc. można go naładować w 21 minut. Teoretycznie, bo nie zawsze i nie przez cały czas transfer energii odbywa się z maksymalną mocą.
Na wrażenia za kierownicą, ani na komfort jazdy, naprawdę narzekać nie można. Elektryczny Macan nie tylko wygląda, ale i jeździ jak Porsche. Dobrze radzi sobie z przyspieszaniem na prostej, trzyma się w zakrętach, układ kierowniczy jest precyzyjny, zawieszenie adaptacyjne. Swoimi gabarytami również w mieście nie przyprawia o ból głowy podczas parkowania. Spora w tym zasługa kamer 360 stopni i czujników parkowania, które dają dobry ogląd sytuacji dookoła.
Elektryczne Porsche Macan 4S. Zdjęcia
Podsumowanie testu
Co mi się podobało? | Co mi się nie podobało? |
|---|---|
+ wygląda jak Porsche i jeździ jak Porsche | |
+ ergonomia kokpitu i komfort wnętrza | |
+ materiały i jakość wykończenia |
Ile kosztuje elektryczne Porsche Macan 4S?
Skoro jest tak dobrze i w elektrycznym Macanie niczego nie brakuje, dlaczego okazał się dla Porsche biznesową klapą? Jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Elektryczny Macan jest na dzień dobry o blisko 100 tys. zł droższy od swojego spalinowego poprzednika. Najtańszy kosztuje 370 tys. zł. Macan 4S to już wydatek od 417 tys. zł w cenach katalogowych.
Ten jakby fioletowy lakier (Porsche nazwało ten kolor Provance) to dopłata 6,6 tys. zł. Jeśli 20-calowe felgi to dla kogoś za mało, może dobrać nawet 22-calowe z panelami z włókna węglowego za 34 tys. zł. Dwukolorowa tapicerka (jak na załączonych obrazkach) to dopłata 7,7 tys. zł. A to dopiero początek listy opcji z konfiguratora.
Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl